poniedziałek, 23 stycznia 2017

Rozdział 10 - Pierwsze zadnie

Im bliżej było do dwudziestego siódmego października. Tym zawodnicy, a w szczególności ich rodziny i przyjaciele byli coraz bardziej poddenerwowani.

***

Na dzień przed Turniejem wszyscy zawodnicy zostali wezwani do gabinetu Dyrektora by dostać ważną podpowiedź mówiącą jak pozytywnie przejść pierwsze zadanie.
-Zadanie dzieli się na trzy etapy. Oto podpowiedzi do każdego z nich. Pierwsza: Szukaj w głębi każdego rozmiaru małych artefaktów, a w głębi lodu skarb ukryty do zdobycia też czeka. Druga: Skarb swój mają zawsze przy sobie ogniści. Zdobądź go ostrożnie. Pamiętaj, że wyjść musisz mając pięć skarbów. Trzecia: Znajdź cztery szlachetne artefakty. I skarb ukryty w gęstwinie. To tyle. Teraz proszę zabrać specjalnie przygotowane dla was szaty na jutrzejszy dzień i udać się do swoich dormitoriów.

Do Pierwszego Zadania zostały dwadzieścia cztery godziny, które zawodnicy najprawdopodobniej zmarnują na rozwiązanie zagadki. I choć zapewne im się to teraz nie uda. To gdy ujrzą pierwsze zadanie, wszystko ubierze się w jedną całość i stanie się oczywiste.

***

W końcu nadszedł ten wyczekiwany przez wszystkich dzień. Wszyscy uczniowie, delegaci, rodziny zawodników, nauczyciele, Pan Minister z Departamentu Czarodziejskich Gier i Sportu i Pani Minister z Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów, a także dziennikarze z Proroka Codziennego i Tygodnika Czarownica zgromadzili się na jednej wielkiej okrągłej trybunie umieszczonej na jeziorze. Po środku trybuny były trzy wyspy.

Pierwsza była wyspą lodową. Pełną śniegu, lodu i oczywiście Yeti różnych kategorii. Od najmłodszych do najstarszych. Wszyscy wiemy że oczywiście Yeti dzielą się na cztery rodzaje. Najbardziej groźnymi i agresywnymi są o dziwo te najmłodsze, a zarazem najmniejsze, atakują bez ostrzeżenia. Boją się tego co nieznane, dlatego wolą to zlikwidować. Gdy stają się starsze są jak ludzcy nastolatkowie, ciekawi wszystkiego. Najmniej agresywne. Wolą poznawać, pobawić się. Nie boją się zagrożenia. Wolą uciec niż podjąć walkę. Trzecim rodzajem są Yeti dorosłe. Silne, doświadczone. Znaczą i bronią swój teren. Jeśli wejdzie się na ich teren najpierw będą starać się wroga przegonić, jeśli nie ustąpi zaatakuje. Czwartym rodzajem są Yeti stare. Najlepiej pozna je się po tym, że są pochylone i chodzą na czterech łapach a nie na dwóch jak pozostali. Mają wolniejsze ruchy. Ale nie boją się zaatakować bez ostrzeżenia. Znają życie. Doświadczyli w nim wszystkiego. I wiedzą że wroga trzeba zabić, nim on zabije ich.

Druga wyspa była wyspą skalną, górską, wulkaniczną. Umieszczone na niej były Ogniste Salamandry i Smoki. Teren był nierówny, ostry i dość zdradliwy. Na owej wyspie znajdują się następujące smoki: Walijski Zielony, Długopysk Portugalski, Chiński Ogniomiot, Biały Rogacz Panamski.

Trzecia wyspa była pokryta wysoką trawą i różnego rodzaju zbożami, między innymi pszenicą, kukurydzą wielkimi grzybami oraz wielkimi i gęstymi drzewami. Wszystko miało ponad dwa metry wysokości. Na tej wyspie umieszczone są psotne istoty, ale też kilka niebezpiecznych. Znajdują się na niej Chochliki Kornwalijskie, Bahanki, Caipory, Chorbotki, Czerwony trutniowiec krwiopijca, a także jego łagodniejsza odmiana fioletowy trutniowiec krwiopijca.

Na trybuny prowadziło tylko jedno przejście. Tym przejściem właśnie szli zawodnicy którym polecone zostało zebrać się na Wielkiej Sali i dokładnie o jedenastej trzydzieści razem opuścić ją i przyjść na trybuny. Na Wielkiej Sali znaleźli list zaadresowany do nich. Mówił on, że połowa reprezentantów ma dojść do głównego punktu trybuny prawą jej częścią, a druga połowa lewą.

Trybuny były już pozajmowane. I gdy tylko uczniowie ujrzeli idących w ich kierunku reprezentantów zaczęli krzyczeć i wiwatować na ich cześć. Tak więc jak im nakazano tak reprezentanci Ravenclaw, Slytherinu, Smoka, Wilka, Północy i Zachodu ruszyli w lewo, a reprezentanci Gryffindoru, Huffelpuffu, Tygrysa, Małpy, Wschodu i Południa poszli prawą częścią trybuny.

-Witam wszystkich zawodników! - Odezwała się Minister Monae do mikrofonu, żeby wszyscy zebrani na trybunach mogli go usłyszeć. Momentalnie cała trybuna ucichła. - Przed wami pierwsze zadanie. Nosi ono tytuł Trzy Wyspy. Każdy z was będzie musiał wejść na każdą z wysp i odnaleźć ukryte tam skarby. Ich ilość została wam wczoraj przekazana w formie podpowiedzi. Powtórzę i dziś te słowa. Zadanie dzieli się na trzy etapy. Szukaj w głębi każdego rozmiaru małych artefaktów, a w głębi lodu skarb ukryty do zdobycia też czeka. Skarb swój mają zawsze przy sobie ogniści. Zdobądź go ostrożnie. Pamiętaj, że wyjść musisz mając pięć skarbów. Znajdź cztery szlachetne artefakty i skarb ukryty w gęstwinie. Jak już mogliście zauważyć, te trzy etapy, to trzy wyspy. Lodowa. Ognista. I Trawiasta. Teraz każde z was wylosuje kamień z napisem wyspy. Ten, który wylosujecie, od tego zaczynacie. Gdy wszyscy skończą swój pierwszy etap, rozpocznie się drugi. Wszyscy zawodnicy biorą udział w zadaniu w tym samym czasie. Pani Minister proszę zacząć. - Minister Hermiona Weasley Podniosła biało-złoty woreczek i przysunęła go do pierwszego zawodnika najbliżej stojącego przy Panu Ministrze Monae.
-Gdy wylosujesz pokaż Panu Ministrowi Monae co wylosowałeś. - Powiedziała Pani Minister Weasley zanim Max Lemor wsadził rękę do woreczka. Po chwili wyciągnął rękę z kamieniem.
-Reprezentant Domu Zachodu Max Lemor zacznie od Wyspy Ognia!
Reprezentantka Domu Wilka Kora Argent zacznie od Wyspy Trawy!
Reprezentant Domu Slytherina Scorpius Malfoy zacznie od Wyspy Lodu!
Reprezentantka Domu Ravenclaw Rose Weasley zacznie od Wyspy Lodu!
Reprezentantka Domu Wschodu Sabrina Foolmi zacznie od Wyspy Ognia!
Reprezentant Domu Małpy Ryan Kosmo zacznie od Wyspy Ognia!
Reprezentantka Domu Huffelpuffu Aleksis Torino zacznie od Wyspy Trawy!
Reprezentant Domu Tygrysa Ugo Aganow zacznie od Wyspy Lodu!
Reprezentant Domu Południa Kamel Bane zacznie od Wyspy Trawy!
Reprezentant Domu Gryffindoru Sergius McLaggen zacznie od Wyspy Trawy!
Reprezentantka Domu Północy Lea Molleti zacznie od Wyspy Ognia!
Reprezentant Domu Smoka Lex Krum zacznie od Wyspy Lodu!
-Gratuluję wszystkim i życzę powodzenia. Wasze zmagania na wyspach są obserwowane i wyświetlane na telebimach, gdyż na każdej zostało rozmieszczonych wiele kamer, by pilnować, żeby jak najmniej osób zostało poważnie rannych, lub żeby nikt nie zginął. Jeśli ktoś postanowi przerwać podjęte zadanie, wystarczy powiedzieć "Zabierzcie mnie z wyspy." A ktoś zjawi się i was stamtąd zabierze. Na każdy etap macie przeznaczone trzy godziny. Dziękuję. I jeszcze raz powodzenia. - Powiedziała Pani Minister i odsunęła się na bok.
-A teraz proszę zawodników o zajęcia wyznaczonych tratw. Cztery do każdej wyspy. Każda staje z innej strony wyspy. Pomosty do których dopływają tratwy znajdują się odpowiednio w każdym z czterech kierunków świata. Na każdej tratwie jak widzicie leży plecak, na który rzucono zaklęcie pomniejszająco-powiększające oraz mapa wyspy na którą się udajecie. - Powiedział Minister Monae i wszyscy zawodnicy weszli na wyznaczone tratwy. Cztery z nich miały symbol płomienia, cztery trawy i cztery kostki lodu. Każdy założył taki sam plecak i wziął do ręki mapę. - Ów plecaki są wodoodporne i ognioodporne. Nie zgubcie ich bo nie doniesiecie wszystkich skarbów do czasu ukończenia trzeciego etapu pierwszego zadania. Pamiętajcie zadanie kończy się w momencie w którym wejdziecie na tratwę. - Powiedział i tratwy zaczęły odpływać, a na ich krawędziach pokazała się lekko mglista zasłona. - Zapora opadnie gdy zegar wybije dwunastą w południe. Wtedy też zacznie się pierwsze zadanie. I pamiętajcie, by wrócić z wyspy tutaj należy stanąć na swojej tratwie. Powodzenia.

Po trzech minutach pierwsze tratwy dopłynęły na swoje miejsca. Ale nim minęło dziesięć minut wszystkie zajęły swoje miejsca. Zaczęły się ostatnie odliczania. Cztery minuty do rozpoczęcia zadania. Cztery minuty, przez które uczestnicy zamknięci w czterech trzymetrowych ścianach z mgły na tratwie liczącej metr szerokości i metr długości nie mogli swobodnie myśleć. Wręcz szaleli ze zniecierpliwienia.

I w końcu po jak mogło się wydawać zawodnikom godzinach albo nawet i dniach rozbrzmiał dzwon wybijającą dwunastą. Zasłona mgielna opadła. I zawodnicy zeskoczyli z tratw na pomosty przy których cumowali.
Jak zegar wybijał ostatnie sekundy do rozpoczęcia zadania wszyscy zawodnicy rzucili zaklęcie Czterech Stron Świata, by sprawdzić w którym miejscu znajduje się ich pomost przy którym jest ich tratwa.

Już po zejściu z tratwy Rose Weasley spotkała pierwszego przeciwnika. Dzięki profesorowi Tylerowi Huselowi, który jest Opiekunem Domu Kruka, Rose doskonale znała rozwiązanie zagadki, które zostały im podane poprzedniego dnia przez dyrektorkę. Dziś rano tuż po śniadaniu profesor eliksirów poprosił Rose na chwilę do swojego gabinetu pod pretekstem omówienia eliksiru nad, którym ostatnio klasa pracowała. A tak naprawdę rozmowa ta wyglądał tak

*-*
-Dzień dobry Profesorze.
-Witam Panno Weasley.
-Chciał mnie Pan widzieć. Chodzi o eliksir tak? Źle uwarzyłam go?
-Nie Panno Weasley. Nie o po to Panią wezwałem.
-Ale Regulus powiedział ...
-To co mu przekazałem. Usiądź. - Wskazał na krzesło naprzeciw biurka. Krukonka powoli usiadła. - Jestem Opiekunem Ravenclaw. Więc zależy mi, żebyś to ty wygrała. Znam prawidłowe rozwiązanie wskazówek, które wczoraj otrzymaliście. Jest to zadanie składające się z trzech etapów, a konkretniej z trzech wysp na które wszyscy będziecie musieli wejść. "Skarb swój mają zawsze przy sobie ogniści. Zdobądź go ostrożnie. Pamiętaj, że wyjść musisz mając pięć skarbów." Chodzi o Wyspę Ognia. Jest ona skalista, górzysta, z wieloma wulkanami, jaskiniami, grotami. Na niej są Ogniste Salamandry w ich gnieździe znajdziesz potrzebną ci kryształową szkatułkę. Są tam również cztery Smoki.
-Smoki?
-Tak. Smoki. Walijski Zielony, Długopysk Portugalski, Chiński Ogniomiot oraz Biały Rogacz Panamski. Do każdego z ich ogonów są przywiązane złote jaja. Po jednym dla każdego. Twoim zadaniem, jak i pozostałych jest zabranie po jednym jaju każdemu smokowi. Następna "Szukaj w głębi każdego rozmiaru małych artefaktów, a w głębi lodu skarb ukryty do zdobycia też czeka." Chodzi o Wyspę Lodu. Ośnieżona, oblodzona, śliska, więc należy uważać. Na niej z kolei znajdują się Yeti każdego pokolenia. Lub jak to niektórzy wolą mówić, Yeti każdego rodzaju. Uważaj w szczególności na te najmniejsze czyli dzieci, i te najstarsze czyli po prostu stare Yeti poznasz je po tym, że zazwyczaj chodzą na czterech łapach, a nie na dwóch. Musisz zabić jednego Yeti każdego rodzaju. I z jego gardła wyciągnąć kryształy i takie małe drewniane szkatułeczki z podpowiedzią. Oraz gdzieś pod lodem ukryta jest szkatułka. W jakiejś studzience, albo w miejscu gdzie lód znajduje się bezpośrednio nad powierzchnią wody. "Znajdź cztery szlachetne artefakty. I skarb ukryty w gęstwinie." Czyli trzecia wyspa. Wyspa Trawy. Jest cała obrośnięta wysoką trawą i wysokimi zbożami. Ów szlachetne artefakty, czyli kule zrobione ze szlachetnych kamieni oraz szkatułka mogą być ukryte gdziekolwiek. Musisz tam sama pobłądzić i poszukać. Tylko uważaj na zamieszkujące ją istoty.
*-*

Tak więc bez namysłu rzuciła zaklęcie niewerbalne dzięki któremu ów mały, szalony Yeti wybuchnął. I wtedy z górnej części jego ciała coś wyleciało.
-To oto chodzi. "Szukaj w głębi każdego rozmiaru małych artefaktów." - Powiedziała podnosząc z lodu zakrwawiony szmaragdowy kryształ i małe drewniane pudełeczko. Wiedząc o co chodzi ruszyła w głąb wyspy. Mapa bezpiecznie w tej chwili spoczywała jej w kieszeni. Miała dostatecznie dużo czasu czyli czternaście minut by ją przestudiować. Chociaż wiadomo, że i tak można się zgubić. Najważniejsze było, by trafić spowrotem do swojej tratwy, Rudowłosa biegła przed siebie ślizgając się na lodzie i śniegu. Wspięła się na lodowe wzgórze, a następnie zbiegła w dół po jego drugiej stronie. Na dole wbiegła do lodowej jaskini, która okazała się nie taką zwykłą jaskinią, a istnym labiryntem. Przez chwilę Krukonka krążyła w kółko. Na mapie nie było zaznaczonego labiryntu. Teraz musi odnaleźć drogę, by z niego jak najszybciej wyjść i odnaleźć wszystkie potrzebne artefakty. Biegła tymi lodowymi ścieżkami. W końcu wybiegła na otwartą przestrzeń, ale kilka metrów przed nią stał dorosły Yeti. Który gdy tylko Rose weszła na tę lodową pustkę, zaczął wściekle ryczeć i starać się odpędzić wroga ze swojego terytorium.
-Wybacz kolego. Takie zasady. - Powiedziała podnosząc różdżkę. - Stupefy! - Rzuciła zaklęcie, które trafiło go w sam środek klatki. Wtedy Yeti się jeszcze bardziej rozzłościł i zaatakował. Był o wiele silniejszy niż poprzedni z którym się mierzyła. Tamten był dzieckiem. Ten jest dorosłym, znającym życie, silnym stworzeniem. - Diffindo! - Rzuciła zaklęcie, a Yeti został przepołowiony wzdłuż ciała. I było bardzo widoczne jak z gardła istoty wylatuje rubinowy kryształ i małe drewniane pudełeczko. - No to mam już dwa. - Powiedziała do siebie i ruszyła do wyjścia, które wcześniej zagrodził Yeti.

W tym samym czasie z Zachodniej części wyspy ku środkowi zmierza z jednym szafirowym kryształem Lex Krum. Znajdował się teraz w lesie zmrożonym i ośnieżonym. Słyszał w oddali kroki Yeti'ch. Zakradał się powoli przed siebie, ostrożnie rozglądając się na wszystkie strony. On również znał rozwiązanie zagadki. Wiedział czego ma szukać i gdzie tego szukać. Wyszedł na małą ośnieżoną polankę i kamień przeleciał mu tuż przed twarzą odwrócił się w lewą stronę skąd nadszedł atak. Stał tam stary Yeti. Zaryczał wściekle i podniósł kolejny głaz i rzucił nim w chłopaka.
-Bombarda! - Krzyknął i kamień rozwalił się nim do niego dotarł. Następnie rzucił w stworzenie kilka zaklęć Stupefy. I gdy Yeti leżał już na zmarzniętej ziemi ledwo się ruszając podszedł bliżej i celując w gardło wypowiedział zaklęcie Diffindo robiąc tylko nacięcie wszerz gardła. Zabrał z gardła Yeti diamentowy kryształ i drewnianą szkatułeczkę i ruszył dalej. Ale daleko nie uszedł gdyż potknął się o ukryty pod warstwą śniegu korzeń, sturlał się z pagórka i wpadł do groty. Potłukł się trochę i chyba zwichnął lewy nadgarstek, bo strasznie go bolał. Wspiąć się nawet jak by był zdolny nie dał by rady gdyż wejście do groty znajdowało się w sklepieniu, a ono znajdowało się jakieś pięć metrów nad chłopakiem. Wstał z zimnej, zmarzniętej i na całe szczęście osypanej wielką górą śniegu w której się zakopał ziemi i rozejrzał wokoło. Otrzepał się ze śniegu.
-Lumus Maxima! - Rzucił zaklęcie i cała grota rozświetliła się. I to chyba nie był najlepszy pomysł. Zwrócił na siebie uwagę wielu Yetich mieszkającej w ów grocie. Dorosłe zaczęły ryczeć i bić pięściami w klatę by pokazać że to ich teren i obcy ma go nie naruszać. Starsze Yeti aż rwały się do walki i łapały głazy w łapy, ale nie śmiali się sprzeciwić woli dorosłych Yeti, którzy próbowali wypędzić ze swojego terytorium chłopaka. Najmłodsze Yeti oraz te starsze od nich, ale nie na tyle co dorosłe patrzyły z ciekawością, dzikością w oczach na przybysza. Jedni byli go ciekawi i chcieli podejść i poznać go, a drudzy byli dzicy i przerażeni nieznanego i z chęcią by zaatakowali. Ale wszystkich powstrzymywały ryki dorosłych Yeti.
-No to się wpakowałem. Nie ma co.

Po przeciwnej stronie wyspy, od wschodu ku głębi wyspy szedł reprezentant Slytherinu, mający już wszystkie cztery kryształy. Teraz pozostało mu tylko znaleźć ukrytą w lodzie szkatułkę. I gdy tak szedł ścieżką między głazami i skałami, nagle zza jednej z nich wyskoczył Yeti. Co dziwne nie bał się go, ani nie próbował atakować. Był ciekawy ów przybysza i swoimi małymi włochatymi łapami złapał ramię chłopaka, ale równie szybko jak złapał tak samo szybko puścił.
-Co chciałbyś się pobawić? Niestety nie mam czasu. Zmykaj stąd jeśli chcesz żyć. - Powiedział do stworzenia i machnął obiema dłońmi w geście odpędzenia od siebie Yeti. Ten odskoczył do tyłu, ale wciąż z ciekawością przypatrywał się Scorpiusowi. Po chwili powtórzył gest, który chłopak zrobił w jego kierunku. A to z kolei rozśmieszyło Ślizgona.
-Tak. Idź sobie. Poszedł. - Powiedział, powtarzając gest. A ów zwierz powtórzył po raz kolejny po chłopaku ruchy łapami. Malfoy tylko pokręcił głową i ruszył dalej nie zważając na młodego osobnika. A ciekawski Yeti zaczął powoli podążać za blondynem.
-Zostaw mnie! Idź sobie! Do swoich! Do rodziny! - Krzyknął odwracając się od Yeti. Po czym znów się odwrócił i odbiegł zostawiając zwierze same. Po pewnym czasie dobiegł do lodowego pałacu.
-To chyba jest środek wyspy. - Powiedział przekraczając ostrożnie, ale i z ciekawością i zachwytem lodową bramę. Tak znalazł się na dziedzińcu pałacu. Wszystko było wykonane z dokładnością i perfekcją. Wrota, strażnice, mury, dziedziniec, ławy, schody po których ostrożnie wszedł chłopak.
-"A w głębi lodu skarb ukryty." W głębi lodu. Czyli w samym sercu. A gdzie indziej mogłoby być serce lodu jak nie w pałacowych lochach. - Powiedział i odnalazł schody prowadzące w dół. Schodził i schodził i schodził. Schodom nie było końca. Gdy dotarł w końcu na sam dół Scorpiusowi wydawało się że przeszedł 1000 schodów. I o wiele się nie pomylił. Dokładnie tych schodów był 1267. Wszystkie lodowe cele były zbudowane tak, że były zamknięte, a ich krat nie dało się otworzyć. Prócz jednej. Jedna cela miała wybudowane otwarte wejście. I to właśnie tam Scorpius ujrzał na lodowej posadzce umieszczone pod grubą warstwą lodu szkatułki. Jemu wystarczyła tylko jedna. Tak więc rzucił zaklęcie Diffindo i wsadził ręce do wytworzonego przerębla. Okazało się, że szkatułki są niżej niż przypuszczał. Położył się na posadzce i zanurkował do piersi głową w dół. Udało mu się złapać szkatułkę więc szybko się wynurzył.
-Cholernie zimno. - Powiedział gdy się już wynurzył i usiadł bezpiecznie pod ścianą. Chwilę odpoczął i wsadził szkatułkę w plecak i ruszył w drogę powrotną. Gdy opuścił mury lodowego pałacu do jego bram właśnie zbliżał się Lex. Posłali sobie tylko spojrzenia i ruszyli w swoją stronę.

Gdy Ugo wyszedł z lodowego pałacu skręcił do lasu z którego przyszedł. Nim zniknął w jego gęstwinie ujrzał zbliżającego się do pałacu Ślizgona. W lesie do którego wszedł napotkał stado Yetich. Musiał kierować się na Południe skąd zaczynał. Nie chciał tracić czasu na bezsensowną walkę ze stadem Yeti więc zaczął biec. A one jak na złość za nim. Rzucały w niego głazami, kulami śniegu, a nawet wielkimi gałęziami. Pomost i tratwę widział już z daleka. W końcu dobiegł do niego i skoczył na tratwę, a po chwili wytworzyła się wielka mglista bariera odcinając go od rozwścieczonych Yeti. Tratwa w kilka minut znalazła się przy miejscu z którego wyruszyli.
-Miejsce trzecie zajmuję...! - Usłyszał głos McGonagall. Gdy opadła zasłona krzyknęła. - Ugo Aganow! - Przyjaciele pomogli mu wejść z tratwy na podest trybuny.
-Jestem trzeci?
-Tak. Dwadzieścia minut przed tobą skończyła Rose Weasley, a siedem minut po niej Sergius McLaggen.

Na drugiej z wysp wszyscy zawodnicy wciąż zmagali się z zadaniem jakie przed nimi stało. Aczkolwiek dla Lei Molletti znalezienie i zabranie szkatułki z gniazda Salamandry było łatwizną. Lecz to co czekało dalej, nie było już takie miłe. Walka ze smokami, pojedynek, lub po prostu podejść go i ukraść jedno z dwunastu jaj zawieszonych na ogonie smoka. I tak cztery razy, z czterema różnymi smokami. Najpierw trafiła na Walijskiego Zielonego. Udało jej się ogłuszyć go za pomocą jego własnego ciężaru. Gdy po kilkunastu, a może kilkudziesięciu minutach walki zaszarżował na nią, ta szybko i zwinnie odsunęła się na bok w ostatniej chwili, a smok uderzył z całej siły w półkę skalną i stracił przytomność, a z ów ściany na dół odpadło kilka głazów i kamieni. Z drugim smokiem już nie bardzo sobie poradziła. Natrafiła na Chińskiego Ogniomiota. Ten nie był wcale takim głupim smokiem. I po zaledwie paru minutach machnął ogonem by odbić wroga gdzieś daleko. Nie udało jej się uniknąć ciosu. I z wielką szybkością i siłą oberwała w żebra. Nim spadła na głazy udało jej się ściągnąć z ogona smoka jajo. Gdy upadła poczuła jak zabrakło jej tchu w płucach. Poczuła również wielki ból w lewej kostce i prawym ramieniu i barku. Zaczęła się szybko podnosić by jak najszybciej uciec z tego miejsca. Zobaczyła zaledwie pięć metrów przed sobą otwartą paszczę smoka i po chwili zionął z niej ogień uskoczyła w bok, ale jej prawa ręka i tak została podpalona.
-Zabierzcie mnie z tej wyspy! - Krzyknęła gasząc w pośpiechu płonącą rękę i starając się uciec. Nie minęła minuta, a obok reprezentantki Domu Północy aportowali się czterej nauczycieli z Hogwartu Jorge Lokwood, Pola Erinzo, Gary Woodley i Broke Fell, a wraz z nimi dwóch magomedyków. Szybko i sprawnie ogłuszyli smoka nie robiąc mu zbytniej krzywdy i położyli dziewczynę na drewnianej desce zaczarowanej na podobnej podstawie co tratwy, które przywiozły zawodników na wyspę. Z dziewczyną na owej drewnianej latającej tratwie została nauczycielka Zaklęć i Uroków i dwaj medycy. A pozostali trzej nauczyciele deportowali się spowrotem na trybuny. Gdy tylko tratwa zatrzymała się na trybunach dziewczynie od razu została udzielona pomoc medyczna. Podbiegło do niej więcej magomedyków. Położyli ją na nosze i zanieśli do Namiotu Medycznego, znajdującego się  za główną częścią trybun.

Ryan znalazł smoka Zielonego Walijskiego nieprzytomnego zawalonego głazami. Było to dla niego zadanie ułatwione, więc tylko zabrał jajo z ogona smoka i ruszył dalej. Został mu ostatni smok do pokonania Biały Rogacz Panamski. Znaleźć go było z jednej strony łatwo, a z drugiej trudno. Na tle dymu i wybuchającej lawy z wulkanu dało się dostrzec białego smoka. Ale dotarcie tam stanowiło wielkie wyzwanie. Wyzwanie, który każdy zawodnik musi podjąć, jeśli chce wygrać.

Gdy Ryan zaczął wspinać się na górę wulkanu uważając przy tym by nie spłonąć w lawie, z Białym Smokiem Panamskim już ktoś walczył. Max Lemor rzucał w smoka zaklęcie, za zaklęciem wszelkiego rodzaju. Przywołał nawet swoją miotłę by wspomóc się i móc wznosić się w powietrze w walce ze smokiem. Próbował nawet podlecieć do ogona i zerwać jajo, ale było to niemożliwe. I wtedy Max, zauważył wspinającą się ku nim postać. Smok również wyczuł nowo przybyłego. Max wiedział, że w pojedynkę nie ma szans zdobyć jaja i wiedział, że i jego rywal sam nie zdoła tego uczynić.
-Niezłe miejsce na pojedynek no nie? - Krzyknął podlatując do zawodnika z Domu Małpy. - Sam sobie nie poradzisz na takim terenie. - Powiedział z lekkim uśmiech podlatując do góry unikając płomienia ognia, który smok właśnie wypluwał z siebie.
-A ty? - Zapytał skacząc i chowając się za głazem.
-Zawrzyjmy układ! Ty odciągniesz jego uwagę! A ja zdobędę jajo i dla ciebie i dla siebie!
-Zgoda! - Krzyknął wyskakując zza skały i zaczął rzucać w smoka różnymi zaklęciami. W tym czasie Max podleciał do smoka cicho i zdjął jedno jajo z jego ogona, ale wtedy smok się odwrócił w jego stronę i zionął w niego ogniem. Korzystając z tego, że smok zajął się Max'em Ryan szybko zdjął z ogona smoka jajo dla siebie. A następnie rzucił zaklęcie Wingardium Leviosa w rywala, który właśnie spadał z płonącej miotły do wulkanu. Z wciąż uniesioną w górze różdżką zaczął zbiegać ze zbocza. Gdy stwierdził, że są już bezpieczni odstawił chłopaka na dół.
-Nic ci nie jest? - Spytał Ryan podając rękę koledze by pomóc mu wstać.
-Przeżyję. Dzięki.
-No to jesteśmy kwita. Nie wiem jak ty, ale ja stąd spadam. - Powiedział Ryan i zaczął zbiegać na dół, a Max poszedł w jego ślady.

Trzecia z wysp jest jednocześnie wyspą najłatwiejszą i najtrudniejszą. Teren jest równy, lecz porośnięty wysokimi trawami, grzybami gigantami i zbożami oraz wysokimi i gęstymi drzewami. Ale za to było tu sporo utrudnień w postaci psotliwych i niebezpiecznych stworzeń.

Najbardziej uciążliwym stworzeniem na tej wyspie dla Kory są Chorbotki wyglądem przypominający mięsistego, różowego grzyba porośniętego rzadką sztywną szczeciną. Ów stworzenia szybko się rozmnażają i porastają teren zagradzając przejście. Kolejnymi uciążliwymi stworzeniami są psotne Caipory, Bahanki i Chochliki Kornwalijskie. Te dawały się najbardziej we znaki. Podnosiły za uszy, czy części garderoby do góry i wieszały reprezentantów na drzewach. W pewnym momencie Kora trafiła na zwisającego z gałęzi na wysokości pięciu może sześciu metrów reprezentanta Domu Południa.
-A ty co?! - Zawołała ze śmiechem.
-Postanowiłem odpocząć. - Powiedział sarkastycznie. - Bawi cię to?
-Nawet nie wiesz jak bardzo.
-Pomożesz mi stąd zejść?
-A co za to dostanę?
-Zdradzę ci gdzie znajdziesz kryształową szkatułkę.
-Umowa stoi. - Powiedziała i rzucając zaklęcie Wingardium Leviosa ściągnęła chłopaka na dół.
-Dzięki. Pokaż mapę. - Podała mu swoją mapę - Szkatułkę znajdziesz tutaj. Tylko uważaj. Strzegą ich Trutniowce Krwiopijcy.
-Ale które? Fioletowe czy czerwone?
-Oba. - Powiedział i odbiegł.

***

-I nadpływa ostatnia tratwa! Miejsce jedenaste zajmuje Sabrina Foolmi! A oto wyniki! - Krzyknął Minister i na telebimach wyświetliły się wyniki.

-----------------------------------------------------------------------
Zadanie zakończono po: 1h 24 min - Rose Weasley
Zadanie zakończono po: 1h 31 mni - Sergius McLaggen
Zadanie zakończono po: 1h 44 min - Ugo Aganow
Zadanie zakończono po: 1h 58 min - Max Lemor
Zadanie zakończono po: 2h 01 min - Ryan Kosmo
Zadanie zakończono po: 2h 18 min - Kamel Bane
Zadanie zakończono po: 2h 27 min - Scorpius Malfoy
Zadanie zakończono po: 2h 45 min - Lex Krum
-------------------------------------------------------------------
Zadanie zakończono po: 3h 07 min - Kora Argent
Zadanie zakończono po: 3h 20 min - Aleksis Torino
Zadanie zakończono po: 3h 36 min - Sabrina Foolmi
-------------------------------------------------------------------
NIE PODOŁAŁA ZADANIU - skończyła po 2h - Lea Moletti
------------------------------------------------------------------

-Tylko jedna osoba nie ukończyła pierwszego etapu. A za to trzy osoby nie zmieściły się w czasie wyznaczonym na zadanie. Teraz ogłaszam piętnaście minut przerwy. I zaraz potem zaczyna się drugi etap. Zmiana Wysp. Reprezentanci, którzy teraz byli na Wyspie Lodu, przejdą na Wyspę Trawy. Reprezentanci, którzy teraz byli na Wyspie Trawy, przejdą na Wyspę Ognia. A reprezentanci, którzy teraz byli na Wyspie Ognia, przejdą na Wyspę Lodu.

Dopilnowano by reprezentanci dostali trzy osobne namioty na wypoczynek, by nikt nie został poinformowany co czeka na innych wyspach. Po zakończonym etapie uczestnik był od razu odsyłany do odpowiedniego namiotu. W namiotach czekały napoje zimne, jak i gorące, a także ciepłe posiłki i przekąski oraz desery.

-Ciekawe co nas czeka na Wyspie Trawy. - Powiedział Lex.
-Zapewne nic dobrego. Słyszałam, że Kamela na drzewie powiesiły Bahanki i Chochliki Kornwalijskie
-Skąd? Jak? - Spytał rozbawiony Ugo.
-Nie śmiej się. Ciebie też to może spotkać. - Powiedział Scorpius, a reprezentantowi Domu Tygrysa od razu uśmiech zszedł z twarzy.
-Gdy akurat jego tratwa przypłynęła wyszłam na chwilę zaczerpnąć świeżego powietrza. Słyszałam jak skarżył się kolegom.

Gdy minął wyznaczony czas przerwy, Pan Minister przywołał do siebie reprezentantów.
-Proszę zająć wyznaczone miejsca. Zadanie rozpocznie się gdy zabije dzwon, wtedy też zasłona mgielna opadnie. Powodzenia. - Powiedział, a każdy z zawodników zajął odpowiednią tratwę. A te ruszyły ku wyspą.

I wreszcie zabrzmiał dzwon. Zasłona mgielna opadła i zawodnicy ruszyli na podbój kolejnej wyspy. Jako, że wcześniej inna grupa była na wyspie, zawodnicy mijali martwe ciała zwierząt oraz istot.

Scorpius pierwszą kulę znalazł przypadkiem. Uciekając przed chmarą Chochlików schował się w krzakach a w nich leżała rubinowa kula. Kulę szmaragdową znalazł dzięki śladom pozostawionym przez poprzednich zawodników. Na ziemi leżało pełno kawałków wielkiego grzyba, a kawałek dalej stał właśnie wielki grzyb z poszarpanym brzegiem. Jak się okazało kula jest usadowiona od spodu grzyba, ale mocno do niego przywiera. By ją zdobyć musiał zaklęciem Diffindo odciąć kawałek grzyba, a następnie ręcznie obrać szafirową kule obrośniętą ów grzybem.

Ugo już z daleka zauważył rozmnażającego się Chorbotka. I przypatrując się ów dziwnym grzybom zauważył topazowe kule. Był tylko jeden mały problem jak dostać się w sam środek wielkiego legowiska Chorbotków. Wiedział, że ich rzadka szczecina, jest ostra jak igły. Nie wiedząc zbytnio jak dojść tam by nie zrobić sobie zbytniej krzywdy niewiele myślą rzucił zaklęcie.
-Incendio! - I Chorbotki zaczęły płonąć. Po wypaleniu tych, które zagradzały mu dojście do kryształów ugasił ogień i podbiegł zabrać jedną topazową kulę i szybko pobiegł dalej.

Lex jako pierwszy dotarł do miejsca ukrytych szkatułek. Ale zanim zdążył podejść do nich zaatakowały go Fioletowe i Czerwone Trutniowce Krwiopijcy. Rose do tego samego miejsca dotarła piętnaście minut później. Korzystając z tego, że Trutniowce są zajęte jej przyjacielem szybko podbiegła do szkatułek i jedną z nich zabrała i schowała w plecak.
-Dzięki Lex!
-To niesprawiedliwe Rose! Ja tu z nimi walczę już jakieś dwadzieścia minut!
-Uwiodła mnie twoja historia! To cześć!
-Rose!
-Co?!
-Pomóż! Proszę!
-A co za to dostanę?!
-A co byś chciała?!
-A co masz do zaoferowania?!
-Wiem gdzie są topazowe kule!
-Mam już ją!
-I szmaragdowe kule!
-Masz szmaragdową?!
-Tak!
-To zrobimy tak! Ja wezmę dla ciebie stąd tą szkatułkę! Ty mi oddasz swoją szmaragdową kulę! I znajdziesz sobie swoją ponownie!
-Rose! - Krzyknął oburzony wciąż walcząc.
-Jak sobie chcesz! - Krzyknęła i zaczęła odchodzić.
-Dobra! Zgadzam się! - Krzyknął, a ona się uśmiechnęła.
-Było tak od razu! - Krzyknęła i zabrała drugą szkatułkę i zniknęła w lesie. A po chwili w głąb lasu również zaczął wycofywać się Lex. A następnie musiał skręcić w stronę gdzie zniknęła Krukonka i ją odnaleźć.
-Dzięki. - Powiedział odbierając od niej szkatułkę.
-Kula. - Powiedziała, a on wyciągnął z plecaka ów pięknie oszlifowany szlachetny kamień. Tak inny od tych z poprzedniej wyspy. Tamte były kanciaste, w swej naturalnej formie, niczym przed chwilą wyrwane ze ściany w której się tworzyły. - Dziękuję.
-Zapamiętam to sobie. Będziesz coś chciała.
-Ja od ciebie? Skądże. Pamiętaj Lex, poza Turniejem jesteśmy przyjaciółmi, ale tu jesteśmy rywalami. - Powiedziała i odbiegła w tylko sobie znanym kierunku i to samo uczynił chłopak.

Na Wyspie Ognia zawodnicy poradzili sobie o wiele lepiej niż poprzednia czwórka.
Sergius gnał do przodu nie rozglądając się niepotrzebnie na boki, szkatułkę już miał. A zdobył ją bardzo szybko. Nie robiąc sobie kłopotu z walczeniem z Salamandrami, po prostu wbiegł w sam środek gniazda i zabrał jedną z siedmiu szkatułek i uciekł stamtąd. Zadziwiający był fakt, że przez te kilka minut drasnęły go tylko dwa płomienie Salamander, Na lewym udzie i pod prawym okiem. Pokonał już Białego Rogacza Panamskiego i zabrał jedno jajo, udało mu się również ukraść jajo śpiącemu smokowi Chińskiemu Ogniomiotowi. Uważał, że ma szczęście. Ale stwierdził, że go opuściło w momencie w którym z nie nacka oberwał gałęziami korony drzewa, które wyrwał Długopysk Portugalski i rzucił nim. Może nie tyle co w Sergiusa, a w Korę, która stała kilka metrów na prawo od Gryfona. Dziewczyna kiepsko sobie z nim radziła, było to widać. Miała spaloną szatę z lewej strony i oparzenia widoczne na żebrach, plecach i przedramieniu. Zastanawiał się tylko przez chwilę czy ma podejść i zabrać smokowi jajo, czy podjąć z nim walkę i uratować dziewczynę z Domu Wilka. Zaczął rzucać przeróżnymi zaklęciami odpychającymi i oszałamiającymi w smoka. Ten w końcu zwrócił swoją uwagę na bruneta.
-Uciekaj! - Krzyknął do dziewczyny. Ta podniosła się z ziemi i zaczęła wchodzić w głąb lasu. W końcu po kilku minutach walki udało się Gryfonowi ogłuszyć smoka. Zabrał dwa jaja z jego ogona i wbiegł w las w ślad za dziewczyną. Wytropić ją było łatwo, gdyż zostawiała za sobą plamy krwi.
-Nic ci nie jest? - Spytał podbiegając do niej i wręczając jajo.
-Dzięki. Jestem trochę obolała i poparzona. Ale przeżyję.
-Nie chcesz skończyć zadania?
-Wilki nigdy się nie poddają. Zapamiętaj to.
-To chociaż pozwól sobie pomóc. Znam kilka zaklęć które zatrzymają krwotok i choć trochę wyleczą twoje rany.
-Dziękuję. - Powiedziała i uśmiechnęła się lekko. A brunet przystąpił do działania.

Gdy Kamel wbiegał na górę wulkanu by zdobyć jajo Białego Rogacza Panamskiego, zauważył, że smok leży nieprzytomny na szczycie, łeb zwiesza mu się w środek wulkanu, a ogon na zewnątrz. Zauważył również że kawałek dalej stoją nauczyciele i dwaj magomedycy, którzy z ostrych kamieni przenoszą właśnie nieprzytomną i zakrwawioną dziewczynę na deskę, a ta po chwili rusza w górę i odlatuje w kierunku trybun. Nim nauczyciele się deportowali zdążył spytać się ich.
-Co się tu stało? Kto to był?
-Aleksis Torino nie poradziła sobie z tym smokiem. Zostaje przeniesiona do Namiotu Medycznego. Nie będzie niestety mogła kontynuować tej części egzaminu. Czy weźmie udział w trzecim etapie to zależy od magomedyków i od niej samej. - Powiedział profesor Woodley i deportował się wraz z pozostałymi dwoma nauczycielami. Gdyż profesor Erinzo wraz z magomedykami została przy Puchonce. Więc Kamel tylko zabrał jajo i zbiegł na dół by kontynuować zadanie.

Na Wyspie Lodu z kolei Lei szło o wiele lepiej niż w pierwszym etapie. Pokonanie Yeti było dla niej dziecinnym zadaniem. Mimo tego i tak najmłodszy z Yeti ugryzł ją w lewe udo i trochę krwawiła. Nie jest zbyt dobra w zaklęciach leczniczych więc tylko urwała gruby pasek koszulki i zrobiła sobie prowizoryczny opatrunek. Zastanawiała się teraz gdzie znaleźć szkatułkę ukrytą w lodzie. I po dwudziestu minutach błądzenia natknęła się na pałac z lodu. Więc weszła do niego w poszukiwaniu tego co potrzebne.

Natomiast Sabrina miała trochę gorzej wpadła do lodowej groty, a tam były wściekłe wielkie stado Yeti każdego rodzaju. Na ziemi zobaczyła również krew i martwe ciała zwierząt. Czyli ktoś przed nią już tu był. Nie miała dokąd uciec. Ze wszystkich stron otaczały ją Yeti. Nawet dzięki światłu które wytworzyła, nie była w stanie dojrzeć w którą stronę iść by wydostać się na powierzchnię. Ale nie mając wyjścia zaczęła walkę. I zaczęła iść w jednym obranym przez siebie kierunku w nadziei że idzie w dobrą stronę. Jak się później okazało, nie był to dobry kierunek, bo zamiast w górę prowadził w dół, a tam było jeszcze więcej zwierząt. W końcu już wyczerpana z sił, poobijana i pogryziona przez Yeti opadła na kolana i krzyknęła.
-Zabierzcie mnie z tej wyspy! Proszę! - Długo czekać nie musiała. Pomoc zjawiła się po kilku sekundach. I zabrali ją stamtąd. Lecz najpierw musieli wyjść na powierzchnię.

-I właśnie nadpływa ostatnia tratwa! Miejsce dziesiąte zajmuje Ryan Kosmo! A oto wyniki! - Krzyknął Minister i na telebimach wyświetliły się wyniki.

-----------------------------------------------------------------------
Zadanie zakończono po: 1h 49 min - Ugo Aganow
Zadanie zakończono po: 1h 56 min - Scorpius Malfoy
Zadanie zakończono po: 1h 57 min - Rose Weasley
Zadanie zakończono po: 2h 03 min - Lex Krum
Zadanie zakończono po: 2h 17 min - Sergius McLaggen
Zadanie zakończono po: 2h 20 min - Kora Argent
Zadanie zakończono po: 2h 48 min - Max Lemor
-------------------------------------------------------------------
Zadanie zakończono po: 3h 01min - Lea Molleti 
Zadanie zakończono po: 3h 10 min - Kamel Bane
Zadanie zakończono po: 3h 38 min - Ryan Kosmo
-------------------------------------------------------------------
NIE PODOŁAŁA ZADANIU - skończyła po 2h i 15 min - Aleksis Torino
NIE PODOŁAŁA ZADANIU - skończyła po 3h i 10 min - Sabrina Foolmi
------------------------------------------------------------------

-Drugi etap pierwszego zadania jak widać sprawił uczestnikom więcej problemów. Dwie osoby nie ukończyły zadania. Trzy skończyły je po czasie. Ogłaszam kolejne piętnaście minut przerwy dla zawodników. A po niej nastąpi ostatni etap. Kolejna zmiana wysp.

-No to czeka nas ostatni etap. - Powiedział Scorpius pijąc sok dyniowy.
-A jak ty jeszcze raz zrobisz mi taki numer to ...
-To co Lex? I tak nic nie zrobisz. Wszyscy wiemy, że za bardzo mnie lubisz.
-Jesteś zbyt pewna siebie.
-No cóż. To jest rodzinne. - Zaśmiała się Krukonka. - Mój ojciec, matka, a także wujostwo byli zbyt pewni siebie przez wszystkie lata nauki w Hogwarcie. I gdzie ich do doprowadziło? Najpierw stoczyli po mniejsze bitwy ze złem, Śmierciożercami i samym Voldemortem pierw w nie swojej postaci, a później już w pełni sił swej postaci. By na końcu stoczyć z Nim Bitwę o Hogwart. Przy czym prawie cała szkoła została doszczętnie zniszczona. Ale na szczęście wszyscy uczniowie wzięli się za pomoc w odbudowie zamku.
-Czy ciebie w ogóle można obrazić? - Spytał Scorpius.
-Próbujcie. Może kiedyś wam się uda. - Znów się zaśmiała i również nalała sobie soku dyniowego. A następnie chwyciła pączka w czekoladzie i wgryzła się w niego.
-Czeka nas wyspa Ognia. Z tego co słyszałem są na niej smoki. - Powiedział do tej pory milczący Ugo.
-Ktoś tu podsłuchuje. - Zaśmiała się dziewczyna.
-Lea i Aleksis nie poradziły sobie z pokonaniem smoków. Ta Wyspa jest najtrudniejsza. Bo to z niej dwie osoby, po jednej w każdym etapie nie ukończyła zadania.
-Jeśli myślisz że ja nie ukończę zadania ze smokami. To jesteś w błędzie Ugo.
-Nie mówię, że nie dasz rady. Bo wiem, że dasz. Ale chodzi o to, że ta wyspa jest niebezpieczna.
-Martwisz się o nas. - Powiedziała z uśmiechem. - Coś takiego. Nie przypuszczałabym nigdy, że ty Ugo Aganow będziesz się martwił o kogokolwiek innego niż o samego siebie.
-Wiem też że podczas poprzednich etapów reprezentanci pomagali sobie w walce ze smokami.
-I chcesz byśmy i my współpracowali. - Dokończył za niego Scorpius.
-Tu chodzi o coś więcej prawda Ugo?
-Chcesz pokazać ojcu, że potrafisz pomóc wrogowi i że wróg jest w stanie pomóc tobie jeśli oboje na tym skorzystacie. - Powiedziała Rose zajadając się kremówkami.
-Czy ty musisz wszystko wiedzieć? - Spytał z lekkim uśmiechem wychowanek Domu Tygrysa.
-No cóż. Czytam z ludzi jak z otwartej księgi. Wiesz dobrze że mam talent do czytania ludzi.
-Tak w Durmstrangu siałaś tym strach u każdego. Wystarczyło tylko, że spojrzałaś komuś w twarz i znałaś jego myśli.
-W większości miałam farta. Zgadywałam. Żartowałam sobie. No może nie w większości. Ale w wielu sytuacjach tak było. A czasem udawałam, że wiem co robią i co chcą zrobić, chociaż nie wiedziałam. I tamci sami mówili mi co chcieli zrobić i przepraszali, po mimo tego, że nic nie zrobili. - Powiedziała i chwyciła jabłko by po chwili się w nie wgryźć.
-Zdradzasz swoje sekrety? - Spytał z niedowierzaniem Lex.
-On nic nikomu nie powie. - Powiedziała z uśmiechem. - Prawda Ugo? - Podniosła na niego wzrok.
-Tak. Prawda.

I w końcu nadszedł koniec przerwy. Reprezentaci wyszli ze swoich namiotów.
-Czas zacząć trzeci, ostatni etap pierwszego zadania Turnieju Trójmagicznego. Reprezentanci proszę zająć miejsca na poszczególnych tratwach. Przypominam. Osoby, które wcześniej walczyły na Wyspie Lodu, teraz przechodzą na Wyspę Trawy. Ci którzy byli na Wyspie Trawy, przechodzą na Wyspę Ognia. A ci co teraz byli na Wyspie Ognia, przechodzą na Wyspę Lodu. Zasłona opadnie, gdy wszystkie trawy zatrzymają się w wyznaczonym im miejscu oraz gdy rozbrzmi dzwon. - Powiedział, a uczniowie zajęli odpowiednie tratwy i uniosła się zasłona mgielna.

Zabrzmiał dzwon, zasłona opadła, a reprezentanci ruszyli w głąb wysp.

Pierwszym smokiem jakiego Ugo napotkał był Chiński Ogniomiot. Ale jak widać nie on pierwszy wpadł na tego smoka. W oddali Ugo zauważył sylwetkę blondyna ze Slytherinu. A smok leżał oszołomiony między drzewami. Zabrał jedno z trzech wciąż przywiązanych jaj do ogona smoka i ruszył na północ. Po dwudziestominutowym biegu dobiegł do podnóża krateru. Zauważył, że ktoś już się wspina w górę. A była to dobrze mu znana rudowłosa dziewczyna. Szybko ją dogonił.
-Co tam Weasley?
-Aganow. No, no. Chyba mamy szczęście co? Skoro tak wpadliśmy na siebie. Dużo czytałam o smokach. A Biały Rogacz Panamski jest wyjątkowo wrednym smokiem. Jeśli będziemy współpracować, to mamy szansę go pokonać i zdobyć jaja nim zrobią to nasi przyjaciele, którzy nie wiadomo gdzie w tej chwili są.
-Widziałem Malfoy'a idącego na wschód.
-Jeden problem z głowy.
-Więc współpraca.
-Tak. Ty odwracasz jego uwagę. A ja zabiorę dwa jaja.
-Zgoda. - Powiedział i zaczął wspinać się szybciej. Wszedł na krater i odciągnął smoka tak by gdy Krukonka wejdzie na szczyt krateru miała łatwy dostęp do jego ogona i mogła zabrać jego skarby. I według Ugo oraz według Rose było to łatwe zadanie. Ugo był świetny w zaklęciach rozbrajających jak i obronnych. W pewnym momencie smok zachwiał się i przewrócił się nieprzytomny na ścieżkę dzielącą dwoje reprezentantów. Po chwili na smoka wspiął się wychowanek Domu Tygrysa z wielkim uśmiechem.
-Bułka z masłem ten smok. - Powiedział. Rose się tylko zaśmiała i rzuciła zdjęte chwilę przed upadkiem smoka jajo w stronę Ugo.
-Miło się współpracowało. - Powiedziała i zaczęła schodzić w dół.
-I wzajemnie. - Powiedział by po chwili zejść ze smoka i też zacząć schodzić w dół. Tam ich drogi się rozeszły. Rose ruszyła na wschód, a Ugo na zachód.

Gdy Rose wpadła na kolejnego smoka, okazało się, że właśnie z nim już ktoś walczy. Był to Długopysk Portugalski, próbujący spalić młodego Pana Kruma. Rose zakradła się i zabrała dwa jaja z jego ogona, a następnie rzuciła jedno w kierunku przyjaciela oraz jednocześnie zaczęła rzucać zaklęcia w smoka by zwrócić jego uwagę na siebie. Gdy smok się odwrócił w jej stronę dziewczyna uciekła między drzewa. Smok więc spowrotem odwrócił się do chłopaka, ale jego już nie było.

Kora pomimo tak ciężkich obrażeń jakich nabawiła się podczas drugiego etapu dawała radę doskonalę. Magomedycy pogratulowali Sergiusowi tak dobrej znajomości zaklęć leczniczych. Dobrze, że po wojnie postanowiono uformować dodatkowe zajęcia właśnie z zajęć leczniczych, do których zaliczają się zaklęcia, warzenie mikstur, a także zielarstwo. I na te zajęcia Sergius uczęszczał od pierwszej klasy. Tak więc jego szybka pomoc Korze dała bardzo wiele, gdyby nie ona mogła by skończyć o wiele gorzej. Wyspa Lodu dawała Korze spokojne i orzeźwiające ukojenie po bólu jakiego nabawiła się podczas walk ze smokami i salamandrami. Pokonanie czterech różnych Yeti i zabranie ich kryształów wraz z dodatkowymi drewnianymi małymi szkatułkami było dla niej dziecinnie łatwe. Ale odnalezienie głównej szkatułki okazało się cięższym zadaniem. Dopiero później wpadła na rozwiązanie.
-"... a w głębi lodu skarb ukryty też czeka." Chodzi o środek wyspy. I to dosłownie.  - Szybko pobiegła w kierunku środka wyspy dokładnie przypatrując się mapie. Wybiegając na polankę przed pałacem zauważyła wychodzącego z niej Kamela Bane'a. Ten mijając ją posłał jej uśmiech i pobiegł w głąb lasu.

Sergius miał mały problem z pokonaniem najmłodszego Yeti. Biegał wszędzie robiąc różne zwody i uniki, więc trudno było w niego trafić. W końcu rzucił zaklęcie spowalniające.
-Immobilus! - Spowalniając na chwilę wszystko co dzieje się w okolicy. A następnie rzucił - Diffindo! - by rozciąć gardło stworzenia i zabrać z niego kryształ i małą drewnianą szkatułkę. - No to mam wszystko. - Powiedział sam do siebie pakując ostatnie przedmioty w plecak i pobiegł w kierunku swojej tratwy.

Ryanowi do odnalezienia pozostała tylko kryształowa szkatułka. Jeszcze będąc w gęstym lesie zauważył ją z daleka. Ale wiedział, że tu musi być jakaś pułapka. Po chwili wiedział już jaka. Było to siedlisko Trutniowców Krwiopijców i to w dodatku obu gatunków. Rzucił Immobilus i dopiero później wszedł na tą małą polankę. Zabrał szkatułkę i odszedł w kierunku pomostu przy którym przycumowana była jego tratwa.

Lea by zdobyć topazowe kule zaczęła przeciskać się przez stado Chrobotków. Ich szczecina była bardzo ostra i już po chwili porzałowa tej decyzji. Nie wiedząc co robić, gdyż droga została już odcięta, ponieważ Chrobotki szybko się rozmnażały, postanowiła najpierw dojść do małej pustej przestrzeni, na której spoczywała ostatnia topazowa kula. Następnie rzuciła zaklęcie liny na rosnącą nad nią gałąź. Wspięła się trochę w górę i rozbujała, a następnie skoczyła lądując przed stadem Chrobotków. Pobiegła dalej

-I oto nadpływa ostatnia tratwa! Tym samym kończymy trzeci i ostatni etap pierwszego zadania! Miejsce dwunaste zajmuje Max Lemor! A oto wyniki trzeciego etapu! - Krzyknął Minister i na telebimach wyświetliły się wyniki.

-----------------------------------------------------------------------
Zadanie zakończono po: 1h 52 min - Rose Weasley
Zadanie zakończono po: 1h 58 min - Lex Krum
Zadanie zakończono po: 2h 06 min - Scorpius Malfoy
Zadanie zakończono po: 2h 15 min - Kamel Bane
Zadanie zakończono po: 2h 19 min - Ryan Kosmo
Zadanie zakończono po: 2h 23 min - Lea Molleti
Zadanie zakończono po: 2h 29 min - Sergius McLaggen
Zadanie zakończono po: 2h 29 min - Ugo Aganow
Zadanie zakończono po: 2h 30 min - Kora Argent
Zadanie zakończono po: 2h 45 min - Sabrina Foolmi
Zadanie zakończono po: 2h 59 min - Aleksis Torino
-------------------------------------------------------------------
Zadanie zakończono po:  3h 04 min - Max Lemor
-------------------------------------------------------------------

-Jak widać ostatni etap zmobilizował wszystkich zawodników. I tylko jedna osoba zakończyła zadanie po czasie. A teraz przedstawimy tabele końcową. Zsumujemy wszystkie wyniki. I przedstawimy w formie punktowej. Osoby które ukończyły zadanie po wyznaczonym czasie będą miały odjęte punkty. Za każdą minutę zostanie odjęty jeden punkt. Osoby, które nie zaliczyły któregoś z etapów nie dostaną punktów za dany etap. A wynik otrzymanych punktów za wykonane dwa zadania będzie dzielony na pół pod warunkiem, że nie jest on ujemny. Może wyjść tak, że wynik będzie ujemny, więc w kolejnym zadaniu część przyznanych punktów będzie mniejsza na plusie, gdyż wykasuje ona ujemne punkty. Oto ostateczny wynik

-----------------------------------------------
System oceniania Pierwszego Etapu
----------------------------------------------
wynik na minusie = 0
nieukończenie jednego etapu = 1
0-20 =2
21-35 =3
36 - 50 =4
51 - 70 =5
71 - 90 = 6
91 - 125 = 7
126 - 165 =8
166 - 200 = 9
200 - ^ = 10
----------------------------------------------
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
TRZY ETAPY                |  czas ukończenia 3 etapów   |       |  zaoszczędzony czas  | punkty  |
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Suma czasów ukończonego zadania: 5h 13 min - Rose Weasley          | 227min           | 10
Suma czasów ukończonego zadania: 6h 02 min - Ugo Aganow           | 178min            | 9
Suma czasów ukończonego zadania: 6h 17 min - Sergius McLaggen  | 163min            | 8
Suma czasów ukończonego zadania: 6h 29 min - Scorpius Malfoy      | 151min            | 8
Suma czasów ukończonego zadania: 6h 46 min - Lex Krum                | 134min            | 8
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Suma czasów ukończonego zadania: 7h 50 min - Max Lemor            | 70min                | 5
Suma czasów ukończonego zadania: 7h 43 min - Kamel Bane           | 67min                | 5
Suma czasów ukończonego zadania: 7h 57 min - Kora Argent           | 56min                | 5
Suma czasów ukończonego zadania: 7h 58 min - Ryan Kosmo          | 24min                | 3
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
DWA ETAPY
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Suma czasów ukończonego zadania: 5h 24 min - Lea Molleti             | 17,5min             | 1
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Suma czasów ukończonego zadania: 6h 19 min - Aleksis Torino        | -19                    | 0
Suma czasów ukończonego zadania: 6h 21 min - Sabrina Foolmi       | -21                    | 0
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

-Jak na razie piątką najlepszych zawodników Turnieju Trójmagicznego jest Rose Weasley, Ugo Aganow, Sergius McLaggen, Scorpius Malfoy oraz Lex Krum! - Krzyczał Minister Jackob Monae. - A teraz po przyznaniu punktów wszyscy oprócz naszych reprezentantów mogą wrócić na zamek. Was zapraszam do Namiotu Medycznego. - Tak jak powiedział, tak wszyscy uczynili. Ci którym wciąż była potrzebna pomoc medyczna otrzymali ją. - Drugie zadanie Turnieju odbędzie się Czwartego Stycznia. Do tego czasu musicie rozpracować zagadki i podpowiedzi jakie otrzymaliście w tym zadaniu. Ci którzy nie zebrali wszystkich potrzebnych artefaktów muszą je wykupić. Ceną jest czas. Od waszego drugiego zadania zostanie odjęte parę minut wzamian za potrzebne wam przedmioty. Tu nie macie wyboru, gdyż każdy musi mieć te klejnoty, które będą potrzebne w przyszłości. A co do szkatułek to możecie je wykupić, ale nie musicie ceną również jest czas drugiego zadnia odjęty od puli. Cena jednego klejnotu 5 minut, cena szkatułki 10 minut.
-Więc ja bym musiała kupić jajo smoka Długopyska Portugalskiego i Białego Rogacza Panamskiego. - Powiedziała Lea.
-Więc od twojego czasu na kolejne zadnie zostaje odęte 10 minit.
-Ja potrzebuje Jajo smoka Panamskiego. - Powiedziała Aleksis.
-Więc odejmujemy ci 5 minut.
-Ja się na razie wstrzymam z kupnem szkatułki. Bo mogę się zastanowić prawda? I jak coś kupić ją później.
-Oczywiście. Masz czas do trzeciego stycznia. A teraz możecie wracać do zamku. - Powiedział i cała dwunastka wyszła z namiotu na opustoszałe już trybuny, a następnie ruszyła ścieżką w kierunku zamku. Każdy z reprezentantów ruszył do siebie. A w swoich domach powitano wszystkich jak bohaterów. Szczególnie górną szóstkę w tabeli. I pomimo tego, że była godzina dwudziesta trzecia dwadzieścia cztery wszyscy uczniowie zaczęli świętować.

-------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------
---------------------------------------
Mamy kolejny rozdział
Mam nadzieję, że się wam podobał
Czytasz=Komentujesz=Motywujesz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz