-Jeszcze nie. Kiedy je dostałaś?
-Dwadzieścia minut temu.
-Czytaj.
-Wczoraj przeprowadziłem wywiad z zawodnikami Turnieju Trójmagicznego. Żaden z nich nie okazywał strachu. Wszyscy są odważni i gotowi stawić czoła nieznanym i niebezpiecznym zadaniom. Zadałem wszystkim to samo pytanie. Co myślą o pozostałych reprezentantach? Jakie było moje zdziwienie gdy każdy, każdego zachwalał i mówił że ma szanse. Nikt nikogo nie oceniał i mówił prawdę taka jaka jest. Ta osoba jest silniejsza więc ma większe szansę, a z kolei ta jest słabsza i może pójść jej gorzej. Zanim przejdziemy do wywiadów z zawodnikami, chciałbym jeszcze przekazać bardzo ciekawe i intrygujące wiadomości jakie mogły umknąć większości czarodziejom.
Otóż po pierwsze w Hogwarcie zakwitł nowy romans. Ale za to kogo. Panna Lily Potter, jest zakochana po uszy w nikim innym jak ... Sergiusie McLaggenie. Życzmy im szczęścia.
A po drugie w Hogwarcie została zawarta niewiarygodna przyjaźń. Kto by się spodziewał, że Scorpius Malfoy zaprzyjźani się z Rose Weasley. Jak myślicie to tylko przyjaźń, czy może zapoczątkuje to coś większego? I czy robią to na przekór rodzicom, czy może naprawdę znaleźli wspólny język i dogadują się. Bo jak to parę osób powtarzało Dom Smoka do którego należała w Durmstrangu Rose jest odpowiednikiem Slytherinu w Hogrwarcie. Czyżby córka Ronalda Weasley'a i Hermiony Granger-Weasley miała duszę Ślizgonki? Jak wszyscy wiemy gdy przeniosła się do Hogwartu nie trafiła do Gryffindoru tak jak wszyscy się spodziewali. Tiara przydzieliła ją do Ravenclow, a sama Rose przyznaje, że pasowała by do Slytherinu.
-Ciekawie.
-A wiesz kto jest na okładce?
-Nasza dwójka?
-Oraz Lily z McLaggenem. - Powiedziała zamykając gazetę i pokazując blondynowi okładkę.
-Kiedy oni zrobili to zdjęcie?
-Kiedy siedzieliśmy na dziedzińcu zanim przybiegli po nas że Tygrysy wrzucają zaraz pergaminy do Czary. Opowiadałeś coś wtedy i pokazywałeś. Pamiętasz?
-Tak. - Okładka przedstawiała Scorpiusa trzymającego dłonie na ramionach Rose i masującego lekko jej ramiona, powoli zbliżał się głową coraz bliżej i nagle szybko ją objął i przytulił. Obojgu na ustach od razu zakwitł uśmiech. A wyżej nad nimi przestawieni byli Lily i Sergius przytulający się i całujący pod drzewem na błoniach Hogwartu.
-Poczytaj sobie wywiady. - Powiedziała schodząc z balustrady zgaszając uwcześniej skończonego papierosa.
-A ty gdzie?
-Nie byłam wczoraj na kolacji, a dziś przespałam śniadanie, więc idę do kuchni coś zjeść.
***
Zaraz po obiedzie uczestnicy Turnieju mieli stawić się w gabinecie Dyrektora Hogwartu. Tam na nich czekali już dwaj pozostali Dyrektorzy oraz Gregory Ollivander wnuk Garricka Ollivandera znanego wytwórcy różdżek. Gregory pomaga dziadkowi w wytwarzaniu różdżek i ma przejąć po nim ten interes za kilka lat.
-Witajcie zawodnicy. Dziś moim zadaniem jest sprawdzić czy wasze różdżki nadają się do Turnieju. Poproszę teraz aby każdy po kolei podszedł tutaj i pokazał mi swoją różdżkę. Panna Molleti.
Gdy Lea podeszła do Gregory'ego ten określił jej rdzeń, rodzaj drewna z jakiego jest wykonana, jej giętkość oraz jej długość. I ten sam proces powtórzył się z pozostałymi jedenastoma zawodnikami. Na szczęście wszystkie różdżki zawodników były sprawne i nadawały się do wzięcia udziału w niebezpiecznych zadaniach które czekały na ich właścicieli.
W końcu Gregory pożegnał się ze wszystkimi i wyszedł. A zaraz po nim zawodnicy. Na samym przedzie szła trójka przyjaciół podszedł szybko do nich jeden z pozostałych i chwycił za rękawy szat Rose i Lexa.
-Ugo. O co chodzi? - Spytała patrząc na starszego kolegę. Poczekał aż pozostali ich miną.
-Chce powiedzieć dzięki.
-Za co? - Spytał nic nie rozumiejący Lex.
-Za wywiad. I to co powiedzieliście. O mnie.
-Nie ma sprawy.
-Wiecie, że chce wkurzyć ojca. Więc to jeszcze bardziej może sprawić, że da mi w końcu spokój. Po prostu dzięki. - Powiedział i odszedł.
-Zasługuje na to by mieć spokój i wolność przede wszystkim.
-Zgadzam się z tobą Rose. - Powiedział Lex. - To idziemy.
***
Przez kolejne dni Hogwart żył praktycznie tylko treningami Quidditcha wszystkich drużyn jak i z Hogwartu, jak i Z Beauxbatons i Durmstrangu. I tak nadszedł dwudziesty ósmy września, środa i pierwszy mecz Quidditcha. Rozegrany zostanie między Ravencalw i Gryffindorem.
-Witam wszystkich na pierwszym meczu Quidditcha w tym sezonie! - Powiedział przez mikrofon komentator John Turbot należący do Ravenclaw chłopak z szóstej klasy. - Już za chwilę rozpocznie się mecz! Z szatni właśnie wychodzą obie drużyny! W skład drużyny Gryfonów wchodzi Kapitan oraz Obrońca James Potter! Ścigający Sergius McLaggen, Hugo Weasley oraz Anna Jorett! Pałkarze Frank Longbottom i Casedy McLaggen! Oraz Szukający Albus Potter! - Rozległa się wielka fala braw i wiwatów a drużyna Gryfonów wsiadła na miotły i podleciała do góry. - A w skład drużyny Krukonów wchodzą Kapitan oraz Ścigający Konrado Furel! Dwaj pozostali Ścigający to Katherine Finnigan i Thania Dursley! Obrońca Ricky Daglausse! Pałkarze Lissa Scamander i Bradley Zabini! Oraz Szukająca Rose Weasley! - Kolejna wielka fala braw i krzyków a drużyna Ravencalw wsiadła na swoje miotły i podleciała do góry zająć swoje miejsca. - Tłuczki zostały uwolnione! Poleciał również znicz, który wart jest aż sto pięćdziesiąt punktów! Pani Hooch wchodzi na środek aby zacząć grę! I KAFEL POSZEDŁ W GÓRĘ! - John zaczął się krzyczeć do mikrofonu by wszyscy dobrze słyszeli. - I RUSZYLI! KAFLA PRZEJMUJE FINNIGAN! PODAJE DO FUREL'A! TEN DO DURSLEY! I GOL! PIERWSZE PUNKTY DLA KRUKONÓW! STARSZY POTTER PODAJE KAFLA DO WEASLEY'A! TEN DO JORETT! ALE W OSTATNIEJ CHWILI PIŁKĘ PRZEJMUJE DURSLEY! PODAJE DO FINNIGAN! TA JEJ ODDAJE! DURSLEY JESZCZE RAZ DO NIEJ! I TAK FINNIGAN ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY DLA KRUKONÓW! POTTER DO MCLAGGEN'A! MCLAGGEN DO WEASLEY'A! TEN MU ODDAJE! I! DAGLAUSSE ODBIJA PIŁKĘ W OSTATNIEJ CHWILI BRONIĄC BRAMKĘ! PIŁKĘ PRZEJMUJE FINNIGAN! PODAJE DO DURSLEY! TA DO FUREL'A! I CO TO BYŁA ZA PIĘKNA BRAMKA! POTTER JUŻ ZDECYDOWANIE ZDENERWOWANY PODAJE DO WEASLEY'A! WEASLEY DO JORETT! I TA ZDOBYWA PIERWSZE PUNKTY DLA GRYFONÓW! DAGLAUSSE PODAJE PIŁKĘ DURSLEY! TA PODAJE DO FUREL'A! FUREL DO FINNIGAN! A TA DO DURSLEY I GOOOOL! KOLEJNE PUNKTY DLA KRUKONÓW! ALE CHWILA CZY WEASLEY WŁAŚNIE ZOBACZYŁA ZNICZA?! CHYBA TAK! GNA PRZEZ BOISKO JAK SZALONA W STRONĘ BRAMEK DRUŻYNY GRYFONÓW! POTTER ROZGLĄDA SIĘ ZA KUZYNKĄ, A GDY JĄ DOSTRZEGŁ RUSZYŁ ZA NIĄ BY PIERWSZY MÓGŁ ZŁAPAĆ ZNICZA! ALE NIE MA SZANS! WEASLEY ZARAZ WLECI W BRAMKĘ NA SWOJEGO KUZYNA! ALE W OSTATNIEJ CHWILI ŁAPIE ZNICZA I ZATRZYMUJE SIĘ NA CALE PRZED NIM! WEASLEY ZŁAPAŁA ZNICZA! MECZ KOŃCZY SIĘ Z WYNIKIEM 190 DLA KRUKONÓW I 10 DLA GRYFONÓW! TO BYŁ NAJKRÓTSZY MECZ W HISTORII HOGWARTU! PLOTKI O ZDOLNOŚCIACH ROSE WEASLEY JEDNAK BYŁY PRAWDZIWE! Z TĄ DZIEWCZYNĄ NIKT NIE MA SZANS!
Rose została podniesiona do góry na ręce wraz z całą swoją drużyną. A Krukoni skandowali.
-Rose! Rose! Wielka jest! Ona mistrzynią Domu Kruka! Rose! Rose! Zdobyła dla nas zwycięstwo! Thania przyniosła nam dwa gole! Thania! Thania! Konrado i Kate po golu dali nam! Kate! Kate! Konrado! Konrado! Ricky dobrze bronił nam! Ricky! Ricky! Lissa i Bradley psocili tłuczkami! Lissa! Lissa! Bradley! Bradley!
-Nie przejmuj się oni tak zawsze! - Lissa starała się przekrzyczeć tłum widząc zdziwioną minę Rose na usłyszaną piosenkę na cześć jej i całej drużyny.
-Spoko! Nie przywykłam do czegoś takiego!
-Krukoni rzadko wygrywają! A jak już to starają się cieszyć z całych sił i pokazać swoją siłę i dumę!
-Będę pamiętać!
W Pokoju Wspólnym Krukonów był wielki gwar. Wszyscy się cieszyli z pierwszej wygranej sezonu.
Później podczas kolacji stół Krukonów był najgłośniejszy ze wszystkich. Ale Rose nie siedziała z nimi. Nie świętowała swojego pierwszego zwycięstwa w Hogwarcie w gronie Krukonów. Wolała w spokoju usiąść przy stole Ślizgonów wraz ze swymi przyjaciółmi.
