piątek, 26 sierpnia 2016

Rozdział 8 - Wywiady

Wszyscy rozeszli się do swoich domów by zacząć wraz z pozostałymi uczniami świętować rozpoczęcie Turnieju Trójmagicznego.

Gdy tylko Rose Weasley przekroczyła próg drzwi Pokoju Wspólnego uczniowie zaczęli krzyczeć.
-Rose! Rose! Rose!
-Brawo Rose!
-Gratuluję uczestnictwa w Turnieju!
-Powodzenia!
-Wygraj dla nas!
-Trzymamy za ciebie kciuki!
-Pokonasz wszystkich!
Oraz wiele innych miłych słów. Ruda uśmiechnęła się do wszystkich. Była naprawdę szczęśliwa w tym momencie. Ale zaraz potem przypomniała sobie, że niema powodu do szczęścia, że nie należy jej się za przeszłość. Jak widać Hogwart ją zmienia. Ale czy na lepsze? Bo jeśli dalej tak będzie straci swoją twardą skorupę i wszyscy przestaną się jej bać i szanować.
-Rose gratuluję. - Powiedziała Lissa, a cały salon ucichł. - Na początku uważałam że zwariowałaś, że się zgłosiłaś do Turnieju. Ale potem pomyślałam. Przecież jesteś Rose Weasley i niczego się nie boisz. Od małego gdy opowiadano nam o Turnieju zawsze wyobrażałaś siebie jako uczestnika tego Turnieju. Nie zawiedź nas i przynieś nam chwałę. Przynieś chwałę naszej szkole i naszemu domowi. - Powiedziała i położyła obie dłonie na ramionach rudowłosej.
-Za Rose Weasley reprezentantkę i przyszłą mistrzynię Turnieju Trójmagicznego! - Krzyknął jakiś chłopak z piątej klasy podnosząc do góry szklankę z Ognistą Whisky. W tym samym momencie do obu dziewczyn podszedł Corey i Neo. Młodszy z Prefektów podał szklankę z trunkiem Pani Prefekt, a straszy chłopak Pan Prefekt Naczelny podał szklankę rudowłosej.
-Za Rose! - Rozbrzmiał chór głosów wszystkich Krukonów.
-Za Rose. - Powiedzieli razem Corey i Lissa.
-Za ciebie Rose. - Powiedział Neo i wypił zawartość swojej szklanki nie będąc mu dłużna Rose szybko opróżniła swoją szklankę i krzyknęła.
-Nalejcie mi więcej! - I tak zaczęła się impreza w salonie Krukonów.

***

Gdy Scorpius Malfoy wszedł do Lochów impreza trwałą już w najlepsze. Ale gdy tylko Paul Cereyo zauważył, że do Pokoju Wspólnego wszedł Scorpius stanął na stole na przeciwko wejścia i krzyknął.
-Cisza! Nasz reprezentant przyszedł! - Wszystkie oczy od razu zwróciły się ku wejściu na Malfoy'a.
-Scorpius! Scorpius! Scorpius!
-Do boju Scor!
-Wygrasz!
-Pokonasz wszystkich!
-Cisza! - Krzyknął ktoś z tyłu i powoli krzyki radości ucichły. Na jeden ze stołów będących w głębi pomieszczenia wszedł Jace Zabini. - Za naszego reprezentanta! Za Scorpiusa Malfoy'a! Mojego przyjaciela! - Podczas przemowy Zabini'ego do ręki blondyna została wciśnięta szklanka z Ognistą.
-Za Scorpiusa! - Krzyknął cały tłum. I wszyscy napili się palącego trunku. Blondyn również wypił Whisky i zaczął przeciskać się przez tłum na środek PW by znaleźć się wśród przyjaciół i rodziny.

***

Sergius McLaggen ledwo co przeszedł przez portret Grubej Damy, a już ktoś rzucił mu się na szyję. Był to nikt inny jak Lily Potter.
-Gratuluję. Wygraj dla nas McLaggen. - Powiedziała przekrzykując Gryfonów wykrzykujących gratulacje.
-Gratulję Sergius!
-Musisz wygrać by udowodnić, że to Gryfoni są najodważniejsi!
-Sergius! Sergius! Sergius! Sergius!
-A teraz wznieśmy toast! - Krzyknął Ethan stając na krześle by być ponad tłumem. - Za Sergiusa McLaggena, mojego najlepszego przyjaciela, reprezentanta naszego domu. Wygraj dla nas Serg.
-Za Sergiusa! - Krzyknął cały tłum pijąc zdrowie reprezentanta Gryffindoru.

***

Cały zamek huczał głośną muzyką, krzykami i tańcami aż do rana. Wszyscy świętowali wybór reprezentanta swojego domu. Bo to on będzie reprezentował ich wszystkich w niebezpiecznych zadaniach.
Nauczyciele wcale nie byli zdziwieni faktem, że na śniadaniu w wielkiej sali pojawili się nieliczni uczniowie.

***

-Jak tam impreza Weasley? - Usłyszała za sobą. Nie odwracając głowy odpowiedziała.
-Mogło być lepiej. Ale i tak było świetnie. Zresztą dziś to chyba cały Hogwart świętował do rana. Ale my skończyliśmy imprezę jako ostatni bo jak u nas muzyka ucichła to w całym zamku było już cicho.
-No coś takiego? Krukoni świętowali dłużej od nas?
-O której skończyliście?
-Przed piątą jakoś.
-My po siódmej.
-A wiesz że nie było zbytnio słychać waszej muzyki?
-Albo byliście tak pijani że jej nie słyszeliście.
-Też możliwe. Dzielą nas tylko cztery piętra. Gdyż wy jesteście na trzecim piętrze, a my w lochach. Powinno być was u nas słychać głośno. W końcu echo niesie się dość mocno po całym zamku. Ale pewnie bardziej byliśmy zaaferowani sobą i swoim upojeniem. - Zaśmiał się.
-Ciekawe jakie będzie pierwsze zadanie.
-Przekażą nam wskazówki na dzień przed nim.
-Gotowy do wywiadu? - Spytała po dłuższej chwili ciszy.
-Jakiego wywiadu?
-Dziś o szesnastej mamy wywiad z dziennikarzem z Proroka Codziennego, oraz z dziennikarzem z Tygodnika Czarownica, który kilka dni temu przyjechał do naszej szkoły, by również relacjonować wydarzenia w Hogwarcie z Turnieju Trójmagicznego. Nie dostałeś wiadomości?
-Nie. A gdzie się to odbędzie?
-W Sali Pamięci. Będzie zamknięta na czas naszych wywiadów. A jutro będziemy mieć sprawdzane różdżki.
-Okej. Dzięki za przekazanie wiadomości. Zatłukę gamonia który mi tego nie przekazał.


***

Gdy wybiła szesnasta do Sali Pamięci weszło czworo osób, dwóch mężczyzn z notatnikami i piórami w dłoni oraz mężczyzna i kobieta z aparatami w rękach, a wraz z nimi Dyrektor szkoły Hogwartu.
-Witajcie. Ja jestem Bruce Trey, a to współpracująca ze mną fotograf Amanda Olimme. Jesteśmy z Tygodnika Czarownica. A to nasi koledzy z Proroka Codziennego.
-Joshua Copen i mój fotograf Gerard Manette.
-Są tutaj po to by przeprowadzić z wami wywiady z każdym osobno. Pytanie do was. Wolicie przeprowadzić z nimi wywiady sam na sam, czy będziecie współpracować.
-Jesteśmy z konkurencyjnych gazet. Każdy z nas ma zapewne inny zestaw pytań do danego zawodnika. I wolę pracować w pojedynkę. Myślę że Joshua zgodzi się ze mną.
-Tak.
-Więc rozegrajcie to po swojemu. A ja wychodzę. - Powiedziała i opuściła salę.
-Dobrze więc ustawcie się potrzebujemy wasze zdjęcia do gazety. - I tak wszyscy zrobili ustawili się jeden obok drugiego, wymieszani ze sobą, a nie grupami, tu reprezentanci Hogwartu, obok Durmstrangu i obok Beauxbatons.

Tak więc jako pierwsza do wywiadu z Prorokiem Codziennym poszła Aleksis Torino. A Sabrina Foolmi poszła na rozmowę z Tygodnikiem Czarownica. Na każdą osobę było przeznaczone piętnaście minut. Gdy minął wyznaczony czas z jednego końca sali wróciła Puchonka prosząc by przyszedł teraz Ryan Kosmo, a panna Foolmi przekazała że Bruce prosi o Rose Weasley.

-Witaj Rose.
-Dzień dobry.
-Tak więc masz szesnaście lat. Przez poprzednie lata uczyłaś się w Durmstrangu. Teraz przeniosłaś się tutaj. Nie czujesz się dziwnie, że rywalizujesz ze swoim przyjacielem Lexem Krumem z którym chodziłaś do jednej klasy oraz oboje byliście przyznani do tego samego domu?
-Czy czuję się dziwnie? Nie. To jest raczej miłe uczucie, że mogę zmierzyć się z przyjacielem i sprawdzić się kto z nas jest lepszy.
-Widziałem jak wczoraj z wielkiej sali po wyborach reprezentantów wychodzisz wraz z wcześniej wymienionym Panem Krumem, a także ze Scorpiusem Malfoy'em. Co jest między wami?
-Czy musi coś być? Po prostu wraz ze Scorpiusem odnaleźliśmy wspólny język. Dogadujemy się. Jakby nie patrzeć jesteśmy sobie podobni, gdyż Dom Smoka w Durmstarngu jest odzwierciedleniem Slytherinu w Hogwracie.
-A jednak Tiara Przydziału przydzieliła cię do Ravenclow. Dlaczego?
-Spytaj się jej. To tylko głupia stara czapka. Co ona może wiedzieć? Istnieje ponad tysiąc lat. I od tylu lat przydziela uczniów do domów czytając im w myślach by dowiedzieć się jacy są i do jakich domów pasują. Coś jej się musiało poprzestawiać przez tyle lat. Na ilu głowach ona leżała, ilu osobom w myślach czytała, jakie myśli przeczytała. Może zwariowała. A może po prostu się zestarzała.
-Czyli uważasz że pasowałabyś do Slytherinu?
-Tak. Raczej tak.
-Zauważyłem również, że nie siadasz przy swoim stole przeznaczonym dla Krukonów, a siadasz do stołu Ślizgonów.
-Tak. Moi przyjaciele z Durmstrangu z Domu Smoka zostali posadzeni właśnie przy stole Slytherinu, więc siadam razem z nimi. A uczniowie domu węża lubią mnie, więc nie widzą przeszkód bym nie mogła siedzieć przy ich stole.
-Zyskałaś szacunek uczniów z domu Salazara Slytherina? To dość zaskakujące tak samo jak twoja przyjaźń ze Scorpiusem Malfoy'em, zwłaszcza że na nazwisko masz Weasley. O ile mi jest wiadomo twoi rodzice i wujostwo należeli do domu Gryffindoru i nienawidzili się ze wszystkimi Ślizgonammi, zwłaszcza z ojcem Scorpiusa, Draconem Malfoy'em.
-To że nasi rodzice się nienawidzili, nie oznacza że my również powinniśmy. Chociaż oni ewidentnie by tego chcieli.
-Czyli twoi rodzice ostrzegali cię przed zadawaniem się ze Scorpiusem Malfoy'em zanim przyjechałaś do Hogwartu?
-Tak, ale było to pięć lat temu jak po raz pierwszy wsiadałam w Ekspres Hogwart. Później zostałam przeniesiona do Durmstrangu i trafiłam do Smoków. Gdy się teraz przenosiłam tutaj, rodzice słowa nie powiedzieli mi o mnie i moich znajomościach jakie mogę zawrzeć w Hogwarcie.
-Mówiąc o twoich rodzicach. Rozmawiałaś już z nimi?
-Nie.
-A jak myślisz? Są z ciebie dumni, że zostałaś reprezentantką z Hogwartu, ze swojego domu jakim jest Ravenclaw? Czy wręcz przeciwnie? Pamiętamy przecież jak w 1994 roku twój wujek Harry Potter został wylosowany do Turnieju i omal nie zginął. A był młodszy od pozostałych uczestników. Zaledwie o dwa lata młodszy od ciebie. Myślisz że sobie poradzisz? Że jesteś lepsza od swojego wujka?
-Czy rodzice są ze mnie dumni? Nie wiem. Ciężko powiedzieć. To pewnie był dla nich szok, jak dowiedzieli się że się zgłosiłam do Turnieju i pewnie większy szok, że zostałam wybrana. Ale podejrzewam, że czują dumę, że ich córka jest na tyle odważna by zgłosić się do tak niebezpiecznego Turnieju. A jeśli chodzi o wujka, to wszyscy dobrze wiemy, że nie zgłosił się do Turnieju, a Barty Crouch Junior przebrany za Alastora Moody'ego zrobił to za niego. By przeszedł pozytywnie przez wszystkie zadania i w labiryncie by to on wygrał złapał puchar i przeniósł się na cmentarz gdzie czekał na niego Glizdogon, wraz z Voldemortem i przygotowanym eliksirem, który umożliwi wcześniej wymienionemu czarnoksiężnikowi powrót do swojej postaci, a by mógł to zrobić potrzebował kilka kropli krwi swojego odwiecznego wroga, czyli mojego wujka. I tak gdy wujek brał udział w Turnieju był młodszy ode mnie, czy jestem od niego lepsza? Nie wiem. Trudno powiedzieć. Ale jakby nie patrzeć w Durmstrangu dostawałam same oceny Wybitne i Powyżej Oczekiwań więc ma pan odpowiedź. A po za tym gdybym uważała że sobie nie poradzę nie zgłaszałabym się do Turnieju.
-Tak, rodzice na pewno są z ciebie dumni. I mają ku temu powody. I tak wszyscy znamy historię Harry'ego Pottera i jego przygody z Turniejem. To wspaniale, że tak dobrze radzisz sobie z przyswajaniem wiedzy i z zaklęciami. I oczywiście masz rację. Gdybyś nie czuła się na siłach by sobie poradzić w Turnieju Trójmagicznym, nie zgłosiłabyś się do niego. Masz jakieś podejrzenia co do pierwszego zadania?
-Nie. To może być wszystko. Każdy Turniej ma inne zadania. Oczywiście, gdy już skończą się nowe pomysły są przywracane stare zadania z różnych edycji Turnieju by działo się coś nowego.
-Poprzedni Turniej odbywał się w Durmstarngu. Ty jako uczennica tamtej szkoły byłaś obecna na nim i widziałaś wszystkie cztery zadania. Jak uważasz czy gdybyś wtedy była w szóstej klasie i miała wiedzę jaką teraz posiadasz poradziłabyś sobie z tamtymi zadaniami?
-Trudno powiedzieć. Jedno z zadań było inne od wszystkich, każdy miał indywidualne. Było to przezwyciężenie swoich lęków. Reprezentanci musieli walczyć z tym czego się boją. Jak na razie wygląda spoko, ale były utrudnienia. Zawiązane oczy, zatkane uszy, zatkany nos. W zależności od tego z jakim lękiem mają się zmierzyć. Na samym końcu wszyscy lądowali na małym skalnym występie z którego nie było wyjścia, ani żadnego przejścia. By móc przejść zadanie musieli współpracować ze swoimi konkurentami. Były cztery występy skalne na każdym z nich stało troje osób po jednym reprezentancie każdej szkoły. Wszyscy pamiętają co się wtedy stało. Na szczęście nikt nie zginął, co najwyżej został poważnie ranny, ale po pewnym czasie został wyleczony.
-Tak to było wyjątkowo trudne zadanie.
-Pozostałe były równie trudne. Ale czy tamten Turniej bym wygrała? Albo chociaż stanęła na podium? Trudno powiedzieć. Nie można powiedzieć co by było gdyby postawiło się nas przed tak niebezpiecznymi zadaniami. Nigdy nie wiadomo. Wszystko przychodzi z czasem. Gdy już stanę przed pierwszym zadaniem, też nie będzie wiadomo czy mi się uda czy nie. Okaże się na sam koniec. Albo wygram, albo przegram. Przeżyję, zginę, lub zostanę ranna. Nie wiadomo.
-Tak. Tu masz rację Rose. Ostatnie pytanie. Co sądzisz o pozostałych reprezentantach? Myślisz, że zdołasz ich pokonać? Będziesz lepsza od nich? Opisz każdego po kolei. Zacznijmy od Scorpiusa.
-Scorpius jest moim przyjacielem. Co prawda od niedawna, za dużo o nim nie wiem. W sumie to tyle co z gazet, choć wiadomo, że historie w gazetach są często mocno ubarwione. No i tyle ile zdążył mi o sobie opowiedzieć od początku roku szkolnego. To nadal nie wiele. A czy jest godnym przeciwnikiem, rywalem? Tak. Czy jest lepszy ode mnie? Nie wiem. Nie miałam z nim zbyt wielu zajęć. Ale mam nadzieję, że nie stanie wyżej na podium ode mnie.
-Dobrze. A co sądzisz o Sergiusie McLaggenie?
-Jeśli jest tak samo zadufany w sobie, arogancki i zapatrzony tylko w siebie jak jego ojciec to nie będzie trudnym przeciwnikiem.
-Tak Cormaca McLaggena opisuje twoja mama?
-Raczej tata. Nie mógł znieść jak flirtował i podrywał mamę za czasów szkolnych.
-Ale koniec końców i tak wybrała Rona.
-Jak widać. A wracając do Sergiusa to ... nie znam go wcale. Tylko tyle z opowieści kuzynostwa i rodzeństwa. W wakacje często narzekali na niego co poniektórzy. Nie będę wymieniać kto.
-To zdziwił cię pewnie fakt że Sergius zbliżył się z twoją rodziną.
-Jak to zbliżył?
-Sergius McLaggen został przeze mnie przyłapany na randce z twoją kuzynką Lily Potter. A także wielokrotnie później widziano ich przytulających się i nawet całujących.
-Czekaj, czekaj! Moja kuzynka Lily Potter chodzi z McLaggenem? Lily? Ta Lily?
-Tak. Innej rudowłosej panny Potter nie znamy. Widzę że tą wiadomością cię trochę zszokowałem.
-Tak. Trochę.
-Przejdźmy do kolejnego reprezentanta. A raczej reprezentantki Huffelpuffu, Aleksis Torino.
-Jest o rok młodsza ode mnie. Chodzi do jednej klasy razem z moją kuzynką, wyżej wymienioną Lily. Czasem coś opowiadała na temat swoich kolegów i koleżanek z klasy. Parę razy mówiła coś własnie o Aleksis. I z tego co słyszałam jest bardzo dobra w transmutacji, eliksirach i opiece nad magicznymi stworzeniami. Czy jest ciężkim przeciwnikiem dla mnie? Raczej nie.
-Przejdźmy teraz do reprezentantów z Durmstrangu. Lex Krum.
-Lex jest moim przyjacielem. Znamy się od wielu lat i wiemy o sobie wszystko. I tak on jest dość ciężkim konkurentem. Może mnie pokonać. Aczkolwiek to ja wolałabym pokonać jego.
-Dobrze. A co powiesz na temat Ugo Aganowa.
-Jego nazwisko się nie odmienia. Od tego zacznijmy.
-Przepraszam.
-Ugo jest chłopakiem z ostatniej klasy. Jest o wiele bardziej doświadczony od nas pozostałych. Zna o wiele więcej zaklęć i uroków, które można wykorzystać podczas zadania. Rywalizacja z nim jest bardzo trudna. On nie lubi przegrywać.
-A kto lubi?
-On zrobi wszystko, żeby wygrać. Jest niebezpieczny jeśli chodzi o pojedynki. Wygrać z nim jest trudno. A udział w Turnieju jest jego wieloletnim marzeniem. Ma ostatnią szansę by spełnić to marzenie. I życzę mu szczęścia. Ale niech nie liczy, że oddam mu pierwsze miejsce na podium bez walki.
-A Ryan Kosmo?
-Ryan jest dość cichym chłopakiem. Ale wszędzie go zawsze pełno. Rozpiera go energia. Ale wątpię by był w stanie pokonać mnie, Lex, a już w szczególności Ugo.
-A co powiesz o Korze Argent?
-Byłyśmy w jednej klasie. Jest jedną z niebezpieczniejszych przeciwników. Może być trudno ją pokonać. Widziałam ją na wielu lekcjach. Jej zachowanie jest nieprzewidywalne, a ona sama jest nieobliczalna.
-Przejdźmy do uczniów ze szkoły Beauxbatons. Co mi powiesz o reprezentantach tej szkoły? Zacznijmy od Sabriny Foolmi. Jest najmłodszą zawodniczką.
-Mówiąc ogólnie o uczniach tej szkoły to stwierdzam, że poziom nauki jest tam dość wysoki to dobrze, ale jeśli chodzi o naukę i praktykę zaklęć przydatnych w Turnieju, to z tego co wiem mało tam się tego uczy. Jeśli uczniowie, którzy chcieli się zgłosić do Turnieju przygotowywali się indywidualnie to mają większe szansę niż uczniowie, którzy od tak ze zwykłych zajęć wynieśli wiedzę, którą chcą wykorzystać w Turnieju. Niby czemu wszyscy reprezentanci tej szkoły kończą Turniej na ostatnich miejscach?
-Podczas ostatniego Turnieju uczeń z Beauxbatons był na trzecim miejscu.
-Przypadek. Miał szczęście. Albo naprawdę dobrze się przygotował. Są wyjątki oczywiście. A co mogę powiedzieć o Sabrinie? Dziewczyna cicha, ale wygląda na silną, która da sobie radę z każdym zadaniem.
-A Kamel Bane?
-Może być również ciężkim przeciwnikiem. Pamiętam jak w poprzednim Turnieju jego starszy brat brał w nim udział też był w szóstej klasie. Kamel był wtedy w pierwszej. I dwa razy w tych zadaniach były wykorzystywane osoby na których najbardziej zależy reprezentantom. A Kamel przyjechał wraz z bratem by podziwiać i dopingować brata. Więc został wykorzystany w zadaniu. Wykazał się wielką odwagą i sprytem. Gdyż gdy brat długo nie nadchodził, postanowił sam sobie pomóc. I udało mu się to. Gdyby tego nie zrobił mógłby zginąć. Zadnie polegało na odnalezieniu skarbu, czyli najbliższej osoby inaczej zacząłby się zawalać tunel w którym byli uwięzieni. Tak się stało że brat Kamela zgubił drogę. Gdy rozbrzmiał dzwon ogłaszający koniec zadania był załamany myślał, że stracił brata, a Kamel po chwili zmęczony, pobijany, ranny przyszedł na plac gdzie były trybuny. Oczywiście jego brat wylądował na ostatnim miejscu.
-Tak pamiętamy tę historię. Więc uważasz że Kamel jest w stanie sobie poradzić w Turnieju?
-Tak. Podejrzewam, że chce udowodnić bratu, że jest od niego lepszy.
-A Lea Molleti?
-Nie wiem o niej praktycznie nic. Tak samo Max jest dla mnie zagadką.
-Dobrze więc to było na tyle. Dziękuję za wywiad Rose. Poproś Scorpiusa, albo Ugo.

***

W końcu kolejne piętnaście minut minęło.
-Scorpius twoja kolej. - Powiedziała Rose podchodząc do zgromadzonych reprezentantów.
-Kora teraz ty. - Powiedział Ryan siadając na parapecie.

-Scorpius witaj.
-Witaj Bruce.
-Co czujesz? Zostałeś wylosowany spośród wielu uczniów należących do Slytherinu, którzy tak jak i ty wrzucili swoje nazwisko do Czary Ognia.
-Na razie jeszcze nie dociera do mnie fakt, że zostałem reprezentantem swojego domu. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się że Czara wybierze mnie. Ale no cóż. Jak widać wylosowała właśnie mnie. I czuje się z tego powodu szczęśliwy, zadowolony, może nawet dumny.
-A twoi rodzice? Jak myślisz co czują? Są zadowoleni? Czy wręcz przeciwnie? Czują dumę?
-Myślę że tak, czują dumę. Kto by nie był dumny ze swojego dziecka w takiej chwili? Byłem gotowy na to, żeby się sprawdzić, więc wrzuciłem pergamin ze swoim nazwiskiem do Czary Ognia. I oto mam szansę się sprawdzić. Rodzice na pewno są z tego powodu szczęśliwi i dumni.
-Za czasów szkolnych twoich rodziców, również był Turniej. Twoi rodzice byli wtedy w czwartej klasie i nie mieli szansy wziąć udziału w Turnieju. Ograniczenie wiekowe było wtedy że tylko uczniowie ostatniej klasy mogą wziąć udział. Ale jak myślisz. Gdyby twój tata miał szansę czy zgłosił by się do turnieju te dwadzieścia osiem lat temu. Mając czternaście lat?
-Nie wiem. Trudno mi mówić za ojca. To by była jego decyzja. Czy by ją podjął czy nie? Czy by się zgłosił? Nie wiem.
-A jak uważasz?
-Trudno powiedzieć naprawdę, ale myślę że tak. Był wtedy gotów do udziału w Turnieju. Ale czy by go przeszedł, przeżył? Nie wiadomo. Trudno oceniać sytuację co by było gdyby.
-Tak masz rację. Ostatnio dużo czasu spędzasz z Rose Weasley i jej przyjaciółmi z Durmstrangu. Mogę chyba nawet powiedzieć, że teraz i są to twoi przyjaciele. Prawda?
-Tak.
-Tak więc jak czujesz się z tym, że rywalizujesz z dwojgiem przyjaciół? Rose Weasley i Lexem Krumem?
-Dobrze. To jest pewnego rodzaju sprawdzenie się kto z naszej grupy przyjaciół jest najlepszy. Traktuje to jako przyjacielską rywalizacje. Ale tylko jeśli chodzi o naszą trójkę. Pozostałych uczniów z innych domów Durmstrangu i Beauxbatons zbytnio nie znam, więc trudno określić. A jeśli chodzi o pozostałe dwa domy z Hogwartu to rywalizacją o honor jest by być lepszym od reprezentanta Gryffindoru czyli od Sergiusa McLaggena.
-A powiedz mi jak to jest, że zaprzyjaźniłeś się z córką odwiecznych wrogów swoich rodziców Rose Weasly.
-Po prostu wydaje mi się że jesteśmy w pewien sposób podobni. A z resztą fakt że nasi rodzice się nienawidzili, nie oznacza że i my powinniśmy. Możemy zawierać przyjaźnie z kim chcemy i nasi rodzice nie powinni mieć na to wpływu. To nasz wybór z kim się zadajemy, a kogo nienawidzimy.
-To prawda. A jak myślisz wygrasz Turniej?
-Ciężko powiedzieć. Nie wiadomo przed jakimi zadaniami staniemy.
-A gdybyś miał wziąć udział w poprzednim Turnieju. Gdybyś miał te same umiejętności i wiedzę co teraz. I będąc w szóstej klasie. Czy udało by ci się przejść zadania z ubiegłego Turnieju?
-Cóż, jak wszyscy wiemy poprzedni Turniej był jednym z najbardziej trudnych i niebezpiecznych. Wydaje mi się, że tamtego mógłbym nie przejść, albo nawet nie przeżyć. Ale nie wiadomo co by było gdyby. Może jednak gdybym stanął przed tymi zadaniami twarzą w twarz wydały by mi się łatwiejsze i znalazłbym sposób na przejście ich.
-Tak. Więc nie stawiajmy więcej pytań co by było gdyby. A masz jakieś podejrzenia co może być pierwszym zadaniem?
-Nie. To może być cokolwiek. Dostaniemy podpowiedź w odpowiednim czasie by można się było choć troszkę przygotować. Oczywiście wiadomo nie będzie to jakaś wielka podpowiedź o co chodzi w zadaniu. A jakaś mała. Co to za miejsce, ile etapów. Coś w tym stylu.
-Dobrze ostatnie pytanie. Co mi powiesz na temat pozostałych zawodników?
-McLaggen nie jest żadnym wyzwaniem. Jego to nawet pierwszoklasistka by pokonała.
-A jednak wcześniej mówiłeś, że najważniejsze by być lepszym od reprezentanta Gryffindoru. Czyli wnioskowałem, że obawiasz się jego i jego zdolności?
-Jakie on może mieć zdolności? Pan go widział? Może i czasem umie zaskoczyć. Ale w większości ma zwykłe farta. I jeśli przejdzie ten Turniej to będzie to po prostu nieoczekiwane zrządzenie losu.
-No dobrze przejdźmy do kolejnego zawodnika, a raczej zawodniczki. Aleksis Torino.
-Nie wydaje się być wielkim i strasznym konkurentem.
-A Rose Weasley?
-Ta dziewczyna jest dla mnie zagadką jak i pewnie dla większości osób. Zjawiła się w naszej szkole po pięciu spędzonych latach w Durmstrangu. Ta szkoła szczyci się szkoleniem wielu zaklęć i uroków przygotowujących do Turnieju. Tam wszyscy znają potrzebne zaklęcia do wykorzystania w różnych zadaniach, więc tak, może być ciężkim przeciwnikiem ale mam nadzieję że nie stanie wyżej na podium niż ja.
-Śmieszne. Powiedziała dokładnie to samo o tobie. A Lex Krum?
-Jeśli jest taki jak ojciec to może być trudnym przeciwnikiem.
-Ugo Aganow?
-Wiem o nim tylko tyle, że jest nieprzewidywalny i niebezpieczny. Więc tak. Jest godnym rywalem i ciężkim przeciwnikiem.
-Kora Argent?
-O Korze jak i o pozostałych reprezentantach nie wyrażę nic, bo nie wiem nic na ich temat. A nie chcę zmyślać.
-Tak więc dziękuję za poświęcony mi czas. Poproś Ugo, albo Maxa.

***

Czas ciągnął się w nieskończoność. Rose została poproszona już do drugiego dziennikarza, a pozostali wciąż czekają na swój pierwszy wywiad. W końcu od Bruca wrócił Ugo i przekazał że teraz ma wejść Lex.

-Witaj Lex.
-Witaj.
-Jesteś tutaj w Hogwarcie, daleko od domu, swojej szkoły i wszystkiego co znasz. Zgłosiłeś się do Turnieju. Zrobiłeś to dla siebie? Czy chcesz udowodnić ojcu, że nie jesteś gorszy od niego?
-Nie muszę nikomu nic udowadniać. Tym bardziej ojcu. Jak się dowiedział że się zgłosiłem był dumny i szczęśliwy. A gdy się dowie że zostałem reprezentantem Smoków na pewno poczuje jeszcze większą dumę.
-Rose Weasley przez pięć lat uczyła się w Durmstrangu. Została przydzielona do Domu Smoka. Jesteście przyjaciółmi. Powiedz jak to jest konkurować z przyjaciółką?
-Nie jest to żadne wyzwanie, gdyż przyjaciele często konkurują ze sobą w różnych sprawach. Rywalizacja nie jest nam obca. Nie było przecież czarodzieja który choć raz nie rywalizował by z innym czarodziejem. To jest swego rodzaju sprawdzian kto z nas jest lepszy.
-Tak, wszyscy to powtarzacie. A powiedz czy jest coś między tobą a Rose? Bo jak wszyscy wiemy gdy w 1994 roku odbywał się Turniej twój tata Wiktor Krum flirtował z mamą Rose Hermioną Granger. Byli nawet parą przez jakiś czas. Jak sądzisz czy historia zatoczy  między wami koło?
-Wątpię. Rose jest dla mnie jak siostra. W szkole byliśmy nierozłączni. Siedzieliśmy w jednej ławce. Ale nic więcej. Jest atrakcyjna i piękna owszem. Ale między mną a Rose nigdy nie wybuduje się więź miłosna, gdyż między nami bardzo mocno zacieśniła się więź braterska.
-Rozumiem. Poznałeś także przyjaciół Rose. Ślizgonów w tym także reprezentanta domu Slytherina Scorpiusa Malfoy'a. Zaprzyjaźniliście się prawda?
-Tak. Scorpius jak i jego rodzina i kuzynostwo są równymi gośćmi. Rywalizacja między nami będzie na tej samej podstawie co z Rose. Sprawdzić się kto jest lepszy. Tak dla siebie. Nie żeby komuś dokopać i wytykać że jest gorszy.
-A powiedz mi co sądzisz o przyjaźni Rose ze Scorpiusem.
-Myślę, że mają wiele wspólnego. W końcu Dom Smoka i Slytherin są sobie równe pod prawie wszystkimi względami. Dogadują się i to się liczy. A to że ich rodzice się nienawidzili nic dla nich nie znaczy. Ich rodzice mieli swoich przyjaciół i swoich wrogów, sami wybierali kto ma być kim i tak samo postępują Rose i Scorpius. Postanowili, że będą przyjaciółmi. Więc czemu nie? Nie można im tego zabronić. To ich wybór i ich życie.
-No tak. Oczywiście masz racje Lex. A gdybyś mając te same umiejętności i wiedzę i będąc w szóstej  klasie i zgłosił się do Turnieju ubiegłego. Jak myślisz poradził byś sobie?
-To trudne pytanie. Gdybanie nie należy w mojej naturze. Ale zadania wtedy były naprawdę ciężkie i niebezpieczne wymagały od uczestników nie lada wysiłku jak i fizycznego jak i umysłowego liczył się spryt. Gdybym brał udział w tamtym Turnieju nie wiem czy bym sobie poradził. Ale właśnie o to chodzi w tym Turnieju. Postawić nas niemalże w sytuacji bez wyjścia, zaskoczyć, zdezorientować, sprawić abyśmy wytężyli się i sprawdzili sami siebie czy podołamy temu.
-A jak sądzisz co może być waszym pierwszym zadaniem?
-Praktycznie wszystko. Nie wiadomo. Spis zadań jest ściśle tajny prawda?
-Tak. A powiedz mi Lex, co sądzisz o pozostałych uczestnikach Turnieju.
-Ugo od zawsze pragnął by wziąć udział w Turnieju i ma teraz tą szansę. Zgłosił się. Został wylosowany. Nie zawiedzie. Zrobi wszystko by wygrać, by spełnić swoje marzenie. Potrafi być niebezpieczny, może nawet w pewnym stopniu nieobliczalny. Jest ciężkim aczkolwiek godnym przeciwnikiem.
-Ryan Kosmo?
-Ryan stara się nie wychodzić przed szereg, ale jakoś trudno mu to wychodzi. Pełen energii, lubi się popisać. Zgłosił się do Turnieju, ale czy wygra? No nie wiem. Nie jest z kolei jakimś ciężkim rywalem. A czy godnym przeciwnikiem? To się okaże.
-A Kora Argent?
-Może być również jednym z przeciwników których ciężko pokonać. Ona jest zdecydowanie godnym przeciwnikiem i ma wielkie szanse by wygrać.
-Rose Weasley?
-Rose jest zdecydowanie godnym i niebezpiecznym przeciwnikiem. Może nawet bardziej niż Kora. Powiedziałbym że życzę jej szczęścia by wygrała Turniej, ale to ja zamierzam go wygrać. Na nią może czekać drugie miejsce.
-A co mi powiesz o Scorpiusie Malfoy'u?
-Jakby nie patrzeć jest też jednym z najlepszych młodych czarodziei. Znam go krórko i mało co mogę o nim powiedzieć. Ale wydaje się trudnym przeciwnikiem. Chociaż i tak nie zamierzam oddać mu pierwszego miejsca na podium. A o pozostałych zawodnikach pozwól, że się nie wypowiem, gdyż nie znam ich. Nigdy nie miałem z nimi styczności by z nimi pogadać i dowiedzieć się jacy są i w czym są dobrzy. Nie miałem okazji poznać ich słabych i mocnych stron.
-Więc dziękuję za rozmowę.

***

-Sergius teraz ty. - Powiedział Krum, który wrócił do zebranych. - Rose już niema?
-Udzieliła obu wywiadów, więc mogła odejść. - Powiedział Scorpius idąc na wywiad z Prorokiem Codziennym.

-Witaj Sergius.
-Dzień dobry.
-Zgłosiłeś się do Turnieju. Czym się kierowałeś? Uważasz, że jesteś dość silny i przygotowany by stawić czoła czterem niebezpiecznym zadaniom? Czy zrobiłeś to z powodu pewnej rudowłosej dziewczyny?
-Jakby się dłużej nad tym zastanowić to i z jednego i z drugiego powodu. Czuję się na siłach, żeby się sprawdzić.
-A czy udało ci się tym aktem zwrócić na siebie uwagę owej dziewczyny?
-Tak. Jest naprawdę śliczną, mądrą i bystrą dziewczyną. Zakochałem się w niej dawno temu i obiecałem sobie, że się nie poddam i będę walczył o tę miłość. W końcu mnie zauważy.
-Czyli nie popełniasz błędu ojca, który poddał się i nie walczył o swoją szkolną miłość jaką była Hermiona Granger?
-Nie. Ale historia i tak toczy koło, tylko inna. Dziadkowie Lily Potter, czyli James Potter i Lily Evans mieli podobną sytuację. On starał się za wszelką cenę zdobyć jej serce i w końcu po kilku latach udało mu się to. Zaprosił Lily Evans na randkę, ta się zgodziła, a później ona ujrzała w nim chłopaka wartego jej serca, zakochała się w nim i pobrali się.
-Tak piękna miłosna historia. A jak myślisz co o twoim udziale w Turnieju sądzą twoi rodzice?
-Myślę, że są zadowoleni z mojej decyzji i są ze mnie dumni. Bo jacy wredni by musieli być to rodzice, gdyby ich to wcale nie obchodziło.
-Święte słowa. Jak myślisz czy gdybyś brał udział w poprzednim Turnieju mając te same umiejętności i wiedzę będąc jak dziś w szóstej klasie, wygrałbyś tamten Turniej?
-To jest dość ciężkie pytanie. Bo gdybanie zawsze jest inne od prawdy. Ale zadania jakie były w poprzednim Turnieju były jednymi z najtrudniejszych i niebezpiecznych w historii Turnieju Trójmagicznego. Czy bym przeszedł żywy ten Turniej? Raczej tak. Czy zdałbym wszystkie zadania? Raczej nie. Czy bym wygrał i stanął na podium? Wątpię.
-Jak myślisz co może być w pierwszym zadaniu?
-To może być wszystko. Dowiemy się w dniu zadania.
-A co sądzisz o przyjaźni Rose Weasley ze Scorpiusem Malfoy'em? Jakby nie patrzeć ich rodzice nienawidzą się od czasów szkolnych.
-To jest ich decyzja czy będą się nienawidzić, czy wręcz przeciwnie. Nikt nie może za nich decydować z kim mają się przyjaźnić, a kogo mają nienawidzić. Stwierdzili, że się dogadują, więc czemu mielibyśmy zabraniać im przyjaźni?
-A co mi powiesz o pozostałych reprezentantach?
-O uczniach z Beauxbatons i Durmstrangu nie powiem nic, bo nie znam tych osób. O Rose wiem tylko tyle ile słyszałem od jej rodziny, czyli niewiele, gdyż nie byłem w bliższych stosunkach z członkami jej rodziny. Teraz tak, ale nie będę wypytywał jej rodzeństwa i kuzynostwa jaka ona jest bym mógł być lepszy od niej. Scorpius jest jednym z najlepszych uczniów w szkole więc ma wielkie szanse w tym Turnieju. Ale bądźmy szczerzy. Ślizgon nie może wygrać Turnieju Trójmagicnzego. To musi być osoba godna podium.
-Czyli Gryffindor.
-Czyli Gryffindor.
-Stawiasz na siebie. Czy nie jest to zbyt narcystyczne i aroganckie zachowanie?
-Może i jest. Ale każdy stawia na siebie. Każdy chce wygrać.
-A co powiesz o ostatnie reprezentantce Hogwartu Aleksis Torino?
-O Aleksis mogę powiedzieć tyle, że jest dobrą uczennicą i ma szanse przejść i przeżyć Turniej. Ale czy wygra go na podium? Raczej nie. Są silniejsi i lepsi od niej. I nie mówię tu o sobie.
-Więc dziękuję i poproś Maxa.

----------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------
-----------------------------------
Mamy kolejny rozdział
Mam nadzieję że się podobał
Czytasz=Komentujesz=Motywujesz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz