wtorek, 30 sierpnia 2016

Rozdział 9 - Pierwsze Mecze Quidditcha w Sezonie

-Czytałeś już wywiady w gazetach? Różnią się tylko tym że pytania były zadawane inaczej i dwa inne były i tu i tu. A tak to wszystko to samo.  - Powiedziała Rose siadając na balustradzie na wieży i trzymając obie gazety w ręku
-Jeszcze nie. Kiedy je dostałaś?
-Dwadzieścia minut temu.
-Czytaj.
-Wczoraj przeprowadziłem wywiad z zawodnikami Turnieju Trójmagicznego. Żaden z nich nie okazywał strachu. Wszyscy są odważni i gotowi stawić czoła nieznanym i niebezpiecznym zadaniom. Zadałem wszystkim to samo pytanie. Co myślą o pozostałych reprezentantach? Jakie było moje zdziwienie gdy każdy, każdego zachwalał i mówił że ma szanse. Nikt nikogo nie oceniał i mówił prawdę taka jaka jest. Ta osoba jest silniejsza więc ma większe szansę, a z kolei ta jest słabsza i może pójść jej gorzej. Zanim przejdziemy do wywiadów z zawodnikami, chciałbym jeszcze przekazać bardzo ciekawe i intrygujące wiadomości jakie mogły umknąć większości czarodziejom.
Otóż po pierwsze w Hogwarcie zakwitł nowy romans. Ale za to kogo. Panna Lily Potter, jest zakochana po uszy w nikim innym jak ... Sergiusie McLaggenie. Życzmy im szczęścia.
A po drugie w Hogwarcie została zawarta niewiarygodna przyjaźń. Kto by się spodziewał, że Scorpius Malfoy zaprzyjźani się z Rose Weasley. Jak myślicie to tylko przyjaźń, czy może zapoczątkuje to coś większego? I czy robią to na przekór rodzicom, czy może naprawdę znaleźli wspólny język i dogadują się. Bo jak to parę osób powtarzało Dom Smoka do którego należała w Durmstrangu Rose jest odpowiednikiem Slytherinu w Hogrwarcie. Czyżby córka Ronalda Weasley'a i Hermiony Granger-Weasley miała duszę Ślizgonki? Jak wszyscy wiemy gdy przeniosła się do Hogwartu nie trafiła do Gryffindoru tak jak wszyscy się spodziewali. Tiara przydzieliła ją do Ravenclow, a sama Rose przyznaje, że pasowała by do Slytherinu.
-Ciekawie.
-A wiesz kto jest na okładce?
-Nasza dwójka?
-Oraz Lily z McLaggenem. - Powiedziała zamykając gazetę i pokazując blondynowi okładkę.
-Kiedy oni zrobili to zdjęcie?
-Kiedy siedzieliśmy na dziedzińcu zanim przybiegli po nas że Tygrysy wrzucają zaraz pergaminy do Czary. Opowiadałeś coś wtedy i pokazywałeś. Pamiętasz?
-Tak. - Okładka przedstawiała Scorpiusa trzymającego dłonie na ramionach Rose i masującego lekko jej ramiona, powoli zbliżał się głową coraz bliżej i nagle szybko ją objął i przytulił. Obojgu na ustach od razu zakwitł uśmiech. A wyżej nad nimi przestawieni byli Lily i Sergius przytulający się i całujący pod drzewem na błoniach Hogwartu.
-Poczytaj sobie wywiady. - Powiedziała schodząc z balustrady zgaszając uwcześniej skończonego papierosa.
-A ty gdzie?
-Nie byłam wczoraj na kolacji, a dziś przespałam śniadanie, więc idę do kuchni coś zjeść.

***

Zaraz po obiedzie uczestnicy Turnieju mieli stawić się w gabinecie Dyrektora Hogwartu. Tam na nich czekali już dwaj pozostali Dyrektorzy oraz Gregory Ollivander wnuk Garricka Ollivandera znanego wytwórcy różdżek. Gregory pomaga dziadkowi w wytwarzaniu różdżek i ma przejąć po nim ten interes za kilka lat.
-Witajcie zawodnicy. Dziś moim zadaniem jest sprawdzić czy wasze różdżki nadają się do Turnieju. Poproszę teraz aby każdy po kolei podszedł tutaj i pokazał mi swoją różdżkę. Panna Molleti.
Gdy Lea podeszła do Gregory'ego ten określił jej rdzeń, rodzaj drewna z jakiego jest wykonana, jej giętkość oraz jej długość. I ten sam proces powtórzył się z pozostałymi jedenastoma zawodnikami. Na szczęście wszystkie różdżki zawodników były sprawne i nadawały się do wzięcia udziału w niebezpiecznych zadaniach które czekały na ich właścicieli.

W końcu Gregory pożegnał się ze wszystkimi i wyszedł. A zaraz po nim zawodnicy. Na samym przedzie szła trójka przyjaciół podszedł szybko do nich jeden z pozostałych i chwycił za rękawy szat Rose i Lexa.
-Ugo. O co chodzi? - Spytała patrząc na starszego kolegę. Poczekał aż pozostali ich miną.
-Chce powiedzieć dzięki.
-Za co? - Spytał nic nie rozumiejący Lex.
-Za wywiad. I to co powiedzieliście. O mnie.
-Nie ma sprawy.
-Wiecie, że chce wkurzyć ojca. Więc to jeszcze bardziej może sprawić, że da mi w końcu spokój. Po prostu dzięki. - Powiedział i odszedł.
-Zasługuje na to by mieć spokój i wolność przede wszystkim.
-Zgadzam się z tobą Rose. - Powiedział Lex. - To idziemy.

***

Przez kolejne dni Hogwart żył praktycznie tylko treningami Quidditcha wszystkich drużyn jak i z Hogwartu, jak i Z Beauxbatons i Durmstrangu. I tak nadszedł dwudziesty ósmy września, środa i pierwszy mecz Quidditcha. Rozegrany zostanie między Ravencalw i Gryffindorem.
-Witam wszystkich na pierwszym meczu Quidditcha w tym sezonie! - Powiedział przez mikrofon komentator John Turbot należący do Ravenclaw chłopak z szóstej klasy. - Już za chwilę rozpocznie się mecz! Z szatni właśnie wychodzą obie drużyny! W skład drużyny Gryfonów wchodzi Kapitan oraz Obrońca James Potter! Ścigający Sergius McLaggen, Hugo Weasley oraz Anna Jorett! Pałkarze Frank Longbottom i Casedy McLaggen! Oraz Szukający Albus Potter! - Rozległa się wielka fala braw i wiwatów a drużyna Gryfonów wsiadła na miotły i podleciała do góry. - A w skład drużyny Krukonów wchodzą Kapitan oraz Ścigający Konrado Furel! Dwaj pozostali Ścigający to Katherine Finnigan i Thania Dursley! Obrońca Ricky Daglausse! Pałkarze Lissa Scamander i Bradley Zabini! Oraz Szukająca Rose Weasley! - Kolejna wielka fala braw i krzyków a drużyna Ravencalw wsiadła na swoje miotły i podleciała do góry zająć swoje miejsca. - Tłuczki zostały uwolnione! Poleciał również znicz, który wart jest aż sto pięćdziesiąt punktów! Pani Hooch wchodzi na środek aby zacząć grę! I KAFEL POSZEDŁ W GÓRĘ! - John zaczął się krzyczeć do mikrofonu by wszyscy dobrze słyszeli. - I RUSZYLI! KAFLA PRZEJMUJE FINNIGAN! PODAJE DO FUREL'A! TEN DO DURSLEY! I GOL! PIERWSZE PUNKTY DLA KRUKONÓW! STARSZY POTTER PODAJE KAFLA DO WEASLEY'A! TEN DO JORETT! ALE W OSTATNIEJ CHWILI PIŁKĘ PRZEJMUJE DURSLEY! PODAJE DO FINNIGAN! TA JEJ ODDAJE! DURSLEY JESZCZE RAZ DO NIEJ! I TAK FINNIGAN ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY DLA KRUKONÓW! POTTER DO MCLAGGEN'A! MCLAGGEN DO WEASLEY'A! TEN MU ODDAJE! I! DAGLAUSSE ODBIJA PIŁKĘ W OSTATNIEJ CHWILI BRONIĄC BRAMKĘ! PIŁKĘ PRZEJMUJE FINNIGAN! PODAJE DO DURSLEY! TA DO FUREL'A! I CO TO BYŁA ZA PIĘKNA BRAMKA! POTTER JUŻ ZDECYDOWANIE ZDENERWOWANY PODAJE DO  WEASLEY'A! WEASLEY DO JORETT! I TA ZDOBYWA PIERWSZE PUNKTY DLA GRYFONÓW! DAGLAUSSE PODAJE PIŁKĘ DURSLEY! TA PODAJE DO FUREL'A! FUREL DO FINNIGAN! A TA DO DURSLEY I GOOOOL! KOLEJNE PUNKTY DLA KRUKONÓW! ALE CHWILA CZY WEASLEY WŁAŚNIE ZOBACZYŁA ZNICZA?! CHYBA TAK! GNA PRZEZ BOISKO JAK SZALONA W STRONĘ BRAMEK DRUŻYNY GRYFONÓW! POTTER ROZGLĄDA SIĘ ZA KUZYNKĄ, A GDY JĄ DOSTRZEGŁ RUSZYŁ ZA NIĄ BY PIERWSZY MÓGŁ ZŁAPAĆ ZNICZA! ALE NIE MA SZANS! WEASLEY ZARAZ WLECI W BRAMKĘ NA SWOJEGO KUZYNA! ALE W OSTATNIEJ CHWILI ŁAPIE ZNICZA I ZATRZYMUJE SIĘ NA CALE PRZED NIM! WEASLEY ZŁAPAŁA ZNICZA! MECZ KOŃCZY SIĘ Z WYNIKIEM 190 DLA KRUKONÓW I 10 DLA GRYFONÓW! TO BYŁ NAJKRÓTSZY MECZ W HISTORII HOGWARTU! PLOTKI O ZDOLNOŚCIACH ROSE WEASLEY JEDNAK BYŁY PRAWDZIWE! Z TĄ DZIEWCZYNĄ NIKT NIE MA SZANS!

Rose została podniesiona do góry na ręce wraz z całą swoją drużyną. A Krukoni skandowali.
-Rose! Rose! Wielka jest! Ona mistrzynią Domu Kruka! Rose! Rose! Zdobyła dla nas zwycięstwo! Thania przyniosła nam dwa gole! Thania! Thania! Konrado i Kate po golu dali nam! Kate! Kate! Konrado! Konrado! Ricky dobrze bronił nam! Ricky! Ricky! Lissa i Bradley psocili tłuczkami! Lissa! Lissa! Bradley! Bradley!
-Nie przejmuj się oni tak zawsze! - Lissa starała się przekrzyczeć tłum widząc zdziwioną minę Rose na usłyszaną piosenkę na cześć jej i całej drużyny.
-Spoko! Nie przywykłam do czegoś takiego!
-Krukoni rzadko wygrywają! A jak już to starają się cieszyć z całych sił i pokazać swoją siłę i dumę!
-Będę pamiętać!

W Pokoju Wspólnym Krukonów był wielki gwar. Wszyscy się cieszyli z pierwszej wygranej sezonu.

Później podczas kolacji stół Krukonów był najgłośniejszy ze wszystkich. Ale Rose nie siedziała z nimi. Nie świętowała swojego pierwszego zwycięstwa w Hogwarcie w gronie Krukonów. Wolała w spokoju usiąść przy stole Ślizgonów wraz ze swymi przyjaciółmi.
-Nie świętujesz swojego zwycięstwa? - Spytał Akalai.
-Świętuję po cichu.
-Nie czujesz się w ich gronie dobrze prawda? - Spytała Riri.
-Nie czujesz się tam jak w domu. - Powiedział Scorpius patrząc na nią. - Tu czujesz się na miejscu. Wśród nas. I nie mówię o twoich przyjaciołach z Durmstrangu. Jak w domu czułabyś się wśród Ślizgonów, jako jedna z nas. Mam rację? - Rose mu nie odpowiedziała tylko chwyciła kolejną pałkę z kurczaka i zaczęła jeść. - Pewnie, że ją mam.

***

Później będąc już samej w swoim dormitorium Rose zastanawiała się nad słowami blondyna.

Może i miał rację, ale jest już za późno. Tiara przydzieliła ją do Ravenclaw, a miała szansę przydzielić ją do Slytherinu, ale tego nie zrobiła. Od kiedy tą czapkę obchodzi co pomyślą inni? W jej piosenkach nie raz było że rozdzieli przyjaciół, sprawi że trafi się do innego domu niż się oczekuje, albo zostanie posadzonym w tym samym domu co jego wróg. Więc co jej teraz odbiło? Chodzi o to, że jestem Weasley? Że moim ojcem jest Ronald Weasley, a matką Hermiona Granger?

Wstała z łóżka i ruszyła do łazienki. Zahaczyła ręką o pasek od torby i ta spadła na podłogę.
-Cholera. - Mruknęła pod nosem i podniosła torbę, a z niej wypadła biała koszula i srebrno-zielony krawat z godłem Slytherinu. - Co do ...? - Powiedziała podnosząc krawat z podłogi. - Skąd to się wzięło? - Spytała na głos samą siebie i wysypała na podłogę całą zawartość torby. Z torby wypadł kompletny mundurek Ślizgonki. Po chwili zastanowienia już wiedziała skąd się wziął. - Musiałam przypadkowo spakować go wraz ze swoimi ubraniami, gdy się przebierałam po przydzieleniu mnie do Ravneclaw. - Podeszła do lustra stojącego obok biurka i przyłożyła sobie krawat przymierzając go. - Pasowałby mi. Bardziej niż ten. - Powiedziała rzucając okiem na krawat leżący na oparciu fotela. Po chwili złożyła mundurek Slytherinu i schowała spowrotem do torby, a koszulkę, bluzę i spodnie, które wyleciały również z torby rzuciła na fotel.

***

Cały czwartek Rose była dość cicha, nieobecna, myślami ciągle wybiegała daleko. Ale gdy trzydziestego września w piątek ogłoszono mecz Quidditcha pomiędzy Domem Tygrysa i Domem Smoka, wszyscy uczniowie Hogwartu się ożywili w tym także Rose.
Trybuny były zapełnione tak jak na poprzednim meczu. Wszyscy uczniowie wszystkich trzech szkół stłoczyli się na czterech trybunach.
-Ciekawe jak sobie poradzą beze mnie w drużynie?
-A co? Ty kimś ważnym tam byłaś?
-Kończyłam mecze w kilka sekund. Co roku Puchar trafiał w nasze ręce.
-Zawodnicy Smoków i Tygrysów właśnie wychodzą na boisko! - W głośnikach dał się słyszeć głos Johna, który komentuje i ten mecz. - Przedstawię teraz skład obu drużyn! Zacznijmy od Domu Smoka! Obrońca to będąca w szóstej klasie Shawen Horde! Pałkarzami są szóstoklasistka Riri Olmak i Nikodem Bernedgo chodzący do czwartej klasy i zaczynający swoją karierę w szkolnej drużynie Quidditcha zagra dziś swój pierwszy mecz! Ścigający to siódmoklasistka Millow Gatirow, chodzący do szóstej klasy Lex Krum oraz Akalai Olmak, który jest również Kapitanem drużyny! Szukającą jest chodząca do ostatniej klasy Natasha Krum! Drużyna Tygrysów to! Pałkarze Bruno Dibrusqu i Maella Terieo chodzący do siódmej klasy! Obrońcą zaś jest piątoklasistka Feeria Oblensy, która zagra dziś swój pierwszy mecz! Szukający to chodzący do szóstej klasy Joren Gull! Ścigającymi są siódmoklasiści Ugo Aganow, Pakun Braquers oraz Kapitan drużyny chodząca do szóstej klasy Sher Roth! Zawodnicy zajęli pozycje! Pani Hooch wchodzi na środek żeby zacząć grę! Uwolnione zostały tłuczki i znicz, który wart jest sto pięćdziesiąt punktów! Szukający, który pierwszy złapie znicz, kończy grę! KAFEL POSZEDŁ W GÓRĘ! I RUSZYLI! GATIROW ŁAPIE PIŁKĘ! PODAJE JĄ KRUMOWI! KRUM RZUCA DO OLMAKA! I ZDOBYWA PIERWSZE PUNKTY! OBROŃCA CZYLI PANNA OBLENSY PODAJE PIŁKĘ BRAQUERSOWI! TEN DO AGANOW! AGANOW MU ODDAJE! A TEN PODAJE DO ROTH! PIŁKĘ PRÓBUJE PRZEJĄĆ KRUM! ALE UNIEMOŻLIWIA MU TO TŁUCZEK POSŁANY W JEGO KIERUNKU PRZEZ TERIEO! AGANOW DOSTAJE KAFLA! RZUCA I GOOOL! TYGRYSY ZDOBYWAJĄ PIERWSZE PUNKTY! HORDE PODAJE PIŁKĘ KRUMOWI! KRUM DO OLMAKA! OLMAK MU ODDAJE I KRUM ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY DLA SMOKÓW! OBLENSY PODAJE PIŁKĘ DO AGANOW! ALE W KAFLA TRAFIA TŁUCZEK POSŁANY PRZEZ BERNEDGO! I KAFEL WPADA PROSTO W RĘCE KRUMA! I KOLEJNE PUNKTY TRAFIAJĄ NA KONTO SMOKÓW! OBLENSY RZUCA PIŁKĘ DO ROTH! TA DO AGANOW! AGANOW DO BRAQUERSA! TEN DO ROTH! ROTH ODDAJE STRZAŁ! ALE HORDE WYŚMIENICIE BRONI OBRĘCZY! ŁAPIE PIŁKĘ I RZUCA DO KRUMA! KRUM DO OLMAKA! TEN RZUCA DO GATIROW! I ONA ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY DLA DRUŻYNY! OBROŃCA TYGRYSÓW KAFLA PODAJE ROTH! TA DO AGANOW! TEN JEJ ODDAJE! I ROTH PODAJE DO BRAQUERSA! TEN PODAJE DO AGANOW! AGANOW RZUCA! ALE SMOKI MAJĄ ŚWIETNEGO OBROŃCE! A RACZEJ OBROŃCZYNI! HORDE RZUCA PIŁKĘ OLMAKOWI! TEN DO GATIROW! TA RZUCA DO KRUMA! KRUM STRZELA! I KOLEJNE PUNKTY WPADAJĄ NA KONTO SMOKÓW! OBLENSY PODAJE DO ROTH! TA DO AGANOW! TŁUCZEK PRZELATUJE TUŻ PRZED TWARZĄ UGO! TEN RZUCA PIŁKĘ DO BRAQUERSA! RZUCA KAFLA DO ROTH! ROTH RZUCA NA BRAMKĘ! I NIESTETY! DOBRE OKO RIRI OLMAK SPRAWIA ŻE TŁUCZEK IDEALNIE TRAFIA W KAFLA POZBAWIAJĄC TYGRYSÓW NA ZDOBYCIE KOLEJNYCH PUNKTÓW! KAFLA ŁAPIE KRUM! PODAJE DO OLMAKA! OLMAK DO GATIROW! TŁUCZEK ODBITY PRZEZ DIBRUSQUE TRAFIA JĄ W RAMIĘ! ALE TA LECI DALEJ! RZUCA! I PIŁKĘ ŁAPIE OBROŃCZYNI! OBLENSY RZUCA DO AGANOW! AGANOW DO ROTH! TA MU ODDAJE KAFLA! I AGANOW ZDOBYWA PUNKTY DLA TYGRYSÓW! SZUKAJĄCY TYGRYSÓW WŁAŚNIE DOJRZAŁ ZNICZA! GULL LECI WYSOKO W GÓRĘ W POGONI ZA ZNICZEM! GDZIEŚ Z TYŁU STARA SIĘ GO DOGONIĆ PANNA KRUM! MA ONA ZADZIWIAJĄCE ZDOLNOŚCI! SZYBKO DOGANIA SZUKAJĄCEGO PRZECIWNIKÓW! ALE WRÓĆMY PARĘ METRÓW NIŻEJ! KRUM PRZY KAFLU! PODAJE DO OLMAKA! OLMAK MU ODDAJE I KRUM ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY! OBLENSY PODAJE PIŁKĘ ROTH! TA RZUCA DO AGANOW! AGANOW JEJ ODDAJE! I PIŁKA TRAFIA W BRAMKĘ! ROTH ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY! HORDE DO GATIROW! TA DO OLMAKA! OLMAK RZUCA KRUMOWI! KRUM STRZELA! I ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY! OBLENSY RZUCA DO ROTH! TA DO BRAQUERSA! ALE PIŁKĘ PRZEJMUJE KRUM! RZUCA DO OLMAKA! I KOLEJNE PUNKTY LĄDUJĄ NA KONCIE SMOKÓW! OBLENSY DO AGANOW! AGANOW DO ROTH! ALE TŁUCZEK PO RAZ KOLEJNY TRAFIA W KAFLA ZMIENIAJĄC JEGO KIERUNEK LOTU! PIŁKĘ ŁAPIE GATIROW! RZUCA DO OLMAKA! Z RĄK OLMAKA PIŁKĘ WYBIJA ROTH! KAFLA ŁAPIE AGANOW! RZUCA DO ROTH! I TA ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY! Z NIEWIARYGODNĄ PRĘDKOŚCIĄ Z NIEBA KU ZIEMI LECĄ ŁEB W ŁEB KRUM I GULL! ZDERZAJĄ SIĘ PODCZAS LOTU! ALE TO NATASHA KRUM ZDOBYWA ZNICZA KOŃCZĄC GRĘ! MECZ KOŃCZY SIĘ WYNIKIEM 230 DO 40 DLA SMOKÓW!

***

-Co tak długo? - Spytała Krukonka siadając przy stole Ślizgonów podczas kolacji. - Nie tak cię uczyłam.
-Czepiasz się Rose. Chciałam żebyśmy nałapali najpierw parę punktów, by mieć znaczną przewagę.
-Jasne Tasha. Cokolwiek powiesz.
-Dobra, dobra dziewczyny nie kłóćcie się. I tak ja i nasz początkujący pałkarz Nikodem byliśmy gwiazdami tego meczu. - Powiedziała Riri czochrając blond włosy młodszego kolegi siedzącego obok niej.
-Siostra nie przesadzasz? To ja i Lex byliśmy gwiazdami tego meczu zdobywając on pięć, a ja dwa punkty dla drużyny no i oczywiście Millow dorzuciła jeden punkt do puli.
-Ale to ja złapałam znicza zdobywając dla drużyny sto pięćdziesiąt punktów.
-Nie przejmuj się Malfoy. Oni tak zawsze. - Powiedziała Rose widząc kłócących się zawodników jednej drużyny. - Ciekawe jak swój mecz zagra Beauxbatons.
-Zapewne z kulturą i gracją! - Rzucił Akalai.
-Bez chamskich zagrywek. - Dodała Riri.
-Będą tak grzeczni, że to będzie najnudniejszy mecz na jakim kiedykolwiek byliśmy. - Dodała Natasha.

***

Po tak pięknym dniu kończącym czas szkolny nadeszła sobota i kolejny wypad do Hogsmeade. Grupa przyjaciół z Domu Smoka i Slytherina wraz z pewną Krukonką świętowali w Trzech Miotłach wygraną Smoków nad Tygrysami z tak znacznie dużą przewagą punktową. Nic nie było w stanie zepsuć im humoru. Nawet deszcz, który zaczął padać wieczorem i uczniowie zmuszeni byli wracać do zamku w ulewie.

***

Nadszedł poniedziałek. Lekcje zakończone. Prace domowe nie odrobione. A uczniowie zgromadzili się po raz kolejny na boisku do Quidditcha. Tym razem mecz grają uczniowie ze szkoły Beauxbatons. Dom Północy kontra Dom Południa.
-Witam wszystkich po raz kolejny! Przedstawię teraz skład obu drużyn! Dom Północy! Obrońca i jednocześnie Kapitan chodzący do szóstej klasy Roy Lemke! Ścigającymi są siódmoklasiści Dante Otis i Arima Loop oraz piątoklasistka Anna Sigma! Pałkarzami są bliźniaki Oren, Stefan i Paul chodzący do szóstej klasy! A ich szukającą jest Sigrid Granni chodząca do czwartej klasy! A teraz Drużyna Domu Południa! Kapitan i jednocześnie szukający Ernest Dail chodzący do piątej klasy! Pałkarzami jego drużyny są siódmoklasista Owen Diren i szóstoklasista Oswald Hunck! Ścigającymi są przeurocze szóstoklasistki Ullia Freno i Ino Shedal oraz chodząca do piątej klasy Regina Spencer! A obrońcą tej drużyny jest Larry Opkins chodzący do ostatniej klasy! Obie drużyny właśnie wychodzą na boisko! Zajmują swoje pozycje, a na dole już stoi pani Hooch by zacząć mecz! Tłuczki zostały uwolnione, a wraz z nimi warty sto pięćdziesiąt punktów złoty znicz! KAFEL POSZEDŁ W GÓRĘ! I MECZ SIĘ ZACZĄŁ! PRZY PIŁCE DOM PÓŁNOCY! LOOP PODAJE DO OTISA! TEN DO SIGMY! TA PODAJE DO LOOP! I PIERWSZE PUNKTY W TYM MECZU TRAFIAJĄ NA KONTO DOMU PÓŁNOCY! OPKINS WYRZUCA PIŁKĘ DALEKO! ŁAPIE JĄ FRENO! PODAJE DO SPENCER! TA DO SHEDAL! ALE PIŁKĘ W LOCIE PRZEJMUJE LOOP! PODAJE DO SIGMY! TA DO OTISA! TEN JEJ ODDAJE! I SIGMA ZDOBYWA BRAMKĘ! OPKINS WYBIJA PIŁKĘ DO SHEDAL! TA PODAJE DO FRENO! RZUCA PIŁKĘ DO BRAMKI! ALE LEMKE ŚWIETNIE BRONI! I SZYBKO PODAJE PIŁKĘ DO LOOP! TA DO SIGMY! PIŁKA ZNÓW LĄDUJE W RĘKACH LOOP! PODAJE DO OTISA! TEN JEJ ODRZUCA! LOOP ROBI RZUT NA BRAMKĘ! I KOLEJNE PUNKTY TRAFIAJĄ NA KONTO DOMU PÓŁNOCY! OPKINS DO SHEDAL! TA DO SPENCER! A ONA DO FRENO! STRZELA NA BRAMKĘ! ALE PIŁKĘ PRZEJMUJE LOOP! PODAJE DO OTISA! TEN DO SIGMY! I KOLEJNA BRAMKA DLA DOMU PÓŁNOCY! OPKINS DO FRENO! FRENO DO SHEDAL! TA DO SPENCER! TA JEJ ODDAJE! SHEDAL DO FRENO! FRENO DO SPENCER! TA DO SHEDAL! I GOL! PIERWSZE PUNKTY DLA DOMU POŁUDNIA! LEMKE DO LOOP! TA DO OTISA! TEN PODAJE KAFLA SIGMIE! ROBI ZAMACH NA BRAMKĘ ALE PIŁKĘ PODAJE LOOP! I ONA STRZELA! I PANNA LOOP ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY! OPKINS DO SHEDAL! TA DO FRENO! KAFEL TRAFIA W RĘCE SIGMY! TA PODAJE DO LOOP! ONA RZUCA DO OTISA! PIŁKA DO NIEJ WRACA! I KOLEJNY GOL DLA DOMU PÓŁNOCY! OPKINS WYBIJA PIŁKĘ DO SPENCER! ALE TŁUCZEK WYBITY PRZEZ STEFANA TRAFIA W KAFLA! A TEN LĄDUJE PROSTO W RĘKACH LOOP! PODAJE DO SIGMY! I KOLEJNY GOL! OPKINS DO SHEDAL! TA DO FRENO! A ONA DO SPENCER! RZUCA NA BRAMKĘ! ALE LEMKE ŁAPIE PIŁKĘ W OSTATNIEJ CHWILI! PODAJE DO LOOP! TA DO OTISA! TEN DO SIGMY! TA MU ODDAJE I OTIS ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY DLA SWOJEJ DRUŻYNY! OPKINS DO FRENO! TA DO SHEDAL! PIŁKĘ JEJ WYBIJA LOOP! KAFLA ŁAPIE OTIS I RZUCA! I KOLEJNE PUNKTY DLA DOMU PÓŁNOCY! OPKINS DO FRENO! TA DO SPENCER! ODDAJE KAFLA SHEDAL! TA RZUCA! ALE PUDŁUJE! LEMKE RZUCA KAFLA SIGMIE! TA DO OTISA! TEN DO LOOP! ONA PODAJE DO SIGMY! I KOLEJNY GOL! OPKINS DO SHEDAL! TA DO FRENO! KOLEJY TŁUCZEK WYBITY PRZEZ JEDNEGO Z BLIŹNIAKÓW ZMIENIA TOR LOTU KAFLA! ŁAPIE GO SIGMA! PODAJE DO OTISA! TEN DO LOOP! I LOOP ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY DLA DOMU PÓŁNOCY! OPKINS DO SHEDAL! TA DO SPENCER! ONA PODAJE DO FRENO! RZUCA DO SHEDAL! AŁ TO MUSIAŁO BOLEĆ! SHEDAL OBERWAŁA MOCNO W PLECY Z TŁUCZKA! SPADŁA Z MIOTŁY NA DÓŁ! NA SZCZĘŚCIE NIE Z DUŻEJ WYSOKOŚCI! I NA SZCZĘŚCIE DLA PAŁKARZY ÓW TŁUCZEK NIE BYŁ WYBITY PRZEZ NICH! ALE GRA TRWA DALEJ! SIGMA PODAJE DO LOOP! I KOLEJNE PUNKTY DLA DOMU PÓŁNOCY! OPKINS DO FRENO! TA DO SPENCER! ODDAJE JEJ PIŁKĘ! FRENO RZUCA! ALE PIŁKĘ ŁAPIE BRAMKARZ! LEMKE PODAJE DO LOOP! TA DO OTISA! TEN ODDAJE JEJ PIŁKĘ! LOOP KAFLA RZUCA DO SIGMY! SIGMA ROBI ZMYŁKĘ CELUJĄC NA BRAMKĘ! A NAPRAWDĘ PIŁKĘ RZUCA ZA SIEBIE DO LOOP! I ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY! OPKINS DO SPENCER! SPENCER DO FRENO! FRENO JEJ ODDAJE! ALE W LOCIE PO RAZ KOLEJNY PIŁKĘ PRZEJMUJE LOOP! PODAJE DO OTISA! TEN DO SIGMY! TA PODAJE DO LOOP! I KOLEJNE PUNKTY DLA DOMU PÓŁNOCY! OPKINS DO FRENO! TA DO SPENCER! ALE KAFLA ZNÓW WYBIJA STEFAN! PIŁKĘ ŁAPIE LOOP! PODAJE DO SIGMY! I GOL! JEŚLI ERNEST DAIL TERAZ ZŁAPIE ZNICZA TO WYGRA DOM POŁUDNIA! ALE JAK NA RAZIE NIE WIDAĆ NIGDZIE ZNICZA! A SZUKAJĄCY OBU DRUŻYN LATAJĄ I ROZGLĄDAJĄ SIĘ ZA NIM! ALE TO BYŁA PIĘKNA AKCJA! ALE NA NIESZCZĘŚCIE DRUŻYNY DOMU POŁUDNIA LEMKE OBRONIŁ! PODAJE KAFLA DO SIGMY! TA DO LOOP! TA DO OTISA! PIŁKA WRACA DO SIGMY! ONA ODDAJE STRZAŁ! I KOLEJNY GOL! CHYBA DAIL ZLOKALIZOWAŁ ZNICZA! ALE JAK WIDZĘ NIE TYLKO ON! Z NAPRZECIWKA LECI PANNA GRANNI! FRENO PODAJE KAFLA DO SPENCER! ALE PRZEJMUJE GO OTIS! PODAJE DO LOOP! I KOLEJNY GOL! I ZARAZEM OSTATNI! WŁAŚNIE DAIL ZŁAPAŁ ZNICZA! MECZ KOŃCZY SIĘ 170 DO 160 DLA DOMU PÓŁNOCY!

-Nieźli są. To trzeba im przyznać. - Mówił Lex.
-Północ ma lepszych ścigających i pałkarzy. Za to Południe mają lepszego szukającego. - Powiedziała Krukonka
-Prawda. To był jeden z ciekawszych meczy jakie widzieliśmy. - Skomentował Malfoy.
-Tak. Wygrać z nimi będzie ciężko. - Poprał kuzyna Jake.
-Jeśli chodzi o Północ, to mogą być problemy. - Mówiła Tamara. - Ale z Południem każdy ma wielkie szanse. U nich najlepszym zawodnikiem jest szukający.

O tym meczu wielu uczniów dyskutowało wiele godzin. A kapitanowie zastanawiali się nad strategiami na rozgrywki z nimi. Bo jak wszyscy wiedzą już za półtora tygodnia zaczną się mecze między domami z innymi szkołami.

***

Na wtorkowej lekcji Eliksirów omawiany był eliksir wzbudzający euforię.
-Jak dowiemy się z podręcznika eliksir wzbudzający euforię działa przez dwie godziny. Ale jeśli uwarzymy go źle, to zażycie jego lub nawet samo wdychanie oparów parujących nad kociołkiem może dać różne skutki uboczne. Niekończący się śmiech, kaszel, łzawienia. Może spowodować wystąpienie swędzących i bolących wielkich bąbli na całym ciele. A zdrapane sprawią blizny, które zostaną z wami na zawsze. Oczywiście to minie, a jak nie to pielęgniarka zna dobrze eliksir, który was uleczy. Ale i tak nakazuję wam ostrożność. Macie dwie godziny na uwarzenie tego eliksiru.

Po tym jak został ogłoszony Turniej zajęcia wszyscy uczniowie jednego rocznika mieli razem. Tak więc lekcja eliksirów odbywała się w innej, większej, odpowiedniej do tych zajęć sali. Tutaj stoliki były nie cztero, a sześcioosobowe. Tak więc przy jednym stoliku siedzieli Rose, Scorpius, Jake, Tamara, Liam i Jace.

Podczas warzenia eliksiru nikt się nie odzywał i każdy był skupiony na własnym kociołku i żeby nie pomylić się w ilości i kolejności wrzucanych składników do kociołków.

Po godzinie zmagań z kociołka Jake'a zaczął wylatywać różowy dym, chociaż jak jest napisane w podręczniku powinien unosić się błękitny jak u wszystkich pozostałych uczniów.
-Coś ci chyba nie wyszło Jake. - Zaśmiała się z niego jego siostra.
-Nie czepiaj się. Spójrz lepiej na swój kociołek. - Powiedział, gdyż z jej kociołka zaczął unosić się nagle czerwony dym. I zaczął się śmiać zwracają tym na siebie uwagę wszystkich w pomieszczeniu.
-Panno Greengrass proszę się odsunąć i nie wdychać tego dymu. - Powiedział profesor Husel, ale było już za późno na skórze Tamary zaczęły pojawiać się bąble. - Pod żadnym pozorem proszę tego nie drapać. Lorcan zaprowadź rodzeństwo Greengrass do Skrzydła Szpitalnego. I proszę dopilnuj by Pan Jake nie udusił się ze śmiechu, a Panna Tamara nie nabawiła się blizn do końca życia. - Powiedział i jednym machnięciem różdżki wyczyścił oba ich kociołki
-Dobrze Tyler. - Powiedział , a po chwili za nim dało się słyszeć wybuch i kupę dymu.
-Theo znowu?! - Krzyknął Edmund.
-Przepraszam! Samo wyszło!
-Finnigan czemu nie dziwi mnie fakt, że znów coś ci nie wyszło? Talent do eliksirów odziedziczyłeś zdecydowanie po ojcu. Plotki na twój temat jednak były prawdziwe. Posprzątaj swoje stanowisko. I jutro o piętnastej ty oraz rodzeństwo Greengras jeśłi będą się dobrze czuć i pielęgniarka ich wypisze z SS zjawicie się w sali numer cztery i uwarzycie ten sam eliksir na dodatkowych zajęciach.
-Ale ...
-Żadnych "ale" Panie Finnigan. - Powiedział i zasiadł znów za biurkiem.
-Jutro jest mecz Quidditcha. A Zach złamał rękę i nie może jutro grać i ja miałem wejść za niego.
-Panie Finnigan. Nie interesuje mnie to.
-Mecz Quidditcha jest jedną z najważniejszych rzeczy w Hogwarcie. Panie profesorze proszę. Nie mógłbym przyjść w innym terminie?
-Czy wasza drużyna ma tylko jednego rezerwowego ... na jakiej pozycji gra Pana kolega?
-Pałkarz.
-Więc czy wasza drużyna ma tylko jednego rezerwowego pałkarza?
-Nie. Ma dwóch.
-Więc ta druga osoba zagra za pana.
-To jest niemożliwe. Bo analogicznie myśląc Maria jutro zagra za Jake, który właśnie musi trafić do skrzydła szpitalnego. Wskazał palcem stojącego przy Lorcanie chłopaka.
-Panie Finnigan. Co ja mam z panem zrobić? - Powiedział lekko zdenerwowany profesor.
-Odpuść mu Tyler. Ten jeden raz. Za czasów szkolnych dla ciebie też ważniejszy był Quidditch niż lekcje i szlabany.
-Może nie wspominajmy na lekcjach o naszych czasach szkolnych Lorcanie. Idź już z nimi do Skrzydła. A ty przyjdziesz w sobotę na czternastą.
-Dobrze Panie Profesorze. Dziękuję.
-I Finnigan.
-Tak?
-Odbijaj celnie. - Powiedział z uśmiechem i zajął się swoimi sprawami. A Theo również się uśmiechnął i zaczął sprzątać swój stolik.

Po upływie niecałych dwudziesty minut dał się słyszeć znów huk, w całej sali pojawił się dym, po chwili dało się słyszeć bulgot i krzyki kilku uczniów.
-Blee co to jest?!
-Frank co ty zrobiłeś?! - Krzyknął Albus.
-To nie ja! To samo tak wyszło! Naprawdę! - Gdy profesor Husel usunął zaklęciem dym, dało się zobaczyć na stoliku Franka zielonego pełzającego wielkiego gluta.
-Longbottom. Czemu mnie to nie dziwi. Kolejny raz ty.
-Ja przepraszam profesorze. To ... Ja nie wiem jak to się stało.
-A ja wiem.
-Pomyliłeś kilka ingrediencji Panie Longbottom. Jutro o czternastej chce widzieć i ciebie w sali numer cztery.
-Ale jutro na czternastą mam poprawkową lekcje z transmutacji.
-Przekaże Panu Wodley'owi, że zjawisz się u niego godzinę szybciej. - Powiedział i usunął pełzającego gluta, a także pozostałą zawartość kociołka Franka.

Po upływie wyznaczonego czasu znad prawie wszystkich kociołków unosił się fioletowy dym.
-A teraz poproszę, aby każde z was wlało do szklanej fiolki jedną porcję eliksiru i podpisaną złożono na moim biurku. Na następnej lekcji dostaniecie wyniki za dzisiejsze zadanie.

***

-Witam wszystkich na czwartym meczu Quidditcha w sezonie! Dziś zagrają Slytherin kontra Huffelpuff! Przedstawmy teraz obie drużyny! W skład drużyny Ślizgonów wchodzi Kapitan oraz Szukający Scorpius Malfoy chodzący do szóstej klasy! Pałkarzami w dzisiejszym meczu są zastępująca Jake'a Greengrassa, chodząca do siódmej klasy Maria Dimore oraz zastępujący Zachariasza Notta, szóstoklasista Theo Finnigan! Ścigającymi są szóstoklasista Jace Zabini, oraz dwoje czwartoklasistów Nellou Malfoy i Damae Ducci! Obrońcą zaś jest piątoklasistka Tris Camisso! Drużyna Puchonów natomiast przedstawia się następująco! Kapitan oraz Szukająca szóstoklasistka Kira Kurosime! Pałkarzami są chodzący do czwartej klasy bliźniacy Steven i Duke Zermo! Ścigający to siódmoklasiści Mathiew Ellwood i Rafael Moren oraz będąca w piątej klasie Malia Eroll! Obrońcą jest chodząca do szóstej klasy Clara Donavan! Zawodnicy właśnie opuścili szatnie! A na środek boiska wchodzi już Profesor Hooch żeby zacząć grę! Tłuczki zostały uwolnione! Poleciał także znicz! Pamiętajmy, że jest on wart aż sto pięćdziesiąt punktów! Szukający, który złapie znicz kończy grę! I KAFEL POSZEDŁ W GÓRĘ! I RUSZYLI! KAFLA PRZEJMUJE DUCCI! PODAJE DO MALFOY'A! A TEN DO ZABINIEGO! ZABINI ODDAJE STRZAŁ! I PIERWSZE PUNKTY LĄDUJĄ NA KONCIE ŚLIZGONÓW! DONAVAN PODAJE PIŁKĘ DO ZBLIŻAJĄCEJ SIĘ DO BRAMKI EROLL! TA RZUCA PIŁKĘ DO MORENA! TEN JEJ ODRZUCA! I EROLL STRZELA! NIESTETY DLA PUCHONÓW CAMISSO ŚWIETNIE BRONI I ODBIJA PIŁKĘ DO ZABINI'EGO! TEN PODAJE DO DUCCI! TA DO MALFOY'A! ON ODDAJE JEJ PIŁKĘ! DUCCI STRZELA NA BRAMKĘ! NIE TO JEDNAK BYŁA ZMYŁKA! PIŁKĘ PODAŁA DO BĘDĄCEGO POD NIĄ MALFOY'A! I TEN ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY! TO BYŁ IDEALNY PRZYKŁAD MANEWRU PORSKOWEJ! DONAVAN PODAJE PIŁKĘ ELLWOOD'OWI! TEN DO MOREN! ON PODAJE KAFLA DO WYPRZEDZAJĄCEJ GO WŁAŚNIE EROLL! ONA PODAJE PIŁKĘ ELLWOOD'OWI! I PIERWSZE PUNKTY TRAFIAJĄ NA KONTO PUCHONÓW! CAMISSO PODAJE DO MALFOY'A! TEN DO DUCCI! KAFEL DO NIEGO WRACA! PODAJE GO ZABINIEMU! ZABINI STRZELA! I TAK JEST KOLEJNA BRAMKA I KOLEJNE PUNKTY NA KONCIE ŚLIZGONÓW! DONAVAN PODAJE DO EROLL! TA DO MOREN'A! MOREN PODAJE TUŻ NAD GŁOWĄ ZABINI'EGO! PIŁKĘ ŁAPIE ELLWOOD! ALE KAFLA WYBIJA MU DUCCI! PIŁKĘ ŁAPIE MALFOY! LECI SAM! NIE ROZGLĄDA SIĘ! I STRZELA! I SĄ KOLEJNE PUNKTY DLA ŚLIZGONÓW! DONAVAN PODAJE DO ELLWOOD'A! TEN DO EROLL! ALE WPRAWIONE OKO FINNIGANA I JEGO CELNOŚĆ SPRAWIAJĄ ŻE KAFEL ZMIENIA KIERUNEK! I ZAMIAST TRAFIĆ W RĘCE EROLL TRAFIA DO ZABINI'EGO! TEN KAFLA PODAJE DUCCI! TA DO MALFOY'A! TEN JEJ ODDAJE! I DUCCI ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY DLA ŚLIZGONÓW! DONAVAN PODAJE DO EROLL! TA DO MOREN'A! MOREN JEJ ODDAJE! ONA W OSTATNIEJ CHWILI RZUCA DO ELLWOODA! I PUCHONI ZDOBYWAJĄ KOLEJNE PUNKTY! SCORPIUS MALFOY WŁAŚNIE DOSTRZEGŁ ZNICZA! ZARAZ GO ZŁAPIE! ZABINI PODAJE KAFLA DUCCI! TA DO MALFOY'A! I KOLEJNA BRAMKA DLA ŚLIZGONÓW! I WŁAŚNIE STARSZY MALFOY ZAKOŃCZYŁ GRĘ ŁAPIĄC ZNICZA! MECZ KOŃCZY SIĘ WYNIKIEM 210 DO 20 DLA ŚLIZGONÓW!

***

Kolejne dwa dni były męczące dla uczniów, gdyż nauczyciele zadawali coraz więcej zadań do domu. A i na lekcjach było omawianych coraz więcej materiałów. Ale kolejną odskocznią od codzienności był wieczorny piątkowy mecz Dom Wilka kontra Dom Małpy.

***

Sobotnie wyjście do Hogsmeade było wyczekiwane przez uczniów Hogwartu jak i goszczących w nim uczniów szkół Beauxbatons i Durmstrang przez cały tydzień. Uczniowie mogli odprężyć się i zrelaksować po całotygodniowym natłoku wykładów i prac domowych. A co lepiej pozwoli im na to niż wypad do Miodowego Królestwa, Trzech Mioteł czy innych sklepów, pubów, restauracji w tym małym miasteczku.

piątek, 26 sierpnia 2016

Rozdział 8 - Wywiady

Wszyscy rozeszli się do swoich domów by zacząć wraz z pozostałymi uczniami świętować rozpoczęcie Turnieju Trójmagicznego.

Gdy tylko Rose Weasley przekroczyła próg drzwi Pokoju Wspólnego uczniowie zaczęli krzyczeć.
-Rose! Rose! Rose!
-Brawo Rose!
-Gratuluję uczestnictwa w Turnieju!
-Powodzenia!
-Wygraj dla nas!
-Trzymamy za ciebie kciuki!
-Pokonasz wszystkich!
Oraz wiele innych miłych słów. Ruda uśmiechnęła się do wszystkich. Była naprawdę szczęśliwa w tym momencie. Ale zaraz potem przypomniała sobie, że niema powodu do szczęścia, że nie należy jej się za przeszłość. Jak widać Hogwart ją zmienia. Ale czy na lepsze? Bo jeśli dalej tak będzie straci swoją twardą skorupę i wszyscy przestaną się jej bać i szanować.
-Rose gratuluję. - Powiedziała Lissa, a cały salon ucichł. - Na początku uważałam że zwariowałaś, że się zgłosiłaś do Turnieju. Ale potem pomyślałam. Przecież jesteś Rose Weasley i niczego się nie boisz. Od małego gdy opowiadano nam o Turnieju zawsze wyobrażałaś siebie jako uczestnika tego Turnieju. Nie zawiedź nas i przynieś nam chwałę. Przynieś chwałę naszej szkole i naszemu domowi. - Powiedziała i położyła obie dłonie na ramionach rudowłosej.
-Za Rose Weasley reprezentantkę i przyszłą mistrzynię Turnieju Trójmagicznego! - Krzyknął jakiś chłopak z piątej klasy podnosząc do góry szklankę z Ognistą Whisky. W tym samym momencie do obu dziewczyn podszedł Corey i Neo. Młodszy z Prefektów podał szklankę z trunkiem Pani Prefekt, a straszy chłopak Pan Prefekt Naczelny podał szklankę rudowłosej.
-Za Rose! - Rozbrzmiał chór głosów wszystkich Krukonów.
-Za Rose. - Powiedzieli razem Corey i Lissa.
-Za ciebie Rose. - Powiedział Neo i wypił zawartość swojej szklanki nie będąc mu dłużna Rose szybko opróżniła swoją szklankę i krzyknęła.
-Nalejcie mi więcej! - I tak zaczęła się impreza w salonie Krukonów.

***

Gdy Scorpius Malfoy wszedł do Lochów impreza trwałą już w najlepsze. Ale gdy tylko Paul Cereyo zauważył, że do Pokoju Wspólnego wszedł Scorpius stanął na stole na przeciwko wejścia i krzyknął.
-Cisza! Nasz reprezentant przyszedł! - Wszystkie oczy od razu zwróciły się ku wejściu na Malfoy'a.
-Scorpius! Scorpius! Scorpius!
-Do boju Scor!
-Wygrasz!
-Pokonasz wszystkich!
-Cisza! - Krzyknął ktoś z tyłu i powoli krzyki radości ucichły. Na jeden ze stołów będących w głębi pomieszczenia wszedł Jace Zabini. - Za naszego reprezentanta! Za Scorpiusa Malfoy'a! Mojego przyjaciela! - Podczas przemowy Zabini'ego do ręki blondyna została wciśnięta szklanka z Ognistą.
-Za Scorpiusa! - Krzyknął cały tłum. I wszyscy napili się palącego trunku. Blondyn również wypił Whisky i zaczął przeciskać się przez tłum na środek PW by znaleźć się wśród przyjaciół i rodziny.

***

Sergius McLaggen ledwo co przeszedł przez portret Grubej Damy, a już ktoś rzucił mu się na szyję. Był to nikt inny jak Lily Potter.
-Gratuluję. Wygraj dla nas McLaggen. - Powiedziała przekrzykując Gryfonów wykrzykujących gratulacje.
-Gratulję Sergius!
-Musisz wygrać by udowodnić, że to Gryfoni są najodważniejsi!
-Sergius! Sergius! Sergius! Sergius!
-A teraz wznieśmy toast! - Krzyknął Ethan stając na krześle by być ponad tłumem. - Za Sergiusa McLaggena, mojego najlepszego przyjaciela, reprezentanta naszego domu. Wygraj dla nas Serg.
-Za Sergiusa! - Krzyknął cały tłum pijąc zdrowie reprezentanta Gryffindoru.

***

Cały zamek huczał głośną muzyką, krzykami i tańcami aż do rana. Wszyscy świętowali wybór reprezentanta swojego domu. Bo to on będzie reprezentował ich wszystkich w niebezpiecznych zadaniach.
Nauczyciele wcale nie byli zdziwieni faktem, że na śniadaniu w wielkiej sali pojawili się nieliczni uczniowie.

***

-Jak tam impreza Weasley? - Usłyszała za sobą. Nie odwracając głowy odpowiedziała.
-Mogło być lepiej. Ale i tak było świetnie. Zresztą dziś to chyba cały Hogwart świętował do rana. Ale my skończyliśmy imprezę jako ostatni bo jak u nas muzyka ucichła to w całym zamku było już cicho.
-No coś takiego? Krukoni świętowali dłużej od nas?
-O której skończyliście?
-Przed piątą jakoś.
-My po siódmej.
-A wiesz że nie było zbytnio słychać waszej muzyki?
-Albo byliście tak pijani że jej nie słyszeliście.
-Też możliwe. Dzielą nas tylko cztery piętra. Gdyż wy jesteście na trzecim piętrze, a my w lochach. Powinno być was u nas słychać głośno. W końcu echo niesie się dość mocno po całym zamku. Ale pewnie bardziej byliśmy zaaferowani sobą i swoim upojeniem. - Zaśmiał się.
-Ciekawe jakie będzie pierwsze zadanie.
-Przekażą nam wskazówki na dzień przed nim.
-Gotowy do wywiadu? - Spytała po dłuższej chwili ciszy.
-Jakiego wywiadu?
-Dziś o szesnastej mamy wywiad z dziennikarzem z Proroka Codziennego, oraz z dziennikarzem z Tygodnika Czarownica, który kilka dni temu przyjechał do naszej szkoły, by również relacjonować wydarzenia w Hogwarcie z Turnieju Trójmagicznego. Nie dostałeś wiadomości?
-Nie. A gdzie się to odbędzie?
-W Sali Pamięci. Będzie zamknięta na czas naszych wywiadów. A jutro będziemy mieć sprawdzane różdżki.
-Okej. Dzięki za przekazanie wiadomości. Zatłukę gamonia który mi tego nie przekazał.


***

Gdy wybiła szesnasta do Sali Pamięci weszło czworo osób, dwóch mężczyzn z notatnikami i piórami w dłoni oraz mężczyzna i kobieta z aparatami w rękach, a wraz z nimi Dyrektor szkoły Hogwartu.
-Witajcie. Ja jestem Bruce Trey, a to współpracująca ze mną fotograf Amanda Olimme. Jesteśmy z Tygodnika Czarownica. A to nasi koledzy z Proroka Codziennego.
-Joshua Copen i mój fotograf Gerard Manette.
-Są tutaj po to by przeprowadzić z wami wywiady z każdym osobno. Pytanie do was. Wolicie przeprowadzić z nimi wywiady sam na sam, czy będziecie współpracować.
-Jesteśmy z konkurencyjnych gazet. Każdy z nas ma zapewne inny zestaw pytań do danego zawodnika. I wolę pracować w pojedynkę. Myślę że Joshua zgodzi się ze mną.
-Tak.
-Więc rozegrajcie to po swojemu. A ja wychodzę. - Powiedziała i opuściła salę.
-Dobrze więc ustawcie się potrzebujemy wasze zdjęcia do gazety. - I tak wszyscy zrobili ustawili się jeden obok drugiego, wymieszani ze sobą, a nie grupami, tu reprezentanci Hogwartu, obok Durmstrangu i obok Beauxbatons.

Tak więc jako pierwsza do wywiadu z Prorokiem Codziennym poszła Aleksis Torino. A Sabrina Foolmi poszła na rozmowę z Tygodnikiem Czarownica. Na każdą osobę było przeznaczone piętnaście minut. Gdy minął wyznaczony czas z jednego końca sali wróciła Puchonka prosząc by przyszedł teraz Ryan Kosmo, a panna Foolmi przekazała że Bruce prosi o Rose Weasley.

-Witaj Rose.
-Dzień dobry.
-Tak więc masz szesnaście lat. Przez poprzednie lata uczyłaś się w Durmstrangu. Teraz przeniosłaś się tutaj. Nie czujesz się dziwnie, że rywalizujesz ze swoim przyjacielem Lexem Krumem z którym chodziłaś do jednej klasy oraz oboje byliście przyznani do tego samego domu?
-Czy czuję się dziwnie? Nie. To jest raczej miłe uczucie, że mogę zmierzyć się z przyjacielem i sprawdzić się kto z nas jest lepszy.
-Widziałem jak wczoraj z wielkiej sali po wyborach reprezentantów wychodzisz wraz z wcześniej wymienionym Panem Krumem, a także ze Scorpiusem Malfoy'em. Co jest między wami?
-Czy musi coś być? Po prostu wraz ze Scorpiusem odnaleźliśmy wspólny język. Dogadujemy się. Jakby nie patrzeć jesteśmy sobie podobni, gdyż Dom Smoka w Durmstarngu jest odzwierciedleniem Slytherinu w Hogwracie.
-A jednak Tiara Przydziału przydzieliła cię do Ravenclow. Dlaczego?
-Spytaj się jej. To tylko głupia stara czapka. Co ona może wiedzieć? Istnieje ponad tysiąc lat. I od tylu lat przydziela uczniów do domów czytając im w myślach by dowiedzieć się jacy są i do jakich domów pasują. Coś jej się musiało poprzestawiać przez tyle lat. Na ilu głowach ona leżała, ilu osobom w myślach czytała, jakie myśli przeczytała. Może zwariowała. A może po prostu się zestarzała.
-Czyli uważasz że pasowałabyś do Slytherinu?
-Tak. Raczej tak.
-Zauważyłem również, że nie siadasz przy swoim stole przeznaczonym dla Krukonów, a siadasz do stołu Ślizgonów.
-Tak. Moi przyjaciele z Durmstrangu z Domu Smoka zostali posadzeni właśnie przy stole Slytherinu, więc siadam razem z nimi. A uczniowie domu węża lubią mnie, więc nie widzą przeszkód bym nie mogła siedzieć przy ich stole.
-Zyskałaś szacunek uczniów z domu Salazara Slytherina? To dość zaskakujące tak samo jak twoja przyjaźń ze Scorpiusem Malfoy'em, zwłaszcza że na nazwisko masz Weasley. O ile mi jest wiadomo twoi rodzice i wujostwo należeli do domu Gryffindoru i nienawidzili się ze wszystkimi Ślizgonammi, zwłaszcza z ojcem Scorpiusa, Draconem Malfoy'em.
-To że nasi rodzice się nienawidzili, nie oznacza że my również powinniśmy. Chociaż oni ewidentnie by tego chcieli.
-Czyli twoi rodzice ostrzegali cię przed zadawaniem się ze Scorpiusem Malfoy'em zanim przyjechałaś do Hogwartu?
-Tak, ale było to pięć lat temu jak po raz pierwszy wsiadałam w Ekspres Hogwart. Później zostałam przeniesiona do Durmstrangu i trafiłam do Smoków. Gdy się teraz przenosiłam tutaj, rodzice słowa nie powiedzieli mi o mnie i moich znajomościach jakie mogę zawrzeć w Hogwarcie.
-Mówiąc o twoich rodzicach. Rozmawiałaś już z nimi?
-Nie.
-A jak myślisz? Są z ciebie dumni, że zostałaś reprezentantką z Hogwartu, ze swojego domu jakim jest Ravenclaw? Czy wręcz przeciwnie? Pamiętamy przecież jak w 1994 roku twój wujek Harry Potter został wylosowany do Turnieju i omal nie zginął. A był młodszy od pozostałych uczestników. Zaledwie o dwa lata młodszy od ciebie. Myślisz że sobie poradzisz? Że jesteś lepsza od swojego wujka?
-Czy rodzice są ze mnie dumni? Nie wiem. Ciężko powiedzieć. To pewnie był dla nich szok, jak dowiedzieli się że się zgłosiłam do Turnieju i pewnie większy szok, że zostałam wybrana. Ale podejrzewam, że czują dumę, że ich córka jest na tyle odważna by zgłosić się do tak niebezpiecznego Turnieju. A jeśli chodzi o wujka, to wszyscy dobrze wiemy, że nie zgłosił się do Turnieju, a Barty Crouch Junior przebrany za Alastora Moody'ego zrobił to za niego. By przeszedł pozytywnie przez wszystkie zadania i w labiryncie by to on wygrał złapał puchar i przeniósł się na cmentarz gdzie czekał na niego Glizdogon, wraz z Voldemortem i przygotowanym eliksirem, który umożliwi wcześniej wymienionemu czarnoksiężnikowi powrót do swojej postaci, a by mógł to zrobić potrzebował kilka kropli krwi swojego odwiecznego wroga, czyli mojego wujka. I tak gdy wujek brał udział w Turnieju był młodszy ode mnie, czy jestem od niego lepsza? Nie wiem. Trudno powiedzieć. Ale jakby nie patrzeć w Durmstrangu dostawałam same oceny Wybitne i Powyżej Oczekiwań więc ma pan odpowiedź. A po za tym gdybym uważała że sobie nie poradzę nie zgłaszałabym się do Turnieju.
-Tak, rodzice na pewno są z ciebie dumni. I mają ku temu powody. I tak wszyscy znamy historię Harry'ego Pottera i jego przygody z Turniejem. To wspaniale, że tak dobrze radzisz sobie z przyswajaniem wiedzy i z zaklęciami. I oczywiście masz rację. Gdybyś nie czuła się na siłach by sobie poradzić w Turnieju Trójmagicznym, nie zgłosiłabyś się do niego. Masz jakieś podejrzenia co do pierwszego zadania?
-Nie. To może być wszystko. Każdy Turniej ma inne zadania. Oczywiście, gdy już skończą się nowe pomysły są przywracane stare zadania z różnych edycji Turnieju by działo się coś nowego.
-Poprzedni Turniej odbywał się w Durmstarngu. Ty jako uczennica tamtej szkoły byłaś obecna na nim i widziałaś wszystkie cztery zadania. Jak uważasz czy gdybyś wtedy była w szóstej klasie i miała wiedzę jaką teraz posiadasz poradziłabyś sobie z tamtymi zadaniami?
-Trudno powiedzieć. Jedno z zadań było inne od wszystkich, każdy miał indywidualne. Było to przezwyciężenie swoich lęków. Reprezentanci musieli walczyć z tym czego się boją. Jak na razie wygląda spoko, ale były utrudnienia. Zawiązane oczy, zatkane uszy, zatkany nos. W zależności od tego z jakim lękiem mają się zmierzyć. Na samym końcu wszyscy lądowali na małym skalnym występie z którego nie było wyjścia, ani żadnego przejścia. By móc przejść zadanie musieli współpracować ze swoimi konkurentami. Były cztery występy skalne na każdym z nich stało troje osób po jednym reprezentancie każdej szkoły. Wszyscy pamiętają co się wtedy stało. Na szczęście nikt nie zginął, co najwyżej został poważnie ranny, ale po pewnym czasie został wyleczony.
-Tak to było wyjątkowo trudne zadanie.
-Pozostałe były równie trudne. Ale czy tamten Turniej bym wygrała? Albo chociaż stanęła na podium? Trudno powiedzieć. Nie można powiedzieć co by było gdyby postawiło się nas przed tak niebezpiecznymi zadaniami. Nigdy nie wiadomo. Wszystko przychodzi z czasem. Gdy już stanę przed pierwszym zadaniem, też nie będzie wiadomo czy mi się uda czy nie. Okaże się na sam koniec. Albo wygram, albo przegram. Przeżyję, zginę, lub zostanę ranna. Nie wiadomo.
-Tak. Tu masz rację Rose. Ostatnie pytanie. Co sądzisz o pozostałych reprezentantach? Myślisz, że zdołasz ich pokonać? Będziesz lepsza od nich? Opisz każdego po kolei. Zacznijmy od Scorpiusa.
-Scorpius jest moim przyjacielem. Co prawda od niedawna, za dużo o nim nie wiem. W sumie to tyle co z gazet, choć wiadomo, że historie w gazetach są często mocno ubarwione. No i tyle ile zdążył mi o sobie opowiedzieć od początku roku szkolnego. To nadal nie wiele. A czy jest godnym przeciwnikiem, rywalem? Tak. Czy jest lepszy ode mnie? Nie wiem. Nie miałam z nim zbyt wielu zajęć. Ale mam nadzieję, że nie stanie wyżej na podium ode mnie.
-Dobrze. A co sądzisz o Sergiusie McLaggenie?
-Jeśli jest tak samo zadufany w sobie, arogancki i zapatrzony tylko w siebie jak jego ojciec to nie będzie trudnym przeciwnikiem.
-Tak Cormaca McLaggena opisuje twoja mama?
-Raczej tata. Nie mógł znieść jak flirtował i podrywał mamę za czasów szkolnych.
-Ale koniec końców i tak wybrała Rona.
-Jak widać. A wracając do Sergiusa to ... nie znam go wcale. Tylko tyle z opowieści kuzynostwa i rodzeństwa. W wakacje często narzekali na niego co poniektórzy. Nie będę wymieniać kto.
-To zdziwił cię pewnie fakt że Sergius zbliżył się z twoją rodziną.
-Jak to zbliżył?
-Sergius McLaggen został przeze mnie przyłapany na randce z twoją kuzynką Lily Potter. A także wielokrotnie później widziano ich przytulających się i nawet całujących.
-Czekaj, czekaj! Moja kuzynka Lily Potter chodzi z McLaggenem? Lily? Ta Lily?
-Tak. Innej rudowłosej panny Potter nie znamy. Widzę że tą wiadomością cię trochę zszokowałem.
-Tak. Trochę.
-Przejdźmy do kolejnego reprezentanta. A raczej reprezentantki Huffelpuffu, Aleksis Torino.
-Jest o rok młodsza ode mnie. Chodzi do jednej klasy razem z moją kuzynką, wyżej wymienioną Lily. Czasem coś opowiadała na temat swoich kolegów i koleżanek z klasy. Parę razy mówiła coś własnie o Aleksis. I z tego co słyszałam jest bardzo dobra w transmutacji, eliksirach i opiece nad magicznymi stworzeniami. Czy jest ciężkim przeciwnikiem dla mnie? Raczej nie.
-Przejdźmy teraz do reprezentantów z Durmstrangu. Lex Krum.
-Lex jest moim przyjacielem. Znamy się od wielu lat i wiemy o sobie wszystko. I tak on jest dość ciężkim konkurentem. Może mnie pokonać. Aczkolwiek to ja wolałabym pokonać jego.
-Dobrze. A co powiesz na temat Ugo Aganowa.
-Jego nazwisko się nie odmienia. Od tego zacznijmy.
-Przepraszam.
-Ugo jest chłopakiem z ostatniej klasy. Jest o wiele bardziej doświadczony od nas pozostałych. Zna o wiele więcej zaklęć i uroków, które można wykorzystać podczas zadania. Rywalizacja z nim jest bardzo trudna. On nie lubi przegrywać.
-A kto lubi?
-On zrobi wszystko, żeby wygrać. Jest niebezpieczny jeśli chodzi o pojedynki. Wygrać z nim jest trudno. A udział w Turnieju jest jego wieloletnim marzeniem. Ma ostatnią szansę by spełnić to marzenie. I życzę mu szczęścia. Ale niech nie liczy, że oddam mu pierwsze miejsce na podium bez walki.
-A Ryan Kosmo?
-Ryan jest dość cichym chłopakiem. Ale wszędzie go zawsze pełno. Rozpiera go energia. Ale wątpię by był w stanie pokonać mnie, Lex, a już w szczególności Ugo.
-A co powiesz o Korze Argent?
-Byłyśmy w jednej klasie. Jest jedną z niebezpieczniejszych przeciwników. Może być trudno ją pokonać. Widziałam ją na wielu lekcjach. Jej zachowanie jest nieprzewidywalne, a ona sama jest nieobliczalna.
-Przejdźmy do uczniów ze szkoły Beauxbatons. Co mi powiesz o reprezentantach tej szkoły? Zacznijmy od Sabriny Foolmi. Jest najmłodszą zawodniczką.
-Mówiąc ogólnie o uczniach tej szkoły to stwierdzam, że poziom nauki jest tam dość wysoki to dobrze, ale jeśli chodzi o naukę i praktykę zaklęć przydatnych w Turnieju, to z tego co wiem mało tam się tego uczy. Jeśli uczniowie, którzy chcieli się zgłosić do Turnieju przygotowywali się indywidualnie to mają większe szansę niż uczniowie, którzy od tak ze zwykłych zajęć wynieśli wiedzę, którą chcą wykorzystać w Turnieju. Niby czemu wszyscy reprezentanci tej szkoły kończą Turniej na ostatnich miejscach?
-Podczas ostatniego Turnieju uczeń z Beauxbatons był na trzecim miejscu.
-Przypadek. Miał szczęście. Albo naprawdę dobrze się przygotował. Są wyjątki oczywiście. A co mogę powiedzieć o Sabrinie? Dziewczyna cicha, ale wygląda na silną, która da sobie radę z każdym zadaniem.
-A Kamel Bane?
-Może być również ciężkim przeciwnikiem. Pamiętam jak w poprzednim Turnieju jego starszy brat brał w nim udział też był w szóstej klasie. Kamel był wtedy w pierwszej. I dwa razy w tych zadaniach były wykorzystywane osoby na których najbardziej zależy reprezentantom. A Kamel przyjechał wraz z bratem by podziwiać i dopingować brata. Więc został wykorzystany w zadaniu. Wykazał się wielką odwagą i sprytem. Gdyż gdy brat długo nie nadchodził, postanowił sam sobie pomóc. I udało mu się to. Gdyby tego nie zrobił mógłby zginąć. Zadnie polegało na odnalezieniu skarbu, czyli najbliższej osoby inaczej zacząłby się zawalać tunel w którym byli uwięzieni. Tak się stało że brat Kamela zgubił drogę. Gdy rozbrzmiał dzwon ogłaszający koniec zadania był załamany myślał, że stracił brata, a Kamel po chwili zmęczony, pobijany, ranny przyszedł na plac gdzie były trybuny. Oczywiście jego brat wylądował na ostatnim miejscu.
-Tak pamiętamy tę historię. Więc uważasz że Kamel jest w stanie sobie poradzić w Turnieju?
-Tak. Podejrzewam, że chce udowodnić bratu, że jest od niego lepszy.
-A Lea Molleti?
-Nie wiem o niej praktycznie nic. Tak samo Max jest dla mnie zagadką.
-Dobrze więc to było na tyle. Dziękuję za wywiad Rose. Poproś Scorpiusa, albo Ugo.

***

W końcu kolejne piętnaście minut minęło.
-Scorpius twoja kolej. - Powiedziała Rose podchodząc do zgromadzonych reprezentantów.
-Kora teraz ty. - Powiedział Ryan siadając na parapecie.

-Scorpius witaj.
-Witaj Bruce.
-Co czujesz? Zostałeś wylosowany spośród wielu uczniów należących do Slytherinu, którzy tak jak i ty wrzucili swoje nazwisko do Czary Ognia.
-Na razie jeszcze nie dociera do mnie fakt, że zostałem reprezentantem swojego domu. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się że Czara wybierze mnie. Ale no cóż. Jak widać wylosowała właśnie mnie. I czuje się z tego powodu szczęśliwy, zadowolony, może nawet dumny.
-A twoi rodzice? Jak myślisz co czują? Są zadowoleni? Czy wręcz przeciwnie? Czują dumę?
-Myślę że tak, czują dumę. Kto by nie był dumny ze swojego dziecka w takiej chwili? Byłem gotowy na to, żeby się sprawdzić, więc wrzuciłem pergamin ze swoim nazwiskiem do Czary Ognia. I oto mam szansę się sprawdzić. Rodzice na pewno są z tego powodu szczęśliwi i dumni.
-Za czasów szkolnych twoich rodziców, również był Turniej. Twoi rodzice byli wtedy w czwartej klasie i nie mieli szansy wziąć udziału w Turnieju. Ograniczenie wiekowe było wtedy że tylko uczniowie ostatniej klasy mogą wziąć udział. Ale jak myślisz. Gdyby twój tata miał szansę czy zgłosił by się do turnieju te dwadzieścia osiem lat temu. Mając czternaście lat?
-Nie wiem. Trudno mi mówić za ojca. To by była jego decyzja. Czy by ją podjął czy nie? Czy by się zgłosił? Nie wiem.
-A jak uważasz?
-Trudno powiedzieć naprawdę, ale myślę że tak. Był wtedy gotów do udziału w Turnieju. Ale czy by go przeszedł, przeżył? Nie wiadomo. Trudno oceniać sytuację co by było gdyby.
-Tak masz rację. Ostatnio dużo czasu spędzasz z Rose Weasley i jej przyjaciółmi z Durmstrangu. Mogę chyba nawet powiedzieć, że teraz i są to twoi przyjaciele. Prawda?
-Tak.
-Tak więc jak czujesz się z tym, że rywalizujesz z dwojgiem przyjaciół? Rose Weasley i Lexem Krumem?
-Dobrze. To jest pewnego rodzaju sprawdzenie się kto z naszej grupy przyjaciół jest najlepszy. Traktuje to jako przyjacielską rywalizacje. Ale tylko jeśli chodzi o naszą trójkę. Pozostałych uczniów z innych domów Durmstrangu i Beauxbatons zbytnio nie znam, więc trudno określić. A jeśli chodzi o pozostałe dwa domy z Hogwartu to rywalizacją o honor jest by być lepszym od reprezentanta Gryffindoru czyli od Sergiusa McLaggena.
-A powiedz mi jak to jest, że zaprzyjaźniłeś się z córką odwiecznych wrogów swoich rodziców Rose Weasly.
-Po prostu wydaje mi się że jesteśmy w pewien sposób podobni. A z resztą fakt że nasi rodzice się nienawidzili, nie oznacza że i my powinniśmy. Możemy zawierać przyjaźnie z kim chcemy i nasi rodzice nie powinni mieć na to wpływu. To nasz wybór z kim się zadajemy, a kogo nienawidzimy.
-To prawda. A jak myślisz wygrasz Turniej?
-Ciężko powiedzieć. Nie wiadomo przed jakimi zadaniami staniemy.
-A gdybyś miał wziąć udział w poprzednim Turnieju. Gdybyś miał te same umiejętności i wiedzę co teraz. I będąc w szóstej klasie. Czy udało by ci się przejść zadania z ubiegłego Turnieju?
-Cóż, jak wszyscy wiemy poprzedni Turniej był jednym z najbardziej trudnych i niebezpiecznych. Wydaje mi się, że tamtego mógłbym nie przejść, albo nawet nie przeżyć. Ale nie wiadomo co by było gdyby. Może jednak gdybym stanął przed tymi zadaniami twarzą w twarz wydały by mi się łatwiejsze i znalazłbym sposób na przejście ich.
-Tak. Więc nie stawiajmy więcej pytań co by było gdyby. A masz jakieś podejrzenia co może być pierwszym zadaniem?
-Nie. To może być cokolwiek. Dostaniemy podpowiedź w odpowiednim czasie by można się było choć troszkę przygotować. Oczywiście wiadomo nie będzie to jakaś wielka podpowiedź o co chodzi w zadaniu. A jakaś mała. Co to za miejsce, ile etapów. Coś w tym stylu.
-Dobrze ostatnie pytanie. Co mi powiesz na temat pozostałych zawodników?
-McLaggen nie jest żadnym wyzwaniem. Jego to nawet pierwszoklasistka by pokonała.
-A jednak wcześniej mówiłeś, że najważniejsze by być lepszym od reprezentanta Gryffindoru. Czyli wnioskowałem, że obawiasz się jego i jego zdolności?
-Jakie on może mieć zdolności? Pan go widział? Może i czasem umie zaskoczyć. Ale w większości ma zwykłe farta. I jeśli przejdzie ten Turniej to będzie to po prostu nieoczekiwane zrządzenie losu.
-No dobrze przejdźmy do kolejnego zawodnika, a raczej zawodniczki. Aleksis Torino.
-Nie wydaje się być wielkim i strasznym konkurentem.
-A Rose Weasley?
-Ta dziewczyna jest dla mnie zagadką jak i pewnie dla większości osób. Zjawiła się w naszej szkole po pięciu spędzonych latach w Durmstrangu. Ta szkoła szczyci się szkoleniem wielu zaklęć i uroków przygotowujących do Turnieju. Tam wszyscy znają potrzebne zaklęcia do wykorzystania w różnych zadaniach, więc tak, może być ciężkim przeciwnikiem ale mam nadzieję że nie stanie wyżej na podium niż ja.
-Śmieszne. Powiedziała dokładnie to samo o tobie. A Lex Krum?
-Jeśli jest taki jak ojciec to może być trudnym przeciwnikiem.
-Ugo Aganow?
-Wiem o nim tylko tyle, że jest nieprzewidywalny i niebezpieczny. Więc tak. Jest godnym rywalem i ciężkim przeciwnikiem.
-Kora Argent?
-O Korze jak i o pozostałych reprezentantach nie wyrażę nic, bo nie wiem nic na ich temat. A nie chcę zmyślać.
-Tak więc dziękuję za poświęcony mi czas. Poproś Ugo, albo Maxa.

***

Czas ciągnął się w nieskończoność. Rose została poproszona już do drugiego dziennikarza, a pozostali wciąż czekają na swój pierwszy wywiad. W końcu od Bruca wrócił Ugo i przekazał że teraz ma wejść Lex.

-Witaj Lex.
-Witaj.
-Jesteś tutaj w Hogwarcie, daleko od domu, swojej szkoły i wszystkiego co znasz. Zgłosiłeś się do Turnieju. Zrobiłeś to dla siebie? Czy chcesz udowodnić ojcu, że nie jesteś gorszy od niego?
-Nie muszę nikomu nic udowadniać. Tym bardziej ojcu. Jak się dowiedział że się zgłosiłem był dumny i szczęśliwy. A gdy się dowie że zostałem reprezentantem Smoków na pewno poczuje jeszcze większą dumę.
-Rose Weasley przez pięć lat uczyła się w Durmstrangu. Została przydzielona do Domu Smoka. Jesteście przyjaciółmi. Powiedz jak to jest konkurować z przyjaciółką?
-Nie jest to żadne wyzwanie, gdyż przyjaciele często konkurują ze sobą w różnych sprawach. Rywalizacja nie jest nam obca. Nie było przecież czarodzieja który choć raz nie rywalizował by z innym czarodziejem. To jest swego rodzaju sprawdzian kto z nas jest lepszy.
-Tak, wszyscy to powtarzacie. A powiedz czy jest coś między tobą a Rose? Bo jak wszyscy wiemy gdy w 1994 roku odbywał się Turniej twój tata Wiktor Krum flirtował z mamą Rose Hermioną Granger. Byli nawet parą przez jakiś czas. Jak sądzisz czy historia zatoczy  między wami koło?
-Wątpię. Rose jest dla mnie jak siostra. W szkole byliśmy nierozłączni. Siedzieliśmy w jednej ławce. Ale nic więcej. Jest atrakcyjna i piękna owszem. Ale między mną a Rose nigdy nie wybuduje się więź miłosna, gdyż między nami bardzo mocno zacieśniła się więź braterska.
-Rozumiem. Poznałeś także przyjaciół Rose. Ślizgonów w tym także reprezentanta domu Slytherina Scorpiusa Malfoy'a. Zaprzyjaźniliście się prawda?
-Tak. Scorpius jak i jego rodzina i kuzynostwo są równymi gośćmi. Rywalizacja między nami będzie na tej samej podstawie co z Rose. Sprawdzić się kto jest lepszy. Tak dla siebie. Nie żeby komuś dokopać i wytykać że jest gorszy.
-A powiedz mi co sądzisz o przyjaźni Rose ze Scorpiusem.
-Myślę, że mają wiele wspólnego. W końcu Dom Smoka i Slytherin są sobie równe pod prawie wszystkimi względami. Dogadują się i to się liczy. A to że ich rodzice się nienawidzili nic dla nich nie znaczy. Ich rodzice mieli swoich przyjaciół i swoich wrogów, sami wybierali kto ma być kim i tak samo postępują Rose i Scorpius. Postanowili, że będą przyjaciółmi. Więc czemu nie? Nie można im tego zabronić. To ich wybór i ich życie.
-No tak. Oczywiście masz racje Lex. A gdybyś mając te same umiejętności i wiedzę i będąc w szóstej  klasie i zgłosił się do Turnieju ubiegłego. Jak myślisz poradził byś sobie?
-To trudne pytanie. Gdybanie nie należy w mojej naturze. Ale zadania wtedy były naprawdę ciężkie i niebezpieczne wymagały od uczestników nie lada wysiłku jak i fizycznego jak i umysłowego liczył się spryt. Gdybym brał udział w tamtym Turnieju nie wiem czy bym sobie poradził. Ale właśnie o to chodzi w tym Turnieju. Postawić nas niemalże w sytuacji bez wyjścia, zaskoczyć, zdezorientować, sprawić abyśmy wytężyli się i sprawdzili sami siebie czy podołamy temu.
-A jak sądzisz co może być waszym pierwszym zadaniem?
-Praktycznie wszystko. Nie wiadomo. Spis zadań jest ściśle tajny prawda?
-Tak. A powiedz mi Lex, co sądzisz o pozostałych uczestnikach Turnieju.
-Ugo od zawsze pragnął by wziąć udział w Turnieju i ma teraz tą szansę. Zgłosił się. Został wylosowany. Nie zawiedzie. Zrobi wszystko by wygrać, by spełnić swoje marzenie. Potrafi być niebezpieczny, może nawet w pewnym stopniu nieobliczalny. Jest ciężkim aczkolwiek godnym przeciwnikiem.
-Ryan Kosmo?
-Ryan stara się nie wychodzić przed szereg, ale jakoś trudno mu to wychodzi. Pełen energii, lubi się popisać. Zgłosił się do Turnieju, ale czy wygra? No nie wiem. Nie jest z kolei jakimś ciężkim rywalem. A czy godnym przeciwnikiem? To się okaże.
-A Kora Argent?
-Może być również jednym z przeciwników których ciężko pokonać. Ona jest zdecydowanie godnym przeciwnikiem i ma wielkie szanse by wygrać.
-Rose Weasley?
-Rose jest zdecydowanie godnym i niebezpiecznym przeciwnikiem. Może nawet bardziej niż Kora. Powiedziałbym że życzę jej szczęścia by wygrała Turniej, ale to ja zamierzam go wygrać. Na nią może czekać drugie miejsce.
-A co mi powiesz o Scorpiusie Malfoy'u?
-Jakby nie patrzeć jest też jednym z najlepszych młodych czarodziei. Znam go krórko i mało co mogę o nim powiedzieć. Ale wydaje się trudnym przeciwnikiem. Chociaż i tak nie zamierzam oddać mu pierwszego miejsca na podium. A o pozostałych zawodnikach pozwól, że się nie wypowiem, gdyż nie znam ich. Nigdy nie miałem z nimi styczności by z nimi pogadać i dowiedzieć się jacy są i w czym są dobrzy. Nie miałem okazji poznać ich słabych i mocnych stron.
-Więc dziękuję za rozmowę.

***

-Sergius teraz ty. - Powiedział Krum, który wrócił do zebranych. - Rose już niema?
-Udzieliła obu wywiadów, więc mogła odejść. - Powiedział Scorpius idąc na wywiad z Prorokiem Codziennym.

-Witaj Sergius.
-Dzień dobry.
-Zgłosiłeś się do Turnieju. Czym się kierowałeś? Uważasz, że jesteś dość silny i przygotowany by stawić czoła czterem niebezpiecznym zadaniom? Czy zrobiłeś to z powodu pewnej rudowłosej dziewczyny?
-Jakby się dłużej nad tym zastanowić to i z jednego i z drugiego powodu. Czuję się na siłach, żeby się sprawdzić.
-A czy udało ci się tym aktem zwrócić na siebie uwagę owej dziewczyny?
-Tak. Jest naprawdę śliczną, mądrą i bystrą dziewczyną. Zakochałem się w niej dawno temu i obiecałem sobie, że się nie poddam i będę walczył o tę miłość. W końcu mnie zauważy.
-Czyli nie popełniasz błędu ojca, który poddał się i nie walczył o swoją szkolną miłość jaką była Hermiona Granger?
-Nie. Ale historia i tak toczy koło, tylko inna. Dziadkowie Lily Potter, czyli James Potter i Lily Evans mieli podobną sytuację. On starał się za wszelką cenę zdobyć jej serce i w końcu po kilku latach udało mu się to. Zaprosił Lily Evans na randkę, ta się zgodziła, a później ona ujrzała w nim chłopaka wartego jej serca, zakochała się w nim i pobrali się.
-Tak piękna miłosna historia. A jak myślisz co o twoim udziale w Turnieju sądzą twoi rodzice?
-Myślę, że są zadowoleni z mojej decyzji i są ze mnie dumni. Bo jacy wredni by musieli być to rodzice, gdyby ich to wcale nie obchodziło.
-Święte słowa. Jak myślisz czy gdybyś brał udział w poprzednim Turnieju mając te same umiejętności i wiedzę będąc jak dziś w szóstej klasie, wygrałbyś tamten Turniej?
-To jest dość ciężkie pytanie. Bo gdybanie zawsze jest inne od prawdy. Ale zadania jakie były w poprzednim Turnieju były jednymi z najtrudniejszych i niebezpiecznych w historii Turnieju Trójmagicznego. Czy bym przeszedł żywy ten Turniej? Raczej tak. Czy zdałbym wszystkie zadania? Raczej nie. Czy bym wygrał i stanął na podium? Wątpię.
-Jak myślisz co może być w pierwszym zadaniu?
-To może być wszystko. Dowiemy się w dniu zadania.
-A co sądzisz o przyjaźni Rose Weasley ze Scorpiusem Malfoy'em? Jakby nie patrzeć ich rodzice nienawidzą się od czasów szkolnych.
-To jest ich decyzja czy będą się nienawidzić, czy wręcz przeciwnie. Nikt nie może za nich decydować z kim mają się przyjaźnić, a kogo mają nienawidzić. Stwierdzili, że się dogadują, więc czemu mielibyśmy zabraniać im przyjaźni?
-A co mi powiesz o pozostałych reprezentantach?
-O uczniach z Beauxbatons i Durmstrangu nie powiem nic, bo nie znam tych osób. O Rose wiem tylko tyle ile słyszałem od jej rodziny, czyli niewiele, gdyż nie byłem w bliższych stosunkach z członkami jej rodziny. Teraz tak, ale nie będę wypytywał jej rodzeństwa i kuzynostwa jaka ona jest bym mógł być lepszy od niej. Scorpius jest jednym z najlepszych uczniów w szkole więc ma wielkie szanse w tym Turnieju. Ale bądźmy szczerzy. Ślizgon nie może wygrać Turnieju Trójmagicnzego. To musi być osoba godna podium.
-Czyli Gryffindor.
-Czyli Gryffindor.
-Stawiasz na siebie. Czy nie jest to zbyt narcystyczne i aroganckie zachowanie?
-Może i jest. Ale każdy stawia na siebie. Każdy chce wygrać.
-A co powiesz o ostatnie reprezentantce Hogwartu Aleksis Torino?
-O Aleksis mogę powiedzieć tyle, że jest dobrą uczennicą i ma szanse przejść i przeżyć Turniej. Ale czy wygra go na podium? Raczej nie. Są silniejsi i lepsi od niej. I nie mówię tu o sobie.
-Więc dziękuję i poproś Maxa.

----------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------
-----------------------------------
Mamy kolejny rozdział
Mam nadzieję że się podobał
Czytasz=Komentujesz=Motywujesz