-Nie świętujesz swojego zwycięstwa? - Spytał Akalai.
-Świętuję po cichu.
-Nie czujesz się w ich gronie dobrze prawda? - Spytała Riri.
-Nie czujesz się tam jak w domu. - Powiedział Scorpius patrząc na nią. - Tu czujesz się na miejscu. Wśród nas. I nie mówię o twoich przyjaciołach z Durmstrangu. Jak w domu czułabyś się wśród Ślizgonów, jako jedna z nas. Mam rację? - Rose mu nie odpowiedziała tylko chwyciła kolejną pałkę z kurczaka i zaczęła jeść. - Pewnie, że ją mam.
***
Później będąc już samej w swoim dormitorium Rose zastanawiała się nad słowami blondyna.
Może i miał rację, ale jest już za późno. Tiara przydzieliła ją do Ravenclaw, a miała szansę przydzielić ją do Slytherinu, ale tego nie zrobiła. Od kiedy tą czapkę obchodzi co pomyślą inni? W jej piosenkach nie raz było że rozdzieli przyjaciół, sprawi że trafi się do innego domu niż się oczekuje, albo zostanie posadzonym w tym samym domu co jego wróg. Więc co jej teraz odbiło? Chodzi o to, że jestem Weasley? Że moim ojcem jest Ronald Weasley, a matką Hermiona Granger?
Wstała z łóżka i ruszyła do łazienki. Zahaczyła ręką o pasek od torby i ta spadła na podłogę.
-Cholera. - Mruknęła pod nosem i podniosła torbę, a z niej wypadła biała koszula i srebrno-zielony krawat z godłem Slytherinu. - Co do ...? - Powiedziała podnosząc krawat z podłogi. - Skąd to się wzięło? - Spytała na głos samą siebie i wysypała na podłogę całą zawartość torby. Z torby wypadł kompletny mundurek Ślizgonki. Po chwili zastanowienia już wiedziała skąd się wziął. - Musiałam przypadkowo spakować go wraz ze swoimi ubraniami, gdy się przebierałam po przydzieleniu mnie do Ravneclaw. - Podeszła do lustra stojącego obok biurka i przyłożyła sobie krawat przymierzając go. - Pasowałby mi. Bardziej niż ten. - Powiedziała rzucając okiem na krawat leżący na oparciu fotela. Po chwili złożyła mundurek Slytherinu i schowała spowrotem do torby, a koszulkę, bluzę i spodnie, które wyleciały również z torby rzuciła na fotel.
***
Cały czwartek Rose była dość cicha, nieobecna, myślami ciągle wybiegała daleko. Ale gdy trzydziestego września w piątek ogłoszono mecz Quidditcha pomiędzy Domem Tygrysa i Domem Smoka, wszyscy uczniowie Hogwartu się ożywili w tym także Rose.
Trybuny były zapełnione tak jak na poprzednim meczu. Wszyscy uczniowie wszystkich trzech szkół stłoczyli się na czterech trybunach.
-Ciekawe jak sobie poradzą beze mnie w drużynie?
-A co? Ty kimś ważnym tam byłaś?
-Kończyłam mecze w kilka sekund. Co roku Puchar trafiał w nasze ręce.
-Zawodnicy Smoków i Tygrysów właśnie wychodzą na boisko! - W głośnikach dał się słyszeć głos Johna, który komentuje i ten mecz. - Przedstawię teraz skład obu drużyn! Zacznijmy od Domu Smoka! Obrońca to będąca w szóstej klasie Shawen Horde! Pałkarzami są szóstoklasistka Riri Olmak i Nikodem Bernedgo chodzący do czwartej klasy i zaczynający swoją karierę w szkolnej drużynie Quidditcha zagra dziś swój pierwszy mecz! Ścigający to siódmoklasistka Millow Gatirow, chodzący do szóstej klasy Lex Krum oraz Akalai Olmak, który jest również Kapitanem drużyny! Szukającą jest chodząca do ostatniej klasy Natasha Krum! Drużyna Tygrysów to! Pałkarze Bruno Dibrusqu i Maella Terieo chodzący do siódmej klasy! Obrońcą zaś jest piątoklasistka Feeria Oblensy, która zagra dziś swój pierwszy mecz! Szukający to chodzący do szóstej klasy Joren Gull! Ścigającymi są siódmoklasiści Ugo Aganow, Pakun Braquers oraz Kapitan drużyny chodząca do szóstej klasy Sher Roth! Zawodnicy zajęli pozycje! Pani Hooch wchodzi na środek żeby zacząć grę! Uwolnione zostały tłuczki i znicz, który wart jest sto pięćdziesiąt punktów! Szukający, który pierwszy złapie znicz, kończy grę! KAFEL POSZEDŁ W GÓRĘ! I RUSZYLI! GATIROW ŁAPIE PIŁKĘ! PODAJE JĄ KRUMOWI! KRUM RZUCA DO OLMAKA! I ZDOBYWA PIERWSZE PUNKTY! OBROŃCA CZYLI PANNA OBLENSY PODAJE PIŁKĘ BRAQUERSOWI! TEN DO AGANOW! AGANOW MU ODDAJE! A TEN PODAJE DO ROTH! PIŁKĘ PRÓBUJE PRZEJĄĆ KRUM! ALE UNIEMOŻLIWIA MU TO TŁUCZEK POSŁANY W JEGO KIERUNKU PRZEZ TERIEO! AGANOW DOSTAJE KAFLA! RZUCA I GOOOL! TYGRYSY ZDOBYWAJĄ PIERWSZE PUNKTY! HORDE PODAJE PIŁKĘ KRUMOWI! KRUM DO OLMAKA! OLMAK MU ODDAJE I KRUM ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY DLA SMOKÓW! OBLENSY PODAJE PIŁKĘ DO AGANOW! ALE W KAFLA TRAFIA TŁUCZEK POSŁANY PRZEZ BERNEDGO! I KAFEL WPADA PROSTO W RĘCE KRUMA! I KOLEJNE PUNKTY TRAFIAJĄ NA KONTO SMOKÓW! OBLENSY RZUCA PIŁKĘ DO ROTH! TA DO AGANOW! AGANOW DO BRAQUERSA! TEN DO ROTH! ROTH ODDAJE STRZAŁ! ALE HORDE WYŚMIENICIE BRONI OBRĘCZY! ŁAPIE PIŁKĘ I RZUCA DO KRUMA! KRUM DO OLMAKA! TEN RZUCA DO GATIROW! I ONA ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY DLA DRUŻYNY! OBROŃCA TYGRYSÓW KAFLA PODAJE ROTH! TA DO AGANOW! TEN JEJ ODDAJE! I ROTH PODAJE DO BRAQUERSA! TEN PODAJE DO AGANOW! AGANOW RZUCA! ALE SMOKI MAJĄ ŚWIETNEGO OBROŃCE! A RACZEJ OBROŃCZYNI! HORDE RZUCA PIŁKĘ OLMAKOWI! TEN DO GATIROW! TA RZUCA DO KRUMA! KRUM STRZELA! I KOLEJNE PUNKTY WPADAJĄ NA KONTO SMOKÓW! OBLENSY PODAJE DO ROTH! TA DO AGANOW! TŁUCZEK PRZELATUJE TUŻ PRZED TWARZĄ UGO! TEN RZUCA PIŁKĘ DO BRAQUERSA! RZUCA KAFLA DO ROTH! ROTH RZUCA NA BRAMKĘ! I NIESTETY! DOBRE OKO RIRI OLMAK SPRAWIA ŻE TŁUCZEK IDEALNIE TRAFIA W KAFLA POZBAWIAJĄC TYGRYSÓW NA ZDOBYCIE KOLEJNYCH PUNKTÓW! KAFLA ŁAPIE KRUM! PODAJE DO OLMAKA! OLMAK DO GATIROW! TŁUCZEK ODBITY PRZEZ DIBRUSQUE TRAFIA JĄ W RAMIĘ! ALE TA LECI DALEJ! RZUCA! I PIŁKĘ ŁAPIE OBROŃCZYNI! OBLENSY RZUCA DO AGANOW! AGANOW DO ROTH! TA MU ODDAJE KAFLA! I AGANOW ZDOBYWA PUNKTY DLA TYGRYSÓW! SZUKAJĄCY TYGRYSÓW WŁAŚNIE DOJRZAŁ ZNICZA! GULL LECI WYSOKO W GÓRĘ W POGONI ZA ZNICZEM! GDZIEŚ Z TYŁU STARA SIĘ GO DOGONIĆ PANNA KRUM! MA ONA ZADZIWIAJĄCE ZDOLNOŚCI! SZYBKO DOGANIA SZUKAJĄCEGO PRZECIWNIKÓW! ALE WRÓĆMY PARĘ METRÓW NIŻEJ! KRUM PRZY KAFLU! PODAJE DO OLMAKA! OLMAK MU ODDAJE I KRUM ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY! OBLENSY PODAJE PIŁKĘ ROTH! TA RZUCA DO AGANOW! AGANOW JEJ ODDAJE! I PIŁKA TRAFIA W BRAMKĘ! ROTH ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY! HORDE DO GATIROW! TA DO OLMAKA! OLMAK RZUCA KRUMOWI! KRUM STRZELA! I ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY! OBLENSY RZUCA DO ROTH! TA DO BRAQUERSA! ALE PIŁKĘ PRZEJMUJE KRUM! RZUCA DO OLMAKA! I KOLEJNE PUNKTY LĄDUJĄ NA KONCIE SMOKÓW! OBLENSY DO AGANOW! AGANOW DO ROTH! ALE TŁUCZEK PO RAZ KOLEJNY TRAFIA W KAFLA ZMIENIAJĄC JEGO KIERUNEK LOTU! PIŁKĘ ŁAPIE GATIROW! RZUCA DO OLMAKA! Z RĄK OLMAKA PIŁKĘ WYBIJA ROTH! KAFLA ŁAPIE AGANOW! RZUCA DO ROTH! I TA ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY! Z NIEWIARYGODNĄ PRĘDKOŚCIĄ Z NIEBA KU ZIEMI LECĄ ŁEB W ŁEB KRUM I GULL! ZDERZAJĄ SIĘ PODCZAS LOTU! ALE TO NATASHA KRUM ZDOBYWA ZNICZA KOŃCZĄC GRĘ! MECZ KOŃCZY SIĘ WYNIKIEM 230 DO 40 DLA SMOKÓW!
***
-Co tak długo? - Spytała Krukonka siadając przy stole Ślizgonów podczas kolacji. - Nie tak cię uczyłam.
-Czepiasz się Rose. Chciałam żebyśmy nałapali najpierw parę punktów, by mieć znaczną przewagę.
-Jasne Tasha. Cokolwiek powiesz.
-Dobra, dobra dziewczyny nie kłóćcie się. I tak ja i nasz początkujący pałkarz Nikodem byliśmy gwiazdami tego meczu. - Powiedziała Riri czochrając blond włosy młodszego kolegi siedzącego obok niej.
-Siostra nie przesadzasz? To ja i Lex byliśmy gwiazdami tego meczu zdobywając on pięć, a ja dwa punkty dla drużyny no i oczywiście Millow dorzuciła jeden punkt do puli.
-Ale to ja złapałam znicza zdobywając dla drużyny sto pięćdziesiąt punktów.
-Nie przejmuj się Malfoy. Oni tak zawsze. - Powiedziała Rose widząc kłócących się zawodników jednej drużyny. - Ciekawe jak swój mecz zagra Beauxbatons.
-Zapewne z kulturą i gracją! - Rzucił Akalai.
-Bez chamskich zagrywek. - Dodała Riri.
-Będą tak grzeczni, że to będzie najnudniejszy mecz na jakim kiedykolwiek byliśmy. - Dodała Natasha.
***
***
Nadszedł poniedziałek. Lekcje zakończone. Prace domowe nie odrobione. A uczniowie zgromadzili się po raz kolejny na boisku do Quidditcha. Tym razem mecz grają uczniowie ze szkoły Beauxbatons. Dom Północy kontra Dom Południa.
-Witam wszystkich po raz kolejny! Przedstawię teraz skład obu drużyn! Dom Północy! Obrońca i jednocześnie Kapitan chodzący do szóstej klasy Roy Lemke! Ścigającymi są siódmoklasiści Dante Otis i Arima Loop oraz piątoklasistka Anna Sigma! Pałkarzami są bliźniaki Oren, Stefan i Paul chodzący do szóstej klasy! A ich szukającą jest Sigrid Granni chodząca do czwartej klasy! A teraz Drużyna Domu Południa! Kapitan i jednocześnie szukający Ernest Dail chodzący do piątej klasy! Pałkarzami jego drużyny są siódmoklasista Owen Diren i szóstoklasista Oswald Hunck! Ścigającymi są przeurocze szóstoklasistki Ullia Freno i Ino Shedal oraz chodząca do piątej klasy Regina Spencer! A obrońcą tej drużyny jest Larry Opkins chodzący do ostatniej klasy! Obie drużyny właśnie wychodzą na boisko! Zajmują swoje pozycje, a na dole już stoi pani Hooch by zacząć mecz! Tłuczki zostały uwolnione, a wraz z nimi warty sto pięćdziesiąt punktów złoty znicz! KAFEL POSZEDŁ W GÓRĘ! I MECZ SIĘ ZACZĄŁ! PRZY PIŁCE DOM PÓŁNOCY! LOOP PODAJE DO OTISA! TEN DO SIGMY! TA PODAJE DO LOOP! I PIERWSZE PUNKTY W TYM MECZU TRAFIAJĄ NA KONTO DOMU PÓŁNOCY! OPKINS WYRZUCA PIŁKĘ DALEKO! ŁAPIE JĄ FRENO! PODAJE DO SPENCER! TA DO SHEDAL! ALE PIŁKĘ W LOCIE PRZEJMUJE LOOP! PODAJE DO SIGMY! TA DO OTISA! TEN JEJ ODDAJE! I SIGMA ZDOBYWA BRAMKĘ! OPKINS WYBIJA PIŁKĘ DO SHEDAL! TA PODAJE DO FRENO! RZUCA PIŁKĘ DO BRAMKI! ALE LEMKE ŚWIETNIE BRONI! I SZYBKO PODAJE PIŁKĘ DO LOOP! TA DO SIGMY! PIŁKA ZNÓW LĄDUJE W RĘKACH LOOP! PODAJE DO OTISA! TEN JEJ ODRZUCA! LOOP ROBI RZUT NA BRAMKĘ! I KOLEJNE PUNKTY TRAFIAJĄ NA KONTO DOMU PÓŁNOCY! OPKINS DO SHEDAL! TA DO SPENCER! A ONA DO FRENO! STRZELA NA BRAMKĘ! ALE PIŁKĘ PRZEJMUJE LOOP! PODAJE DO OTISA! TEN DO SIGMY! I KOLEJNA BRAMKA DLA DOMU PÓŁNOCY! OPKINS DO FRENO! FRENO DO SHEDAL! TA DO SPENCER! TA JEJ ODDAJE! SHEDAL DO FRENO! FRENO DO SPENCER! TA DO SHEDAL! I GOL! PIERWSZE PUNKTY DLA DOMU POŁUDNIA! LEMKE DO LOOP! TA DO OTISA! TEN PODAJE KAFLA SIGMIE! ROBI ZAMACH NA BRAMKĘ ALE PIŁKĘ PODAJE LOOP! I ONA STRZELA! I PANNA LOOP ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY! OPKINS DO SHEDAL! TA DO FRENO! KAFEL TRAFIA W RĘCE SIGMY! TA PODAJE DO LOOP! ONA RZUCA DO OTISA! PIŁKA DO NIEJ WRACA! I KOLEJNY GOL DLA DOMU PÓŁNOCY! OPKINS WYBIJA PIŁKĘ DO SPENCER! ALE TŁUCZEK WYBITY PRZEZ STEFANA TRAFIA W KAFLA! A TEN LĄDUJE PROSTO W RĘKACH LOOP! PODAJE DO SIGMY! I KOLEJNY GOL! OPKINS DO SHEDAL! TA DO FRENO! A ONA DO SPENCER! RZUCA NA BRAMKĘ! ALE LEMKE ŁAPIE PIŁKĘ W OSTATNIEJ CHWILI! PODAJE DO LOOP! TA DO OTISA! TEN DO SIGMY! TA MU ODDAJE I OTIS ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY DLA SWOJEJ DRUŻYNY! OPKINS DO FRENO! TA DO SHEDAL! PIŁKĘ JEJ WYBIJA LOOP! KAFLA ŁAPIE OTIS I RZUCA! I KOLEJNE PUNKTY DLA DOMU PÓŁNOCY! OPKINS DO FRENO! TA DO SPENCER! ODDAJE KAFLA SHEDAL! TA RZUCA! ALE PUDŁUJE! LEMKE RZUCA KAFLA SIGMIE! TA DO OTISA! TEN DO LOOP! ONA PODAJE DO SIGMY! I KOLEJNY GOL! OPKINS DO SHEDAL! TA DO FRENO! KOLEJY TŁUCZEK WYBITY PRZEZ JEDNEGO Z BLIŹNIAKÓW ZMIENIA TOR LOTU KAFLA! ŁAPIE GO SIGMA! PODAJE DO OTISA! TEN DO LOOP! I LOOP ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY DLA DOMU PÓŁNOCY! OPKINS DO SHEDAL! TA DO SPENCER! ONA PODAJE DO FRENO! RZUCA DO SHEDAL! AŁ TO MUSIAŁO BOLEĆ! SHEDAL OBERWAŁA MOCNO W PLECY Z TŁUCZKA! SPADŁA Z MIOTŁY NA DÓŁ! NA SZCZĘŚCIE NIE Z DUŻEJ WYSOKOŚCI! I NA SZCZĘŚCIE DLA PAŁKARZY ÓW TŁUCZEK NIE BYŁ WYBITY PRZEZ NICH! ALE GRA TRWA DALEJ! SIGMA PODAJE DO LOOP! I KOLEJNE PUNKTY DLA DOMU PÓŁNOCY! OPKINS DO FRENO! TA DO SPENCER! ODDAJE JEJ PIŁKĘ! FRENO RZUCA! ALE PIŁKĘ ŁAPIE BRAMKARZ! LEMKE PODAJE DO LOOP! TA DO OTISA! TEN ODDAJE JEJ PIŁKĘ! LOOP KAFLA RZUCA DO SIGMY! SIGMA ROBI ZMYŁKĘ CELUJĄC NA BRAMKĘ! A NAPRAWDĘ PIŁKĘ RZUCA ZA SIEBIE DO LOOP! I ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY! OPKINS DO SPENCER! SPENCER DO FRENO! FRENO JEJ ODDAJE! ALE W LOCIE PO RAZ KOLEJNY PIŁKĘ PRZEJMUJE LOOP! PODAJE DO OTISA! TEN DO SIGMY! TA PODAJE DO LOOP! I KOLEJNE PUNKTY DLA DOMU PÓŁNOCY! OPKINS DO FRENO! TA DO SPENCER! ALE KAFLA ZNÓW WYBIJA STEFAN! PIŁKĘ ŁAPIE LOOP! PODAJE DO SIGMY! I GOL! JEŚLI ERNEST DAIL TERAZ ZŁAPIE ZNICZA TO WYGRA DOM POŁUDNIA! ALE JAK NA RAZIE NIE WIDAĆ NIGDZIE ZNICZA! A SZUKAJĄCY OBU DRUŻYN LATAJĄ I ROZGLĄDAJĄ SIĘ ZA NIM! ALE TO BYŁA PIĘKNA AKCJA! ALE NA NIESZCZĘŚCIE DRUŻYNY DOMU POŁUDNIA LEMKE OBRONIŁ! PODAJE KAFLA DO SIGMY! TA DO LOOP! TA DO OTISA! PIŁKA WRACA DO SIGMY! ONA ODDAJE STRZAŁ! I KOLEJNY GOL! CHYBA DAIL ZLOKALIZOWAŁ ZNICZA! ALE JAK WIDZĘ NIE TYLKO ON! Z NAPRZECIWKA LECI PANNA GRANNI! FRENO PODAJE KAFLA DO SPENCER! ALE PRZEJMUJE GO OTIS! PODAJE DO LOOP! I KOLEJNY GOL! I ZARAZEM OSTATNI! WŁAŚNIE DAIL ZŁAPAŁ ZNICZA! MECZ KOŃCZY SIĘ 170 DO 160 DLA DOMU PÓŁNOCY!
-Nieźli są. To trzeba im przyznać. - Mówił Lex.
-Północ ma lepszych ścigających i pałkarzy. Za to Południe mają lepszego szukającego. - Powiedziała Krukonka
-Prawda. To był jeden z ciekawszych meczy jakie widzieliśmy. - Skomentował Malfoy.
-Tak. Wygrać z nimi będzie ciężko. - Poprał kuzyna Jake.
-Jeśli chodzi o Północ, to mogą być problemy. - Mówiła Tamara. - Ale z Południem każdy ma wielkie szanse. U nich najlepszym zawodnikiem jest szukający.
O tym meczu wielu uczniów dyskutowało wiele godzin. A kapitanowie zastanawiali się nad strategiami na rozgrywki z nimi. Bo jak wszyscy wiedzą już za półtora tygodnia zaczną się mecze między domami z innymi szkołami.
***
-Jak dowiemy się z podręcznika eliksir wzbudzający euforię działa przez dwie godziny. Ale jeśli uwarzymy go źle, to zażycie jego lub nawet samo wdychanie oparów parujących nad kociołkiem może dać różne skutki uboczne. Niekończący się śmiech, kaszel, łzawienia. Może spowodować wystąpienie swędzących i bolących wielkich bąbli na całym ciele. A zdrapane sprawią blizny, które zostaną z wami na zawsze. Oczywiście to minie, a jak nie to pielęgniarka zna dobrze eliksir, który was uleczy. Ale i tak nakazuję wam ostrożność. Macie dwie godziny na uwarzenie tego eliksiru.
Po tym jak został ogłoszony Turniej zajęcia wszyscy uczniowie jednego rocznika mieli razem. Tak więc lekcja eliksirów odbywała się w innej, większej, odpowiedniej do tych zajęć sali. Tutaj stoliki były nie cztero, a sześcioosobowe. Tak więc przy jednym stoliku siedzieli Rose, Scorpius, Jake, Tamara, Liam i Jace.
Podczas warzenia eliksiru nikt się nie odzywał i każdy był skupiony na własnym kociołku i żeby nie pomylić się w ilości i kolejności wrzucanych składników do kociołków.
Po godzinie zmagań z kociołka Jake'a zaczął wylatywać różowy dym, chociaż jak jest napisane w podręczniku powinien unosić się błękitny jak u wszystkich pozostałych uczniów.
-Coś ci chyba nie wyszło Jake. - Zaśmiała się z niego jego siostra.
-Nie czepiaj się. Spójrz lepiej na swój kociołek. - Powiedział, gdyż z jej kociołka zaczął unosić się nagle czerwony dym. I zaczął się śmiać zwracają tym na siebie uwagę wszystkich w pomieszczeniu.
-Panno Greengrass proszę się odsunąć i nie wdychać tego dymu. - Powiedział profesor Husel, ale było już za późno na skórze Tamary zaczęły pojawiać się bąble. - Pod żadnym pozorem proszę tego nie drapać. Lorcan zaprowadź rodzeństwo Greengrass do Skrzydła Szpitalnego. I proszę dopilnuj by Pan Jake nie udusił się ze śmiechu, a Panna Tamara nie nabawiła się blizn do końca życia. - Powiedział i jednym machnięciem różdżki wyczyścił oba ich kociołki
-Dobrze Tyler. - Powiedział , a po chwili za nim dało się słyszeć wybuch i kupę dymu.
-Theo znowu?! - Krzyknął Edmund.
-Przepraszam! Samo wyszło!
-Finnigan czemu nie dziwi mnie fakt, że znów coś ci nie wyszło? Talent do eliksirów odziedziczyłeś zdecydowanie po ojcu. Plotki na twój temat jednak były prawdziwe. Posprzątaj swoje stanowisko. I jutro o piętnastej ty oraz rodzeństwo Greengras jeśłi będą się dobrze czuć i pielęgniarka ich wypisze z SS zjawicie się w sali numer cztery i uwarzycie ten sam eliksir na dodatkowych zajęciach.
-Ale ...
-Żadnych "ale" Panie Finnigan. - Powiedział i zasiadł znów za biurkiem.
-Jutro jest mecz Quidditcha. A Zach złamał rękę i nie może jutro grać i ja miałem wejść za niego.
-Panie Finnigan. Nie interesuje mnie to.
-Mecz Quidditcha jest jedną z najważniejszych rzeczy w Hogwarcie. Panie profesorze proszę. Nie mógłbym przyjść w innym terminie?
-Czy wasza drużyna ma tylko jednego rezerwowego ... na jakiej pozycji gra Pana kolega?
-Pałkarz.
-Więc czy wasza drużyna ma tylko jednego rezerwowego pałkarza?
-Nie. Ma dwóch.
-Więc ta druga osoba zagra za pana.
-To jest niemożliwe. Bo analogicznie myśląc Maria jutro zagra za Jake, który właśnie musi trafić do skrzydła szpitalnego. Wskazał palcem stojącego przy Lorcanie chłopaka.
-Panie Finnigan. Co ja mam z panem zrobić? - Powiedział lekko zdenerwowany profesor.
-Odpuść mu Tyler. Ten jeden raz. Za czasów szkolnych dla ciebie też ważniejszy był Quidditch niż lekcje i szlabany.
-Może nie wspominajmy na lekcjach o naszych czasach szkolnych Lorcanie. Idź już z nimi do Skrzydła. A ty przyjdziesz w sobotę na czternastą.
-Dobrze Panie Profesorze. Dziękuję.
-I Finnigan.
-Tak?
-Odbijaj celnie. - Powiedział z uśmiechem i zajął się swoimi sprawami. A Theo również się uśmiechnął i zaczął sprzątać swój stolik.
Po upływie niecałych dwudziesty minut dał się słyszeć znów huk, w całej sali pojawił się dym, po chwili dało się słyszeć bulgot i krzyki kilku uczniów.
-Blee co to jest?!
-Frank co ty zrobiłeś?! - Krzyknął Albus.
-To nie ja! To samo tak wyszło! Naprawdę! - Gdy profesor Husel usunął zaklęciem dym, dało się zobaczyć na stoliku Franka zielonego pełzającego wielkiego gluta.
-Longbottom. Czemu mnie to nie dziwi. Kolejny raz ty.
-Ja przepraszam profesorze. To ... Ja nie wiem jak to się stało.
-A ja wiem.
-Pomyliłeś kilka ingrediencji Panie Longbottom. Jutro o czternastej chce widzieć i ciebie w sali numer cztery.
-Ale jutro na czternastą mam poprawkową lekcje z transmutacji.
-Przekaże Panu Wodley'owi, że zjawisz się u niego godzinę szybciej. - Powiedział i usunął pełzającego gluta, a także pozostałą zawartość kociołka Franka.
Po upływie wyznaczonego czasu znad prawie wszystkich kociołków unosił się fioletowy dym.
-A teraz poproszę, aby każde z was wlało do szklanej fiolki jedną porcję eliksiru i podpisaną złożono na moim biurku. Na następnej lekcji dostaniecie wyniki za dzisiejsze zadanie.
***
-Witam wszystkich na czwartym meczu Quidditcha w sezonie! Dziś zagrają Slytherin kontra Huffelpuff! Przedstawmy teraz obie drużyny! W skład drużyny Ślizgonów wchodzi Kapitan oraz Szukający Scorpius Malfoy chodzący do szóstej klasy! Pałkarzami w dzisiejszym meczu są zastępująca Jake'a Greengrassa, chodząca do siódmej klasy Maria Dimore oraz zastępujący Zachariasza Notta, szóstoklasista Theo Finnigan! Ścigającymi są szóstoklasista Jace Zabini, oraz dwoje czwartoklasistów Nellou Malfoy i Damae Ducci! Obrońcą zaś jest piątoklasistka Tris Camisso! Drużyna Puchonów natomiast przedstawia się następująco! Kapitan oraz Szukająca szóstoklasistka Kira Kurosime! Pałkarzami są chodzący do czwartej klasy bliźniacy Steven i Duke Zermo! Ścigający to siódmoklasiści Mathiew Ellwood i Rafael Moren oraz będąca w piątej klasie Malia Eroll! Obrońcą jest chodząca do szóstej klasy Clara Donavan! Zawodnicy właśnie opuścili szatnie! A na środek boiska wchodzi już Profesor Hooch żeby zacząć grę! Tłuczki zostały uwolnione! Poleciał także znicz! Pamiętajmy, że jest on wart aż sto pięćdziesiąt punktów! Szukający, który złapie znicz kończy grę! I KAFEL POSZEDŁ W GÓRĘ! I RUSZYLI! KAFLA PRZEJMUJE DUCCI! PODAJE DO MALFOY'A! A TEN DO ZABINIEGO! ZABINI ODDAJE STRZAŁ! I PIERWSZE PUNKTY LĄDUJĄ NA KONCIE ŚLIZGONÓW! DONAVAN PODAJE PIŁKĘ DO ZBLIŻAJĄCEJ SIĘ DO BRAMKI EROLL! TA RZUCA PIŁKĘ DO MORENA! TEN JEJ ODRZUCA! I EROLL STRZELA! NIESTETY DLA PUCHONÓW CAMISSO ŚWIETNIE BRONI I ODBIJA PIŁKĘ DO ZABINI'EGO! TEN PODAJE DO DUCCI! TA DO MALFOY'A! ON ODDAJE JEJ PIŁKĘ! DUCCI STRZELA NA BRAMKĘ! NIE TO JEDNAK BYŁA ZMYŁKA! PIŁKĘ PODAŁA DO BĘDĄCEGO POD NIĄ MALFOY'A! I TEN ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY! TO BYŁ IDEALNY PRZYKŁAD MANEWRU PORSKOWEJ! DONAVAN PODAJE PIŁKĘ ELLWOOD'OWI! TEN DO MOREN! ON PODAJE KAFLA DO WYPRZEDZAJĄCEJ GO WŁAŚNIE EROLL! ONA PODAJE PIŁKĘ ELLWOOD'OWI! I PIERWSZE PUNKTY TRAFIAJĄ NA KONTO PUCHONÓW! CAMISSO PODAJE DO MALFOY'A! TEN DO DUCCI! KAFEL DO NIEGO WRACA! PODAJE GO ZABINIEMU! ZABINI STRZELA! I TAK JEST KOLEJNA BRAMKA I KOLEJNE PUNKTY NA KONCIE ŚLIZGONÓW! DONAVAN PODAJE DO EROLL! TA DO MOREN'A! MOREN PODAJE TUŻ NAD GŁOWĄ ZABINI'EGO! PIŁKĘ ŁAPIE ELLWOOD! ALE KAFLA WYBIJA MU DUCCI! PIŁKĘ ŁAPIE MALFOY! LECI SAM! NIE ROZGLĄDA SIĘ! I STRZELA! I SĄ KOLEJNE PUNKTY DLA ŚLIZGONÓW! DONAVAN PODAJE DO ELLWOOD'A! TEN DO EROLL! ALE WPRAWIONE OKO FINNIGANA I JEGO CELNOŚĆ SPRAWIAJĄ ŻE KAFEL ZMIENIA KIERUNEK! I ZAMIAST TRAFIĆ W RĘCE EROLL TRAFIA DO ZABINI'EGO! TEN KAFLA PODAJE DUCCI! TA DO MALFOY'A! TEN JEJ ODDAJE! I DUCCI ZDOBYWA KOLEJNE PUNKTY DLA ŚLIZGONÓW! DONAVAN PODAJE DO EROLL! TA DO MOREN'A! MOREN JEJ ODDAJE! ONA W OSTATNIEJ CHWILI RZUCA DO ELLWOODA! I PUCHONI ZDOBYWAJĄ KOLEJNE PUNKTY! SCORPIUS MALFOY WŁAŚNIE DOSTRZEGŁ ZNICZA! ZARAZ GO ZŁAPIE! ZABINI PODAJE KAFLA DUCCI! TA DO MALFOY'A! I KOLEJNA BRAMKA DLA ŚLIZGONÓW! I WŁAŚNIE STARSZY MALFOY ZAKOŃCZYŁ GRĘ ŁAPIĄC ZNICZA! MECZ KOŃCZY SIĘ WYNIKIEM 210 DO 20 DLA ŚLIZGONÓW!
***
Kolejne dwa dni były męczące dla uczniów, gdyż nauczyciele zadawali coraz więcej zadań do domu. A i na lekcjach było omawianych coraz więcej materiałów. Ale kolejną odskocznią od codzienności był wieczorny piątkowy mecz Dom Wilka kontra Dom Małpy.
***
Sobotnie wyjście do Hogsmeade było wyczekiwane przez uczniów Hogwartu jak i goszczących w nim uczniów szkół Beauxbatons i Durmstrang przez cały tydzień. Uczniowie mogli odprężyć się i zrelaksować po całotygodniowym natłoku wykładów i prac domowych. A co lepiej pozwoli im na to niż wypad do Miodowego Królestwa, Trzech Mioteł czy innych sklepów, pubów, restauracji w tym małym miasteczku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz